Zmarzlik: Nie chodzi mi o takie wyniki na domowym torze

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

Bartosz Zmarzlik w niedzielnych derbach (5 maja) z STELMET Falubazem Zielona Góra zdobył 12 punktów i bonus w sześciu startach. Po zawodach kapitan TRULY.WORK Stali Gorzów, gratulował rywalom zwycięstwa i podkreślił, że na gorzowskim torze wymaga od siebie większych zdobyczy punktowych.

Po meczu ze STELMET Falubazem Zielona Góra Bartosz Zmarzlik w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl pogratulował rywalom zwycięstwa w derbach oraz podkreślił, że musi wyciągnąć odpowiednie wnioski, aby uniknąć błędów w przyszłych spotkaniach. – Zasłużona wygrana drużyny z Zielonej Góry, gratulacje dla nich. Była walka fair, wszystko było w porządku. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba się szykować, pracować dalej, aby w następnych meczach nie było takich wpadek – powiedział kapitan TRULY.WORK Stali Gorzów.

Analizując przyczyny porażki Zmarzlik przyznał, że rywale dobrze się dopasowali do warunków panujących na torze. Stan nawierzchni zaskoczył samego aktualnego wicemistrza świata. – Rywale lepiej odczytywali tor, lecz nie chcę na to zganiać. Też jestem żużlowcem i muszę się jak najszybciej dostosowywać się do warunków, bez względu na to gdzie jestem. Fakt, że coś co działa na domowym torze parę lat i nagle zastajesz coś innego, to ciężko jest coś zmienić. Pozostaje się wiernym tym ustawieniom, na których robiło się dużo punktów. Choć na ostatni bieg zrobiłem zupełnie coś innego i wygrałem – zauważył żużlowiec.

Zawodnicy TRULY.WORK Stali w niedzielnych derbach zaledwie pięć razy przyjechali na pierwszym miejscu. Bartosz Zmarzlik wygrał tylko raz, w ostatnim wyścigu, co żużlowcowi z Kinic zdarza się niezwykle rzadko. – Ogólnie jeździło mi się dobrze, aczkolwiek zabrakło biegowych zwycięstw, bo raz pojechałem z Rafałem Karczmarzem na 5:1 i wygrałem w ostatnim wyścigu. Nie chodzi mi o takie wyniki na domowym torze. Dla TRULY.WORK Stali oddaję serce na torze, żeby ten wynik był jak najlepszy. Nie chodzi mi też o to, żeby robić w sześciu startach dwanaście punktów z bonusem, bo to dla mnie jest za mało – podkreślił zawodnik.

Jak zauważył Zmarzlik, korekty wprowadzane podczas meczu nie zawsze sprawdzają się u niego tak samo jak u pozostałych kolegów z drużyny. W jego ocenie należy zaufać swoim sprawdzonym ustawieniom. – Motory mam dobre, tylko niepotrzebnie szukałem czegoś innego. Jednak działało najlepiej to, co zazwyczaj działa dla mnie w Gorzowie. Z kolei dla kolegów z zespołu co innego. Nie można też za dużo podsłuchiwać, pytać, bo to wprowadza trochę zamieszania i trzeba robić ustawienia dla siebie, bo każdy silnik reaguje inaczej – zakończył Zmarzlik.

Krzysztof Frączek