„Znajdowałem wiele ścieżek” – wypowiedzi FOGO UNII Leszno z #LESTOR

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

W sobotni wieczór na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie miejscowa FOGO UNIA podejmowała EWINNER APATORA Toruń w ramach 3. kolejki PGE Ekstraligi. Mistrzowie Polski za sprawą fenomenalnego Emila Sayfutdinova (14) zwyciężyli w stosunku 47:43.

– Biorę odpowiedzialność za tor, który będzie pasował drużynie. Myślę, że nawierzchnia jest lepiej przygotowana, będzie się ona odsypywać. Zobaczymy jak to będzie, powinno być w porządku – skomentował przygotowanie toru przed meczem Piotr Baron na antenie ELEVEN SPORTS 1. – Jest wietrznie, zimno. Borykamy się jednak z taką pogodą  już od trzech czy czterech tygodni – dodał.

Baron nie uniknął także pytania o dyspozycję leszczyńskich juniorów, którzy w dwóch meczach przywieźli zaledwie cztery „oczka”. – Na wszystko musi przyjść czas. To są młodzi chłopcy, którzy zaczynają swoją przygodę. To już nie jest MDMP czy jakieś inne młodzieżówki tylko PGE Ekstraliga. Tu jeździ się zupełnie inaczej, więc chłopacy muszą zdobyć trochę doświadczenia. Oczywiście życzylibyśmy sobie, żeby tych punktów było więcej – zakończył szkoleniowiec.

Mecz w Lesznie przyniósł wiele emocji i mijanek. Nie ustrzegliśmy się jednak niebezpiecznej sytuacji, kiedy to Adrian Miedziński w biegu 6. spowodował upadek Piotra Pawlickiego. – Mam lekki dyskomfort po upadku. Nie jest to jednak powód, by się tłumaczyć np. przegraną z Lambertem. W pierwszym biegu miałem najlepszy czas dnia. Nie chciałem za dużo zmieniać w przełożeniach. Jasna sprawa, że kiedy ten motor idzie, to do drugiego biegu raczej zmian nie powinno się robić. Lambert jest świetnym zawodnikiem, a ja w niektórych momentach jechałem za szeroko. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Mam trochę tych silników i czasami człowiek na głowę dostaje, bo nie wie na co się zdecydować – dodał Pawlicki.

W pomeczowej strefie Mix Zone swoją dyspozycję ocenił lider leszczyńskiej drużyny, Emil Sayfutdinov. – To było ciężkie spotkanie. Osobiście na swój wynik nie narzekam, ale chciałoby się mieć te piętnaście – czekam od zeszłego roku. Po meczu w Częstochowie pogrzebaliśmy w silnikach i zrobiliśmy coś nowego. Fajnie się jeździło, sprzęt również nie zawiódł. Jestem przygotowany na dobry wynik, zima była dobrze przepracowana. Czekamy także na Grand Prix, żeby pościgać się trochę indywidualnie – wyjaśnił żużlowiec w ELEVEN SPORTS.

Rosjanin zapytany o stan toru w sobotni wieczór, nie krył zadowolenia. – Trochę się tor zmienił od meczu z MOJE BERMUDY STALĄ Gorzów. Było więcej ścigania. Znajdowałem wiele ścieżek przy krawężniku, na środku toru, a także przy płocie. Dziękuję bardzo toromistrzowi, trenerowi, którzy przygotowali świetny tor dla nas i dla EWINNER APATORA. Fajne zawody to były – zakończył Sayfutdinov.

Goście szybko jechali na naszym torze, przede wszystkim ze startu. Nie było łatwo, staraliśmy się fajnie walczyć. Nie wszystko jest zawsze idealnie, ale mecz mógł się podobać kibicom. Rozkręcamy się. Ciężko jest kontrolować wszystko do końca. Rywal potrafi się dostosować.  Całe zawody trzymały w napięciu i nie można było odpuszczać. Na pewno będziemy pracować nad tym, aby być w lepszej dyspozycji – wyjaśnił Janusz Kołodziej, który zdobył dla FOGO UNII już ponad 1000 punktów.

Błażej Kordiak
Foto: Zuzanna Kloskowska