Żużlowy maraton Szymona Woźniaka

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

W niedzielnym meczu TRULY.WORK Stali Gorzów z GET WELL Toruń Szymon Woźniak zdobył 9 punktów. Z uwagi na jego udział w sobotnich zawodach we Francji, do ostatniej chwili działacze i kibice żółto-niebieskich drżeli o to, czy zawodnik pochodzący z Tucholi zdąży na mecz w Gorzowie.

W pojedynku z GET WELL Toruń, TRULY.WORK Stal Gorzów wygrała ośmioma punktami. Nie wystarczyło to jednak gorzowianom do wywalczenia punktu bonusowego. Po zawodach Szymon Woźniak przyznał, że zawodnicy żółto-niebieskich byli rozczarowani, że nie udało się zdobyć trzech punktów. – Wszyscy tutaj przeżyliśmy straszny dreszczowiec i o przysłowiowy błysk szprychy skończył się ten mecz na naszą niekorzyść i bardzo z tego powodu ubolewamy. Wiadomym było, jak ten bonus jest nam potrzebny – stwierdził w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Woźniak.

Na gorąco po meczu gorzowscy zawodnicy próbowali przeanalizować przyczyny, dlaczego w drugiej fazie zawodów nie odnieśli żadnego biegowego zwycięstwa. Ustawienia z poprzednich spotkań w podobnych warunkach atmosferycznych nie zdawały egzaminu. – W szatni z chłopakami wywiązała się między nami dyskusja, co poszło nie tak i co powinniśmy w przyszłości zrobić inaczej, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Za szybko na głębsze analizy, musimy to sobie jeszcze raz na chłodno obejrzeć, posprawdzać czasy wyścigów, bo po tym, co stało się po raz kolejny, coś tutaj nie gra. Musimy to dogłębnie przeanalizować, bo jakieś dziwne rzeczy dzieją się z naszymi ustawieniami – przyznał żużlowiec.

Szymon Woźniak ma za sobą istny żużlowy maraton. We wtorek i czwartek miał mecze ligowe w szwedzkiej Elitserien. Z kolei w środę w Gdańsku wygrał ćwierćfinał Indywidualnych Mistrzostw Polski. W sobotę Woźniak miał rundę kwalifikacyjną do FIM Speedway Grand Prix we francuskim Lamothe-Landerron. Cała operacja logistyczna powrotu do Gorzowa na niedzielny mecz była dobrze zaplanowana. – Pierwotnie wylot miał być z Bordeaux o 6:30 do Amsterdamu. Tam miałem mieć dwie godziny na przesiadkę. Później miałem lecieć z Amsterdamu do Berlina i miałem wylądować o 11:30 – relacjonował Woźniak.

Jednak nie wszystko potoczyło się tak, jak pierwotnie zakładał zawodnik TRULY.WORK Stali. – Sytuacja wyglądała tak, że w sobotę o 19:59 dostałem wiadomość od przewoźnika, że mój lot z Bordeaux do Amsterdamu został opóźniony o dwie godziny, a o 20:00 zamykali biuro obsługi klienta. Dla mnie są oszustami i na pewno tego tak nie zostawię. Przez to, że ten lot był o dwie godziny opóźniony, to z ponad dwóch godzin na przesiadkę w Amsterdamie, zrobiło się 10 minut, co wiadomo, uniemożliwiło nam skorzystanie z tego transferu. Próbowałem się zorientować, pytałem, pisałem, monitowałem czy są w stanie na nas poczekać, to dostałem odpowiedź, że przebukowali mój lot z 10:20 na 15:20, po czym jeszcze w niedzielę po południu dostałem wiadomość, że ten lot o 15:20 jest przesunięty na godzinę 16 –  mówił rozgoryczony żużlowiec.

Przez działanie holenderskich linii lotniczych, w środku nocy zawodnik musiał w całkowicie inny sposób zaplanować powrót do kraju. Zamiast na lotnisko w Bordeaux, musiał udać się do Tuluzy.- To, jak mnie potraktował ten przewoźnik to jest po prostu śmieszne i tak naprawdę o godzinie pierwszej w nocy w niedzielę „zostaliśmy z ręką w nocniku”. Musieliśmy wszystko planować od nowa. Do hotelu zajechaliśmy tylko po to żeby wziąć prysznic, wsiedliśmy w auto i musieliśmy jechać na zupełnie inne lotnisko. Całkowitym fartem znaleźliśmy trzy ostatnie bilety na całkowicie inne połączenie. Nie z Bordeaux do Amsterdamu, tylko z Tuluzy do Paryża i z Paryża do Berlina – powiedział Woźniak.

Cały powrót został okupiony niesamowitym stresem i zmęczeniem. Zawodnik z Tucholi miał niewiele czasu na sen, przez co po zawodach w Gorzowie widać było po nim trudy ciężkiej drogi powrotnej do Polski. Jak przekonywał, w pojedynku z GET WELL dał z siebie wszystko. – Ta sytuacja była tak skomplikowana, że już po meczu mogę powiedzieć, że spałem pół godziny w drodze z Berlina do Gorzowa, bo wcześniej w ogóle nie udało mi się zasnąć. Cieszę się, że mam to za sobą. Wielka szkoda, że ten mecz się tak zakończył. Teraz tak naprawdę czuję, że na torze zostawiłem tyle, ile mogłem. Szkoda, że tak wyszło, ale nie byłem w stanie dać od siebie więcej – przyznał żużlowiec.

Ostatecznie Szymonowi Woźniakowi nie udało się awansować do kolejnej rundy kwalifikacyjnej FIM SGP. Z marszu musiał się skupić na niedzielnym pojedynku w PGE Ekstralidze. – Turniej we Francji od razu puściłem w niepamięć i całkowicie skoncentrowałem się na niedzielnym meczu. Można powiedzieć, że ranga zawodów rosła z dnia na dzień. Mecz z GET WELL był dla mnie zdecydowanie najważniejszy i jeszcze w sobotę zostawiłem sobie rezerwę energii, żeby w niedzielę móc być skutecznym na torze w Gorzowie – zaznaczył.

Nakłady jakie poniósł zawodnik TRULY.WORK Stali w związku ze zmianą trasy powrotu z Francji nie są małe. Jednak nie do końca chodziło o koszty finansowe, lecz o czas niezbędny na odpoczynek między zawodami, którego Woźniak został pozbawiony. Zawodnik zapowiedział, że podejmie odpowiednie kroki, aby zrekompensować nakłady finansowe i stres poniesione w zeszły weekend. – Nie wiem jak można tak traktować ludzi, kiedy bilety nie kosztują 50 złotych tylko ponad tysiąc, a jesteśmy traktowani jak zwierzęta. Na pewno tego tak nie zostawię. Straciłem dużo pieniędzy i przede wszystkim energii, bo to było dla mnie najważniejsze. Już nie pieniądze, a ta energia i cenny odpoczynek, który był zaplanowany, a oni mi to zabrali – zakończył Woźniak.

Krzysztof Frączek