Zmarzlik po Memoriale Jancarza: To jest nagroda za cierpliwość

Piętnastą edycję Memoriału Edwarda Jancarza wygrał na swoim domowym torze Bartosz Zmarzlik. Mimo mało imponującego początku zawodnik CASH BROKER Stali Gorzów zdołał awansować do półfinału i w decydującym biegu czwartkowego wieczoru zostawić za swoimi plecami Patryka Dudka oraz kolegów z zespołu – Szymona Woźniaka i Krzysztofa Kasprzaka.

W pierwszych trzech biegach zawodów Bartosz Zmarzlik uzbierał na swoim koncie zaledwie cztery punkty. Jak stwierdził po ceremonii dekoracji, dobór odpowiednich ustawień nie należał do łatwych, ale w kolejnych trzech startach zanotował już tylko zwycięstwa, w tym to najważniejsze, w finale. – Trzeba cierpliwie czekać, robić swoje. Trzeba słuchać swojego sumienia, które podpowiada co do jazdy i co do ustawień. Jeżeli błądzi się w poszukiwaniach, to podjeżdżając pod taśmę wcześniejsze ustawienia już nie działają. Warto zaryzykować dwa, trzy razy po swojemu, a kolejna decyzja będzie już tą właściwą – stwierdził Zmarzlik.

Po fazie zasadniczej zawodnik gorzowskiej Stali miał dziesięć punktów. Mimo to, Zmarzlik nie był do końca zadowolony ze swojej postawy w rundzie finałowej. – W półfinale to też nie do końca było to, co chciałem, bo jechałem drugi. W powtórce biegu trochę inaczej ułożyłem nogi i głowę na starcie i było całkiem inaczej. Jak widać, w żużlu decydują niuanse – powiedział.

Po dwóch ostatnich wygranych edycjach Memoriału Edwarda Jancarza przez Patryka Dudka, Zmarzlik przełamał jego passę. Jako zawodnik występujący na co dzień w żółto-niebieskich barwach, zwyciężył w tegorocznych zawodach, ku uciesze gorzowskiej publiczności. – Myślę, że na pewno jest to nagroda za czekanie, za trenowanie, za cierpliwość. Takie zwycięstwo daje kopa do przodu, ale trzeba robić swoje i spokojnie podchodzić do każdych zawodów – zakończył triumfator.

Krzysztof Frączek
Fot. Marcin Szarejko