Zmarzlik zadowolony ze startów, jeden Laguta to za mało (Komentarze #GORGRU)

CASH BROKER Stal Gorzów w spotkaniu z MRGARDEN GKM Grudziądz zanotowała wysokie zwycięstwo 54:36 i zgarnęła punkt bonusowy. Bartosz Zmarzlik był poza zasięgiem rywali i zdobył komplet punktów. Artem Laguta również zakończył występ z dorobkiem piętnastu punktów, lecz on dokonał tego wyczynu w sześciu startach.

Po spotkaniu powiedzieli:

Robert Kempiński (trener MRGARDEN GKM Grudziądz): – Gratuluję trenerowi i zawodnikom z Gorzowa wygranej i zdobycia punktu bonusowego. Patrząc na moją drużynę to sam Laguta nie pociągnie tego wyniku. Można powiedzieć, że reszta jeździła w kratkę. Uważam, że sześć punktów Przemka Pawlickiego to za mało, z uwagi na to, że jeździł w Gorzowie. Żeby móc coś więcej ugrać to powinien zrobić trochę więcej punktów. Kai Huckenbeck pojechał słabo, Antonio Lindbaeck zdobył dwa punkty. Robiłem zmiany od ósmego biegu. Stosowaliśmy rezerwy taktyczne i niektóre wyszły. Wynik jest taki, jaki jest. Musimy teraz dużo trenować u siebie, ponieważ mamy dwa mecze na własnym torze. Będziemy walczyć z Toruniem i Zieloną Górą, bo jak wygramy z bonusem, to jeszcze mamy szansę, żeby się utrzymać.

Artem Laguta (MRGARDEN GKM Grudziądz): – Przede wszystkim gratulacje dla Stali Gorzów, bo chłopaki bardzo dobrze jeżdżą u siebie. Za siebie mogę powiedzieć, że dobrze jeździłem. Miałem dobry i szybki silnik, choć w przegrałem w piętnastym biegu. Co do postawy drużyny to mogę powiedzieć, że jest ciężko. W PGE Ekstralidze zawsze nie jest łatwo. Będziemy starali się wygrać z Toruniem za trzy punkty. Trener gospodarzy bardzo dobrze przygotował tor.

Stanisław Chomski (trener CASH BROKER Stal Gorzów): – Bardzo obawiałem się tego meczu. Na spotkanie przed własną publicznością do składu wrócił Martin Vaculik. Nie było z nami Rafała Karczmarza, który jest filarem formacji juniorskiej. Wypadł ze składu Szymon Woźniak, który spisywał się coraz lepiej. Martin z Krzyśkiem Kasprzakiem i Bartkiem uciągnęli ten wózek. Początek zawodów niejako ustawił ten mecz i osiągnęliśmy znaczną przewagę, ale druga połowa spotkania była bardzo wyrównana. Oceniając postawę gości to jednak jeden Artem to trochę mało. Więcej każdy się spodziewał po Przemku Pawlickim, a zwłaszcza po Lindbaecku. Krzysztof Buczkowski był waleczny, ale to nie wystarczyło. Wisienką na torcie był wyścig piętnasty, który mógł się podobać, bo gospodarze wygrali z bardzo szybkim Lagutą. To właśnie buduje i napędza. Daje też do myślenia, co dalej należy robić. Trzeba ciągle pracować nad sobą, żeby być jeszcze szybszym, bo nigdy nie jest tak, jakby się chciało.

Bartosz Zmarzlik (CASH BROKER Stal Gorzów): – Bardzo się cieszę, że kolejny raz w Gorzowie w miarę dobrze pojechałem. Nie lubię inaczej o sobie mówić. Czułem się mega fajnie, bo najbardziej zadowolony byłem ze startów. W poprzednich meczach też robiłem komplet punktów, ale te starty były gorsze. W tym meczu czułem się zdecydowanie lepiej spod taśmy. Fajnie by było, jakbym to znalazło swoje przełożenie na Grand Prix.

Krzysztof Frączek

fot. Marcin Szarejko