“Żużel i życie wszystko zweryfikowało” – wypowiedzi EWINNER APATORA z meczu #TORGOR

Fot. Sławomir Kowalski
Fot. Sławomir Kowalski

Gospodarze pewnie pokonali MOJE BERMUDY Stal Gorzów 50:40 i tym samym zapewnili sobie utrzymanie w PGE Ekstralidze. Najlepszym zawodnikiem w drużynie Tomasza Bajerskiego był zdobywca 11 punktów – Jack Holder, który został także Rajderem spotkania.

Jak to powiedział Tomasz Bajerski, jednym meczem kontraktu się nie załatwi. – Nie tylko toruński klub, ale i inni trenerzy i prezesi klubów patrzą na cały sezon. Wiadomo, że w sezonie jest różnie. Zawodnik może jechać bardzo dobrze, ale zawalić ostatni mecz i wtedy co? Nie bierzemy go, ale może być także odwrotna sytuacja. Zawala cały sezon, ale ten ostatni mecz dobrze pojedzie. Myślę, że pod uwagę bierzemy cały sezon i to czy pasuje do drużyny. Ten mecz jest ostatnim meczem w tym sezonie i mam nadzieję zwycięskim i będziemy o to walczyć, jak w każdym spotkaniu – powiedział szkoleniowiec EWINNER APATORA Toruń, na antenie ELEVEN SPORTS.

Przed sezonem prezes klubu, Ilona Termińska, w jednym z wywiadów dla speedwayekstraliga.pl, wspomniała o tym, że celem zespołu jest bezpieczne utrzymanie. Trener toruńskiej drużyny opowiedział, czy plan ten został zrealizowany. – Plan minimum jeszcze w 100% nie został zrealizowany. Musimy powalczyć o zwycięstwo w tym spotkaniu i nie oglądać się na to, co zrobi MARWIS.PL FALUBAZ i ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM. Plan minimum jest naprawdę na wyciągnięcie ręki. Po początku sezonu, po pierwszych kolejkach, byliśmy zadowoleni i liczyliśmy na więcej, ale niestety żużel i życie szybko wszystko zweryfikowało. Jesteśmy w tym miejscu gdzie jesteśmy – dodał trener EWINNER APATORA Toruń.

Trener toruńskiej drużyny zdradził również, jak czuje się Paweł Przedpełski i czy jest gotów pojawić się pod taśmą w tym spotkaniu. – Paweł czuje się dobrze. Trenował rano przed meczem, więc ten trening przejechał cało i zdrowo. Podjął decyzję, żeby jechać i to jest tylko i wyłącznie jego decyzja. Nikt go do tego nie namawiał. Jest zdrowy, jest zdolny i na pewno będzie godnie reprezentował nasz klub – zakończył 45-latek.

O podejściu do ostatniego spotkania na toruńskiej MotoArenie opowiedział na antenie ELEVEN SPORTS także Chris Holder, który sezonu 2021 nie może zaliczyć do udanych. – To jest dla mnie ważny występ w kontekście planów na przyszłość. Każde spotkanie jest ważne i w każdym staram się zdobywać punkty. MOJE BERMUDY STAL jest w osłabionym składzie, ale nie będę szukał tutaj wymówki, bo muszę dać z siebie wszystko. Przede mną jeszcze kilka wyścigów i na nich się skupiam – powiedział starszy z braci Holderów.

Australijczyk odniósł się także do swojego pierwszego startu, gdzie doszło do nieporozumienia z Pawłem Przedpełskim. – Paweł musiał mnie ewidentnie pomylić z kolegą z drużyny przeciwnej. Czasami się tak zdarza, chociaż to dla mnie dziwne. Teraz już mogę się z tego pośmiać. Puszczam to w niepamięć i tyle. Przez chwilę się zdenerwowałem, ale to już za nami – podsumował.

33-latek opowiedział także o torze i swoich odczuciach, co do toruńskiej nawierzchni. – Tor jest dobry. Równy dla wszystkich i fajny do ścigania. To można nawet zauważyć po czasach. Mam przed sobą jeszcze parę wyścigów. Oby nie zawiódł mnie sprzęt, bo chce mieć jeszcze trochę frajdy z jazdy – zakończył Australijczyk.

Klucz do sukcesu, szybkiej jazdy i kogo by chciał pokonać zdradził młodszy z braci Holder, Jack. – Dobry sprzęt, przełożenie, silnik i odpowiedni tor. Tak naprawdę wszystko się na to złożyło, że jestem tutaj szybki w tym spotkaniu. Po upadku, który miałem kilka tygodni temu, czuję się dobrze, więc wróciłem do pełni sił i chciałbym następnym razem pokonać Bartosza Zmarzlika – opowiedział żużlowiec.

Nie tylko koledzy z drużyny, lecz bracia. 25-latek powiedział także o relacji ze starszym bratem, Chrisem. – Oczywiście, że bracia. Cieszy mnie jazda Chrisa i to, że dobrze mu idzie. To jest zawsze fajne uczucie, kiedy ktoś z twojej rodziny jeździ razem z tobą w jednej drużynie. Trzymam za Chrisa kciuki podczas tego spotkania, ale i GP Challange – podsumował zawodnik z Australii.

Nie mogło zabraknąć także pytania o przyszłość Australijczyka, która z pewnością zastanawia wielu kibiców. – Niech się interesują. Jestem skupiony na tych zawodach. Chce pojechać jak najlepiej dla drużyny, pokazać się z najlepszej strony dla kibiców. Najważniejsze jest tu i teraz, a później będziemy myśleć, co dalej – zakończył Jack Holder.

W Mix Zonie kapitan EWINNER APATORA Toruń powiedział, co było kluczem do zwycięstwa, a także co o tym decydowało. – Wygrywamy spotkanie. Punktu bonusowego nie ma, więc dwie strony szczęśliwe. Już nie mam pomysłu, jak jechać z Bartoszem Zmarzlikiem. Tu się spojrzysz czy tu, to i tak cię wyprzedzi. Odjechaliśmy zawody, ale szkoda, że ostatnie w tym sezonie. W tym roku kończymy polską ligę już teraz, ale wiadomo, że ktoś musi odpaść, by ktoś mógł jeździć dalej. Tor był bardzo dobrze przygotowany. Nawet Bartosz go pochwalił, że jest lepszy. Był do walki, którą mogliśmy nawiązać. A co było kluczem do zwycięstwa? Starty, ale na szczęście nie tylko one o tym decydowały. Mamy tutaj taką geometrię, którą możemy wykorzystać spokojnie do walki. Można było odjechać fajne biegi i pokazać kawał dobrego speedwaya – dodał 36-latek.

Adrian Miedziński odniósł się także do swojej przyszłości i podsumował sezon 2021 w PGE Ekstralidze w swoim wykonaniu. – Na ten moment nic nie powiem. Nic nie wiem. Dopiero odjechaliśmy ostatni mecz, a ja nic nie rozmawiałem na ten temat. Wiem, że można wyciągnąć sporo więcej i zrobić to lepiej. Czasami trzeba też bardziej uwierzyć w siebie. Początek sezonu nie był dla mnie łatwy, bo w Toruniu było jeszcze ok, ale mało było tej jazdy na innych torach. Nie było turniejów dużo. Też nie było sparingów, więc nie było gdzie sprawdzić motocykli. Błądziłem strasznie z ustawieniami na meczach wyjazdowych. Rozpoczęła się później liga szwedzka i wskoczyłem na lepszy poziom i było po prostu lepiej. Miałem też lepsze rozeznanie i to dlatego – zakończył wychowanek toruńskiego klubu.

 

Paulina Wiśniewska