ZŁOTY WEEKEND BARTOSZA SMEKTAŁY

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Wrzesień 2018 roku na długo zapadnie w pamięci Bartosza Smektały. W piątek w Pardubicach w pięknym stylu wywalczył tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów, a w sobotę walnie przyczynił się do obrony przez FOGO Unię Leszno złotego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski. To już trzeci złoty medal zdobyty przez wychowanka leszczyńskiego zespołu w karierze.

W finałowym meczu PGE Ekstraligi z CASH BROKER Stal Gorzów, Bartosz Smektała pięciokrotnie zaprezentował się na torze zdobywając 9 punktów i 2 bonusy. Dobrą dyspozycję młodzieżowca wykorzystał sztab szkoleniowy, zastępując bezradnego Piotra Pawlickiego właśnie młodzieżowcem. Ten stanął na wysokości zadania i po meczu był bardzo zadowolony z danej mu szansy. – Bardzo się cieszę, że udało mi się wyjechać pięć razy w meczu. Apeluje do klubu, do pana trenera, że w młodzieży jest potencjał. Jest Dominik Kubera, jestem ja. Musi nas wykorzystywać. Ja w przyszłym roku będę jeździł ostatni rok na juniorce, Dominik będzie miał dwa lata. Jesteśmy doświadczonymi zawodnikami i możemy ścigać się z najlepszymi – wyznał Smektała.

Kolejny złoty medal wywalczony w tym sezonie przez wychowanka leszczyńskiej Unii to efekt ciężkiej pracy całej drużyny. – Oczywiście pracowaliśmy na to cały sezon. Wiadomo te nasze spotkania były przeplatane, ale umieliśmy się zmobilizować jako drużyna i jeździliśmy naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Możemy się cieszyć ze złotego medalu. To było nasze założenie, to był nasz cel. Udało się to, co planowaliśmy – podsumował junior FOGO Unii.

Znany z pracowitości zawodnik już zapowiedział, że zdobyte mistrzostwo świata juniorów zobowiązuje do jeszcze cięższej pracy. – Ten weekend był bardzo ciężki. Dobry, ale już powoli trzeba zacząć myśleć o tym, co będzie na przyszły rok i powoli zacząć pracować – stwierdził Smektała.

W zakończonym sezonie PGE Ekstraligi Bartosz Smektała wystąpił w 18 meczach zdobywając 121 punktów i 15 bonusów w 72 biegach. Dało mu to średnią 1.889 na bieg.

Marcin Glapiak