„Złoto smakuje tak, jak co roku” – wypowiedzi FOGO Unii Leszno z #LESGOR

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

Wielki finał i wielka radość na Stadionie im. Alfreda Smoczyka z czwartego z rzędu złotego medalu DMP 2020. Po raz kolejny leszczynianie pokazali swoją siłę i szybko odrobili dwupunktową stratę z Gorzowa. Ostatecznie gospodarze już po 11. biegu byli pewni zwycięstwa i złota. Gospodarze punktowali niezwykle równo, najlepiej spisali się jednak Bartosz Smektała (13+1) oraz Emil Sayfutdinov i Piotr Pawlicki (po 11 punktów).

– Tor podczas tego spotkania jest twardy, ale musimy trzymać gaz i nadal jechać tak dobrze i efektywnie, jak w pierwszej części zawodów. Nie ma dla mnie znaczenia, że kończę wiek juniorski, będę startować na tej samej pozycji, co do tej pory. Zdobycie złotego medalu IMŚJ było fantastyczne, nie umiem się jednak doczekać kolejnych wyzwań. Zawsze miałem nadzieję, że uda mi się przejechać cały sezon w FOGO Unii Leszno i mam nadzieję, że utrzymam ten poziom na przyszły sezon. Cieszę się, że to się spełniło i udało mi się w tak dobrym stylu ten specyficzny i udany dla mnie sezon przejechać – przyznał Jaimon Lidsey na antenie nSport+.

Zawsze chce po prostu zrobić dobrą robotę na torze, w każdym biegu. Nie ma czegoś takiego, że na rywalizacje z Bartoszem bardziej się mobilizuję. Potrafimy razem zrobić fajne biegi i przez to na pewno jest ta chęć zwycięstwa. Jasne, że fajnie wygrywa się z mistrzem Świata, ale nieszczególnie przywiązuję do tego wagę, bardziej skupiam się na tym, żeby moja drużyna wygrała ten mecz i zdobyła złoty medal DMP. Trener, mimo naszej wysokiej przewagi, powiedział, żebyśmy nadal byli skoncentrowani, bo mecz wciąż trwa i wymieniliśmy się informacjami, odczuciami na temat tego twardego toru. Najważniejsze, że te motocykle wychodzą dobrze ze startu, a później trzeba znaleźć odpowiednie ścieżki, bo nie jest łatwo na tej nawierzchni odjechać rywalom. Byle wszystko skończyło się tak, jak to sobie wymarzyliśmy przed zawodami. Chciałbym z tego miejsca podziękować za to, że mogliśmy startować w PGE Ekstralidze przed publicznością. Wiadomo, że finał nie jest taki, jak przed rokiem, ale mamy czasy, jakie mamy – wszyscy musimy na siebie uważać – powiedział Piotr Pawlicki.

-Złoto smakuje tak, jak co roku (śmiech). Zawsze jest smaczne. Wykonaliśmy dobrą robotę przez cały sezon, szczególnie w finale. W Gorzowie było ciężkie spotkanie, MOJE BERMUDY Stal jechała u siebie i nawet jak prowadziliśmy 8 punktami, to przegraliśmy dwoma. Dobrze się na ten mecz przygotowaliśmy, wszystko przegadaliśmy i u siebie wiedzieliśmy już, jakie ścieżki obierać i jak ustawić motory. Dla kibiców mogły to być nudne zawody, bo wynik wysoki. Dla nas to był dzięki temu mniejszy stres, mogliśmy zmieniać ustawienia i jechać do przodu. Jeszcze sezonu nie skończyłem, przede mną FIM SoN, więc jeszcze nie myślę o podsumowaniach. Cieszę się złotem i teraz idziemy na podium i odbieramy medale – zakończył Emil Sayfutdinov, zaraz po zdobyciu przez jego drużynę tytułu.

Złoto smakuje jak każde inne. Udało nam się po raz czwarty sięgnąć po krążek z najcenniejszego kruszcu. Bardzo się z tego cieszymy. Dla mnie też fajnie, 10 lat pracy menedżera z kolejnym złotym medalem – czego chcieć więcej? Za chwile, w ramach świętowania, idziemy w wąskim gronie na grilla, posiedzimy i pogadamy. Będzie czas w końcu na trochę luzu. Nie mamy już żadnych zawodów, może jeszcze jakiś jeden trening, ale teraz możemy poświętować. Bardzo się cieszymy, chociaż jesteśmy bardzo zmęczeni. Dedykujemy ten medal zmarłemu Tomaszowi Skrzypkowi. Chciałbym również podziękować moim córkom – Nince, Dominice oraz żonie, dziękuję za wyrozumiałość – podsumował na antenie nSport+ Piotr Baron, po odebraniu kolejnego złotego medalu DMP.

 

Alicja Labrenc