Zagar: Za marzenia nikt nikogo nie karze. Play-off jest w naszym zasięgu (wywiad)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Częstochowianie po wygranej z torunianami nadal liczą się w walce o awans do fazy finałowej. O podsumowaniu meczu przeciwko GET WELL Toruń, przygotowaniach do meczu w Lublinie, szansach na wejście do fazy play-off PGE Ekstraligi oraz budowaniu ducha drużyny z Matejem Zagarem w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

Piotr Wieszczyk: Jakie wrażenia po spotkaniu przeciwko GET WELL Toruń?

Matej Zagar: Przede wszystkim najważniejsze jest to, że jako drużyna zrobiliśmy to, co do nas należało. Trzy punkty zostają w Częstochowie i to oczywiście bardzo nas cieszy.

W pięciu startach zdobyłeś łącznie siedem punktów plus bonus. Czy to dla ciebie satysfakcjonujący wynik?

Oczywiście zawsze może być lepiej. Mnie najbardziej cieszy zwycięstwo forBET Włókniarza oraz to, że mogłem dołożyć do wyniku kilka swoich punktów.

Jak oceniasz postawę waszego przeciwnika na torze w Częstochowie?

Żużel zawsze pokazuje, że każdy mecz jest trudny. Szczególnie w PGE Ekstralidze, gdzie nie ma słabych drużyn. Mecz przeciwko GET WELL Toruń potwierdził tę zasadę. Co prawda osiągnęliśmy pewne zwycięstwo na końcu, ale musieliśmy w to włożyć mnóstwo zaangażowania. Rywale pojechali dobre zawody.

Szczególnie w pierwszej fazie meczu zawodnicy GET WELL Toruń częściej wygrywali starty. Również na dystansie nie było zbyt dużo ścigania. U ciebie było widać, że dysponujesz dobrą prędkością, jednak mimo wszystko widać było duży problem z wyprzedzaniem. Z czego to wynika?

Mam kupiony nowy sprzęt. Dzięki temu rzeczywiście, podczas meczu mogłem osiągnąć bardzo dobrą prędkość.  Trochę szkoda, że nie mogłem wyprzedać częściej. Było jak było. Naprawdę szpryca hamowała strasznie. Próbowałem oczywiście szukać rozwiązania. Miałem chyba kilka prób ataku z ostatniej pozycji na trzecią. Wjeżdżałem pod zawodnika, żeby omijać tę szprycę i skrócić nieco tor jazdy. To się udało chyba dwa razy.

Wspomniałeś o nowym sprzęcie. Czy to może wróżyć lepsze zdobycze punktowe w najbliższych meczach?

Mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z nowych silników.  Teraz muszę trochę popracować z dopasowaniem tego sprzętu.

Po zwycięstwie nad drużyną GET WELL Toruń, awans forBET Włókniarza Częstochowa do fazy play-off jest w dalszym ciągu otwarty. Przed wami jeszcze trzy mecze w fazie zasadniczej. Jak realnie oceniasz szansę swojej drużyny?

Na szczęście za marzenia nikt nikogo nie karze. Myślę, że paly-off jest w dalszym ciągu w naszym zasięgu. Dlatego musimy o to powalczyć.

Jakiego meczu spodziewasz się w Lublinie?

Na pewno mieliśmy presję na wynik w meczu przeciwko GET WELL. Myślę, że w Lublinie nie będzie już tak dużej presji. Dzięki temu będziemy w stanie zrobić jeszcze lepsze wyniki.

Czy macie jakiś konkretny plan przygotowań do meczu z SPEED CAR Motorem Lublin?

Nie planujemy nic szczególnego. Myślę, że najlepiej będzie jak uda nam się odłączyć od żużla na te kilka dni i nieco zresetować. Jesteśmy zawodowcami i potrafimy jeździć na żużlu. Wiemy, co do nas należy.

Jakie masz doświadczenia z torem w Lublinie?

Nie mam żadnych, nigdy tam nie byłem.

Na koniec chciałbym cię zapytać o nieco luźniejszy temat. Tuż przed spotkaniem z toruńską drużyną, oprócz treningów, mieliście drużynowe spotkanie integracyjne. Graliście w paintball. Co tam się działo?

Chciałbym podziękować i pogratulować rodzinie Świącik za ten fajny pomysł. Nie ukrywam, że rozmawialiśmy wspólnie o tym, co możemy zrobić, aby jeszcze bardziej ożywić ducha naszego zespołu. Akurat ja dałem taki pomysł, aby pobawić się w paintball. Dlatego tym bardziej dziękuję, że ten pomysł został zrealizowany. Myślę, że cała nasza drużyna doskonale się bawiła. Naprawdę było bardzo fajnie. Oczywiście pojawiło się trochę bólu, ale to było pozytywne doświadczenie (śmiech).

Czy twoim zdaniem tego typu atrakcje przekładają się na późniejsze wyniki?

Myślę, że na pewno to było widać w naszej jeździe. Mogę powiedzieć, że ja osobiście odczułem to bardzo pozytywnie. Jest lepiej, a nie gorzej i o to właśnie chodziło.

Kibice widząc was w mundurach wojskowych stwierdzili w komentarzach, że Matej jako zawodowy komandos jest pewnie w swoim żywiole. Czy tak było faktycznie?

Paintball to przede wszystkim bardzo dobra zabawa, a nie to samo co prawdziwe wojsko. Wszyscy, którzy brali udział w tej integracji, mieli dużo frajdy oraz śmiechu aż do łez. Czasami trochę bolało, ale zabawa była super.

 

Piotr Wieszczyk