Z PGE Ekstraligą w social mediach (7): Szczęście jednych (nie)szczęściem innych

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

Za nami 7. runda zmagań w PGE Ekstralidze, która obfitowała w zacięte pojedynki na torze i czarowanie kibiców swoją niezwykłą jazdą oraz spektakularnymi atakami. Nie zabrakło jednak dużych przegranych, ale i wyrównanych spotkań. Dla kogo ta kolejka okazała się szczęśliwa i jak na nią reagowali kibice w social mediach?

Otwarcie 7. rundy PGE Ekstraligi miało miejsce w Częstochowie, gdzie ELTROX WŁÓKNIARZ na swoim torze, pierwszy raz z kibicami na trybunach, przyjął drużynę z Grudziądza.

Dla gospodarzy był to idealny moment, aby wrócić na właściwe tory.

Od początku spotkania widać było wyraźną różnicę między drużynami.

Dla gości promykiem nadziei była fantastyczna postawa Norberta Krakowiaka…

… i niezmiennie Nicki Pedersena.

Nie wystarczyło to jednak, aby chociaż na chwilę zbliżyć się do częstochowian.

Chociaż starty mieli nie najgorsze…

… a nadzieje i przewidywania przed meczem były różne.

To jednak emocji było w nim jak na lekarstwo, a mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 54:36 dla ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa.

Rajderem Meczu został natomiast wybrany Jakub Miśkowiak.

Drugi mecz tego dnia (MOJE BERMUDY STAL Gorzów z EWINNER APATOREM Toruń) zdaniem niektórych, rozpoczął się bez niespodzianek.

A jednak nie wszystko było tak oczywiste i tak w biegu trzecim doszło do sporej niespodzianki. Paweł Przedpełski wygrał z Bartoszem Zmarzlikiem.

Niestety nie obyło się bez wypadków…

… w takich momentach wszyscy bez wyjątku trzymają kciuki za ten sam rezultat.

W dalszej części meczu również solidarnie kibice nie mogli się doczekać rewanżu Przedpełski kontra Zmarzlik, który zakończył się kolejną wygraną torunianina.

Z każdym wyścigiem mieliśmy coraz więcej emocji,  co było miłym urozmaiceniem po poprzednim spotkaniu tego dnia.

Między innymi za sprawą Jack’a Holdera, czy też Joe Screen’a.

Jednak mimo wyrównanej drugiej serii zmagań, kolejna przyniosła zdecydowanie więcej powodów radości dla gospodarzy. Drużynie z Torunia trzeba przyznać jedno…

Ostatecznie szala zwycięstwa w całym spotkaniu przechyliła się na stronę gospodarzy. Natomiast dla gości osłoda w postaci tytułu Rajdera Meczu.

Niedzielne ściganie rozpoczęliśmy od spotkanie pomiędzy MARWIS.PL FALUBAZEM Zielona Góra, a BETARD SPARTĄ Wrocław. Goście nie pozostawili żadnych złudzeń i pewnie pokonali gospodarzy 63:27.

Kibice jednogłośnie stwierdzili, że w Zielonej Górze był pogrom, a gospodarzy pokonał własny tor.

Tai Woffinden dał pokaz fantastycznej jazdy parą i wraz z Przemysławem Liszką dowieźli 5:1 w gonitwie numer 4.

Trzykrotny mistrz Świata zrobił to niczym profesor i chronił swojego kolegę z drużyny.

Najjaśniejszym punktem po stronie gospodarzy był Mateusz Tonder, który powrócił po kontuzji w dobrym stylu.

Maciej Janowski nie przestawał czarować na torze fanów czarnego sportu.

BETARD SPARTA Wrocław wygraną w tym spotkaniu zapewniła sobie już po trzech seriach.

W poniedziałkowy wieczór MOTOR Lublin gościł aktualnego Mistrza Polski – FOGO UNIĘ Leszno. Spotkanie pierwotnie zaplanowane na niedzielę, przez niekorzystne warunki atmosferyczne, musiało zostać przeniesione na następny dzień. Gospodarze pokonali gości 49:41, a Rajderem został Jason Doyle, dla którego trzeci start był równocześnie 500. wyścigiem w PGE Ekstralidze.

Podczas spotkanie na trybunie był obecny wyjątkowy gość. Nina Słupska i jej dzielni rodzice, który cały czas walczą o pieniądze na leczenie swojej córki.

16:8 po pierwszej serii startów mogło dziwić fanów FOGO UNII Leszno.

Piotr Pawlicki natomiast pokazał pazur na lubelskim owalu i walczył do ostatnich metrów, m.in. w 7. biegu, co zauważyli kibice żużla.

Czarował również Krzysztof Buczkowski, za którym zdążyli zatęsknić w Grudziądzu.

Mikkel Michelsen od pewnego czasu pokazuje się w najwyższej formie i tak również było tym razem. Imponował szybkością i dobrymi manewrami na torze.

 

Alicja Labrenc
Paulina Wiśniewska