Z PGEE na Twitterze (8) – Walka o punkty do ostatnich biegów. Piątek dla gości, niedziela dla gospodarzy

Fot. Arkadiusz Siwek
Fot. Arkadiusz Siwek

Działo się w tej kolejce, oj działo! W piątek swój zwycięstwa świętowali goście, ale gospodarze odkuli się w niedzielę, wygrywając swoje spotkania. Na dodatek, w ostatnich biegach. Pierwszą porażkę zanotował mistrz, FOGO Unia Leszno, a pierwsze zwycięstwo MOJE BERMUDY Stal Gorzów. W takich okolicznościach zapraszamy więc na podsumowanie kolejki na Twitterze, gdzie jak zawsze było gorąco!

Na początek starcie kluczowe dla dołu tabeli. PGG ROW Rybnik gościł MR GARDEN GKM Grudziądz i uległ 39:51. Istotną rolę odegrał debiutujący w roli gościa Krystian Pieszczek, który w meczu zastąpił Krzysztofa Buczkowskiego. Bez jego punktów, o zwycięstwo mogłoby być trudno.

Tak jak i bez Romana Lakhbauma i jego punktów.

Kibice nie rozumieli też decyzji personalnych sztabu PGG ROW-u… oraz taktycznych.

Na dokładkę, swoją niesamowitą formę zgubił nieco Robert Lambert, lider gospodarzy, i pojawiły się problemy.

Na plus zwycięstwo w biegu juniorskim, pierwsze w tym sezonie!

Komentatorzy oczywiście też błyszczeli.

Promyczek nadziei też po stronie juniora gości, Marcina Turowskiego.

I w Grudziądzu, przynajmniej na tydzień, będzie troszkę spokoju.

Zmagania w piątkowe kończyło szlagierowo zapowiadające się starcie pomiędzy ELTROX Włókniarzem Częstochowa a RM SOLAR Falubazem Zielona Góra. Gospodarze bronili ogromnej zaliczki z pierwszego spotkania, gdy wygrali 59:31 na terenie rywala. W domowym starciu czekał ich jednak srogi zawód. Goście wygrali 47:43 i po raz kolejny pokazali, że w tym roku będą bardzo groźni na każdym terenie. Zwłaszcza, gdy tak dobrze radzi sobie Norbert Krakowiak, junior zielonogórzan.

 

Niestety, swoim zachowaniem nie popisał się tego dnia Rune Holta, który nerwowo nie wytrzymał po wykluczeniu w jednym z biegów.

Holta spowodował upadek Piotra Protasiewicza w jednym z biegów, ale doświadczony żużlowiec z Zielonej Góry wyszedł z niego bez szwanku.

A gdy taką formę utrzymuje lider gości, Martin Vaculik, to trudno jest wygrywać mecze.

Nie jest to natomiast sezon Jasona Doyle’a. Zwłaszcza na częstochowskim owalu.

A żużel to przecież bardzo nieprzewidywalny sport.

 

Na więcej kibice mogli liczyć w starciu MOJE BERMUDY Stali Gorzów z Motorem Lublin. Gospodarze, powracający na swój tor po awarii, byli żądni zdobycia pierwszych punktów w sezonie i udało im się to. Zwycięstwo 47:43 zostało wywalczone w bólach, jednak gorzowianie, w szczególności dzięki fantastycznej jeździe Bartosza Zmarzlika, dopisali 2 punkty do ligowej tabeli.

A że reszta też dołożyła swoją cegiełkę, to i wynik od razu okazalszy.

Żużlowiec Motoru Lublin, Grzegorz Zengota, po swojej fatalnej kontuzji wraca do pełni sił i komentuje wydarzenia torowe, ku licznej uciesze. Z tego miejsca życzymy dużo, dużo zdrowia!

Fani Eliga Manager mogą być zachwyceni, gdy patrzą na Martina Vaculika i Bartosza Zmarzlika.

Jarosław Hampel po świetnym początku sezonu też zatracił nieco swojej prędkości.

Jak ważne są natomiast pola startowe, niech zaświadczy poniższa statystyka.

Zwieńczeniem niedzielnych starć był spotkanie wicemistrza z mistrzem, czyli BETARD Sparty Wrocław z FOGO Unią Leszno. Wrocławianie trzy lata czekali na zwycięstwo z zespołem Byków i w końcu przerwali tę serię, wygrywając 46:44. Spotkanie trzymało w napięciu i wrocławianie okazali się pierwszymi pogromcami FOGO Unii Leszno. A bitwa była to konkretna…

Forma Emila Sayfutdinova wygląda jednak imponująco.

A Wrocław po upragnionym zwycięstwie wprost oszalał ze szczęścia.

Zwłaszcza po ciągłych wahaniach nastrojów w trakcie meczu.

W Lesznie nastroje jednak też pozytywne.

W ostatnim biegu Tai Woffinden fantastycznie poradził sobie z Januszem Kołodziejem, czym zapewnił wrocławianom dwa punkty meczowe.

To nie był mecz Piotra Pawlickiego, który sam w rozmowie telewizyjnej to zauważył.

W poniedziałek ściganie zwieńczyliśmy spotkaniem, które już wcześniej skończyło się na kilku biegach. MOJE BERMUDY Stal Gorzów podjęła po raz drugi, tym razem bez przeszkód, ELTROX Włókniarz Częstochowa. Goście musieli uznać wyższość gorzowskiej Stali, przegrywając 41:49. Gospodarze łatwo jednak nie mieli, o czym niech świadczą tak skrajne opinie.

Do formy powoli wraca również Szymon Woźniak, z czego my także się cieszymy.

Na torze oglądaliśmy sporo tzw. jazdy gęsiego.

Swoją pracę wykonał Jack Holder, bez którego w Gorzowie mogłoby być bardzo krucho.

 

A w Częstochowie robi się powoli nerwowo…

Pewne rzeczy oczywiście tez się nie zmieniają.

W Gorzowie mają nawet podwójny powód do radości!

 

Sierpień żużlem stoi i emocje czekają nas w zasadzie każdego dnia. Na łamy przeglądu Twittera możecie trafić już za tydzień. Komentujcie pod hasztagami meczowymi!

Błażej Kowol