„Żyjemy w czasach dużej presji, a ja to lubię” – wypowiedzi RM SOLAR Falubazu Zielona Góra z #LUBZIE

Fot. Przemysław Gąbka
Fot. Przemysław Gąbka

W ostatniej rundzie fazy zasadniczej PGE Ekstraligi 2020, zwycięski okazał się Motor Lublin, który zdominował RM SOLAR Falubaz pokonując przyjezdnych 52:38. Gościom awans do strefy finałowej uratował w 15. biegu Patryk Dudek, który przywiózł cenny remis w gonitwie i dwumeczu.

Po nie do końca udanym początku, nie zmieniłem motocykla, lecz ustawienia. Tor był śliski. Pomyliliśmy się z teamem podczas próby toru i w konsekwencji straciliśmy moc. Nie mam wielkiego doświadczenia z torem w Lublinie i troszkę mi to doskwierało – oznajmił Michael Jepsen Jesnen w rozmowie dla nSport+.

– Byliśmy skupieni i chcieliśmy wygrać te zawody. Robiliśmy wszystko, co było dostępne i możliwe w naszych głowach sercach i motocyklach, by cały czas poprawiać swoją dyspozycję. Ja byłem gotowy w każdym momencie spotkania, by wyjechać na tor. Wypadki Mateusza Tondera nie wyglądały optymistycznie, lecz pokazał charakter i pojechał bardzo dobre zawody – podsumował Damian Pawliczak.

– Końcówka spotkania była bardzo emocjonująca i decydowała o obecności w play-off. Przyznam, ze pojawiły się nerwy, lecz nie zwątpiliśmy w swoje umiejętności. Chłopacy zrobili swoje i wprowadzili nas do upragnionego miejsca wyjaśnił Norbert Krakowiak, podstawowy młodzieżowiec RM SOLAR Falubazu.

Gratuluję całej drużynie, bo każdy zawodnik zdobył ważne punkty. Bez tego nie byłoby awansu. Jeśli chodzi o sobotnie zawody w Gorzowie, to trochę przegrałem sam ze sobą. To wszystko odbiło się na mnie mentalnie. Wiedziałem natomiast, że będę w stanie powalczyć w Lublinie. Ciężko było nam się odpowiednio dopasować. Cały czas szukaliśmy odpowiednich ustawień. Moje wyniki były przez to przeplatane. Żyjemy w czasach dużej presji, a ja to lubię i trochę mi to pomaga. Jak widać, dobrze mi to wychodzi. Cieszę się z występu, ale wracam już do domu. W najbliższych dniach przejdę kolejne zabiegi rehabilitacyjne, aby być w pełnej formie na kolejne ważne zawody. W półfinale pojedziemy prawdopodobnie z drużyną z Leszna. W rundzie zasadniczej w meczu wyjazdowym pojechaliśmy tam dobry mecz, na naszym torze zaprezentowaliśmy się jeszcze lepiej. Czekamy zatem na dobrą pogodę i czekamy na niedzielę. Mi jest obojętne, na jaką drużynę trafimy w półfinale. Z każdym trzeba wygrać, jeśli chcemy zdobyć złote medale. Za tydzień każdy z nas musi zdobyć jak najwięcej punktów, aby być zadowolonym przed meczem rewanżowym – powiedział Patryk Dudek.

Cieszę się, ze mój atak na Grigorija w siódmym biegu pomógł Patrykowi w zdobyciu trzech punktów. W tym biegu byłem szybszy od Rosjanina. Udało się wygrać 5:1, gdyż rywal pod naporem wyjechał poza tor. Czułem się oszołomiony po upadku w biegu młodzieżowym. Oba upadki odcisnęły swoje piętno na mojej postawie. Kręciło mi się w głowie. Nie było lekko, a trzeba było jechać po wygraną. Na początku zawodów poznawałem tor i uczyłem się na nim jechać. Niestety, po upadku przód ramy się pogiął i wzięliśmy drugi motocykl, który mi przypasował. Praca nad motocyklami to była wielka niewiadoma, eksperymentowaliśmy z ustawieniami. Chciałem, by był troszkę mocniejszy. Było dość twardo i można było jechać szerzej, gdyż nawierzchnia się odsypała, a tam motocykl potrzebował większej mocy – wyjawił Mateusz Tonder.

– Po upadku Patryka miałem kontakt z jego mamą, Honoratą, stąd wiedziałem że nie ma złamań. To było najważniejsze. Mamy znakomitych specjalistów i miałem pewność, że będzie z nim w porządku. Planem minimum na spotkanie był jeden punkt bonusowy. Przyjechaliśmy jednak walczyć do samego końca. Daliśmy z siebie wszystko. Zawodnicy stanęli na wysokości zadania w decydującym momencie. Koncentrujemy się na kolejnych pojedynkach – powiedział trener gospodarzy, Piotr Żyto.

Krzysztof Zawadzki