„Za dużo było błędów na trasie” – wypowiedzi ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa z #WROCZE

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

ELTROX WŁÓKNIARZ Częstochowa, mimo ambitnej postawy, przegrał we Wrocławiu z BETARD SPARTĄ 42:48. Najlepszym zawodnikiem przyjezdnych był Leon Madsen, który w pięciu startach zdobył 14 punktów.

– Przed nami arcytrudne zadanie, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wygrać na tym mega ciężkim terenie z bardzo rozkręconą drużyną BETARD SPARTY. Nie poddajemy się i będziemy walczyć – oznajmił przed spotkaniem Fredrik Lindgren na antenie nSport+.

Piotr Świderski przyznał przed starciem z wrocławianami, że jego drużynę czeka bardzo trudne spotkanie. – Czy to jest obecnie najmocniejsza drużyna w PGE Ekstralidze? Jak pokazuje życie, drużyna z Wrocławia jest bardzo mocną w tym sezonie, wzmocniona w okresie transferowym. Świetnie im idzie, są u siebie, dlatego spodziewam się trudnego meczu, ale bez walki się nie poddamy. W sporcie wszystko jest realne, będziemy się starać. Mamy tak samo świetnych zawodników w składzie. Trzeba tylko udowodnić tę siłę na torze rywala. Musimy pokazać, na co nas stać, znaleźć swój najlepszy żużel tutaj u przeciwnika, bo jest bardzo mocny, więc po prostu wszyscy muszą pojechać 110% – przekazał szkoleniowiec ELTROX WŁÓKNIARZA.

– To, że akurat seniorzy zostali zamienieni numerami, to akurat wynika z układu par, czy z innych tematów. Jak zmieniasz jednego zawodnika, przesuwasz, to czasami musisz te pary inaczej uformować i od nowa ułożyć, więc z tego to wynikają delikatne roszady – dodał trener drużyny z Częstochowy.

Jakub Miśkowiak po dwóch swoich startach, w których zdobył pięć punktów, pochwalił przygotowanie wrocławskiego owalu. – W drugim moim wyścigu ten materiał tak troszeczkę odsypał się na zewnętrzną i tam szukałem przyczepności. Może ten pierwszy łuk pojechałem za szeroko, co chwilę wyjeżdżał przede mną Michał Curzytek, ale udało mi się w końcu to skorygować i ostatecznie udało mi się odjechać. Nawierzchnia jest taka dosyć klejąca, ale tor jest równy dla wszystkich. Myślę, że tor jest dobrze przygotowany. Jesteśmy skupieni i jedziemy po zwycięstwo. Mam nadzieję, że dalej będziemy tak jechać, jak w pierwszych startach. Utrzymamy tę przewagę albo nawet ją powiększymy – zaznaczył młodzieżowiec gości.

Teraz to już po „ptokach”. Nie powiem, że zdziwiło mnie to tak naprawdę. Od krawężnika jechał Maciej Janowski i teoretycznie jakbyśmy mieli zrobić sytuację jeden do jednego to mógłbym tak samo motocykl położyć na niego i Maciej by został wykluczony, a wiadomo, że tak się nie robi i na pewno nie było to nic zrobione z premedytacją w kierunku zawodnika, który miał problemy na pierwszym łuku z motocyklem. Także w telewizji widać wszystko, jak na dłoni i tyle. Na pewno z mojej perspektywy kontaktu nie było czuć, ale w telewizji jak zobaczyłem powtórkę, to macie odpowiedź – podsumował decyzję Kacper Woryna, wykluczającego go z powtórki do biegu szóstego.

Mam nadzieję, że uda nam się zwyciężyć we Wrocławiu. Cały czas motywuje swoich kolegów z drużyny, mówię: „Chłopaki jedziemy na 110%. Walczymy przecież o play-off, o których cały czas marzymy”. Dyskutuję cały czas z kolegami z drużyny i wspieram ich mentalnie. Czeka nas bardzo ciężkie zadanie, bo będziemy musieli w dalszej części zawodów poradzić sobie bez Jonasa Jeppesena. Liczę, że w najbliższym, 11. biegu, godnie zastąpi Duńczyka, Jakub Miśkowiak – stwierdził Leon Madsen w przerwie po dziesiątym wyścigu.

– Wiem, że ten ból nie odejdzie tak po prostu. Muszę znaleźć jakieś półśrodki, okładanie kolana lodem i pomoc fizjoterapeuty. Robimy wszystko, żeby był mniejszy. Myślę, że ten ból i te problemy z kolanem będą doskwierać mi do końca sezonu, ale nie mogę sobie teraz pozwolić na dłuższą przerwę – dodał Duńczyk, komentując swój obecny stan zdrowia.

W MIX ZONE Kacper Woryna podsumował występ ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa. – Z biegu na bieg ten tor na pewno był coraz twardszy, zmieniał się, było ciężko o wyprzedzanie. Nie jest to usprawiedliwienie wobec nas. Gospodarze wiedzieli, w którą stronę pójść z ustawieniami i wykorzystać atut własnego toru do maksimum.  Natomiast z naszej strony, na pewno z mojej, za dużo było błędów na trasie, kompletny brak wiedzy, gdzie pojechać. Nie byłem pewny swojego, jak jeździłem po torze, popełniałem za dużo błędów – powiedział żużlowiec na antenie nSport+.

Rafał Borek