Założenia nowej procedury startowej. „Wcale nie dojdzie do rewolucji”

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Główna Komisja Sportu Żużlowego przedstawiła założenia nowej procedury startowej, które były zapowiadane na początku roku. Szef sędziów, Leszek Demski, zaznaczył że zmiany są ewolucyjne, a nie rewolucyjne.

Podstawowe założenie było takie, żeby procedurę uprościć, a nie żeby ją jeszcze bardziej skomplikować. Uważam, że udało nam się to osiągnąć – komentuje Leszek Demski, przewodniczący zespołu, który zajmował się kwestią startów w rozmowie dla polskizuzel.pl.

Prace nad telemetrią trwają, więc musimy czekać. Warto jednak dodać, że w tym roku sędziowie będą zawierać informację w sprawozdaniu zawodów, gdy ich zdaniem dojdzie na starcie do sprowokowania jednego zawodnika przez drugiego. Da nam to po sezonie obraz, ile tego typu przypadków wystąpiło – dodaje Demski.

Ostrzeżenie otrzyma za to na pewno zawodnik, przez którego sędzia musi wydłużyć “trzymanie” zawodników na starcie. – W tym przypadku chodzi między innymi o czołganie się w kierunku taśmy po zapaleniu zielonego światła. Kiedy do tego dojdzie, to nie należy puszczać wyścigu – wyjaśnia Demski.

Nie będzie natomiast ostrzeżeń za ruchy 1-2 cm i za ruchy podczas przyjmowania pozycji startowej zaraz po włączeniu zielonego światła – tłumaczy Demski, a to oznacza, że żużlowcy nie będą więcej karani za tzw. mikroruchy.

Źródło: polskizuzel.pl