Z PGE Ekstraligą w social mediach (6): Ekscytująca kolejka z kibicami na trybunach

Fot. Ewelina Włoch
Fot. Ewelina Włoch

Niewątpliwie powrót kibiców na stadiony żużlowe dodał żużlowcom skrzydeł. Była to bowiem kolejka gry nerwów, wyrównanych i trzymających w napięciu spotkań z domieszką ciekawostek. Do tego nietypowe dni i godziny rozgrywanych spotkań czyli szósta runda PGEE w pełnej krasie, dla każdego coś dobrego.

Szósta runda zmagań PGE Ekstraligi niekonwencjonalnie rozpoczęła się nie w piątek, a sobotę. Również godziny rozgrywanych meczów były nietypowe. Kolejkę otwarło spotkanie między FOGO UNIĄ Leszno a MARWIS.PLFALUBAZ  Zielona Góra…

… pierwsze spotkanie w tym sezonie z kibicami na trybunach niewątpliwie dużo lepiej się oglądało.

Miejscowym zawodnikom nie pozostało nic innego, jak odpłacić się swoim fanom piękną jazdą i pewną wygraną. Taki był niewątpliwie plan przed spotkaniem… jednak trzeci bieg, jak i pierwsza seria pokazały, że goście nie będą chcieli tanio oddać skóry.

Dodatkowo z dobrej strony pokazał się debiutujący w podstawowym składzie Jan Kvech.

Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo.

Klasą sam dla siebie był Janusz Kołodziej…

… w parze z Emilem Sayfutdinovem…

… jak również solidnymi Jasonem Doylem i Jaimonem Lindsey’em, nie pozostawili złudzeń.

Kołodziejowi można gratulować nie tylko bezbłędnego występu, tytułu Rajdera Meczu, ale również niezwykle koleżeńskiej postawy.

MARWIS.PL FALUBAZ Zielona Góra niewątpliwie z niemałym bólem głowy. Zawsze jednak mogą liczyć na wsparcie swoich kibiców.

Drugi mecz, który rozpoczął się dopiero o godz. 21:00, nie zraził kibiców i również w Grudziądzu fani zapełnili przepisowe 25% pojemności stadionu.

Mimo, że i przy tym spotkaniu przewidywania co do wyniku były dość jednostronne…

… to niektórzy mieli wręcz bezbłędne przeczucia.

Obu drużynom nie pozostało nic innego, jak zrobić wszystko, aby udowodnić, że na to spotkanie warto było czekać do późnego wieczora.

Chociaż nie obyło się bez nerwowych sytuacji, opóźnienie rozpoczęcia meczu, kilka podejść do jednego biegu, upadki, taśmy…

… przez co pojawiły się obawy, w jaki dzień uda się go zakończyć.

Emocje trzymały nas w niepewności do końca i nie pozostało nic innego jak podziękować wszystkim za ten wspaniały spektakl.

W meczu mieliśmy w zasadzie wszystko, co tylko w żużlowym spotkaniu może mieć miejsce.

Wisienką na torcie był fakt, że przed wyścigami nominowanymi sprawa wyniku była wciąż otwarta, tym bardziej, że deszcz nieco się pośpieszył i pojawił na ostatnie dwa biegi.

… mimo, że wydawało się, iż w biegu 14. Jarosław Hampel mógł zaprzepaścić szanse… to w 15. gonitwie „dorównał” mu Nicki Pedersen, komplikując sytuacje gospodarzy. Nie da się oprzeć wrażeniu, że spotkanie skończyło się sprawiedliwie – remisem.

 

Również po równo drużyny podzieliły się tego dnia tytułami. ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz na dobry koniec dnia z Rajderem Meczu – Pedersenem…

… a w MOTORZE Lublin bohaterem – Mikkel Michelsen.

Niedzielna zmagania rozpoczęły się na toruńskiej MotoArenie, gdzie gospodarze podejmowali ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa. Drużyna Piotra Świderskiego okazała się lepsza i wygrała to spotkanie.

Fenomenalną formę zaprezentował Jonas Jeppesen, który zdobył 8 punktów i dwa bonusy.

To wszystko za sprawą gróźb, że może wylecieć ze składu w Eliga Manager 😉

Kolejnym niezwykle ważnym ogniwem po stronie gości z Częstochowy był Jakub Miśkowiak, który zdobył 13+1 i pojechał najlepszy mecz w swojej karierze.

Piękne ściganie i show na MotoArenie zrobili Paweł Przedpełski oraz Fredrik Lindgren, którzy sprawili, że na stadionie zrobiło się gorąco.

Na stadionie zapanowała przez chwilę radość, gdy Paweł Przedpełski w parze z Jackiem Holderem dowieźli do mety podwójne zwycięstwo.

Specjalne podziękowania toruńscy kibice kierowali w stronę wychowanka EWINNER APATORA Toruń oraz młodszego z braci Holderów, którzy robili wszystko, co w ich mocy, by uzyskać jak najlepszy wynik.

Przed biegami nominowanymi było gorąco, a wynik jeszcze niczego nie przesądzał.

Na sam koniec tego spotkania trzeba wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze wiemy, z czego wynikała bardzo dobra jazda gości ELTROX WŁÓKNIARZA…

… a po drugie: toruńska MotoArena zapełniła się kibicami!

Kolejny żużlowy weekend zakończyło ściganie we Wrocławiu, gdzie gospodarze podejmowali niepokonaną do tej pory drużynę Stanisława Chomskiego. BETARD SPARTA jeszcze przed biegami nominowanymi zapewniła sobie zwycięstwo.

Obecność kibiców na stadionie z pewnością dodała skrzydeł zawodnikom obu drużyn.

Maciej Janowski bez wątpienia zmienił ligę na „kosmiczną ligę”. Kapitalny występ zawodnika gospodarzy, który zachwycał i rozgrzewał publiczność do czerwoności.

Na słowa uznania zasłużył również Artem Laguta, który czarował na torze i rozkochał w sobie wrocławską publiczność.

Ktoś tu zatęsknił za Artemem 😉

BETARD SPARTA Wrocław w swoich szeregach miała trzech silnych zawodników, którzy sprawili, że ich przeciwnicy byli bez szans.

Gleb Chugunov również nie zawiódł i pokazał kawał dobrego żużla we Wrocławiu.

Kapitalne show na stadionie Olimpijskim zrobili Artem Laguta z Andersem Thomsenem, który po znalezieniu odpowiednich ustawień, podjął walkę z gospodarzami.

Maciej Janowski oraz Bartosz Zmarzlik to dwójka żużlowców, którzy już zapisali się na kartach światowego żużla, a to dopiero początek ich zmagań.

Złote myśli i rady od Martina Vaculika.

BETARD SPARTA Wrocław książkowo wykorzystała swój tor i go odczytała.

Na zakończenie żużlowego weekendu, który nie dla wszystkich drużyn był łatwy.

 

 

Alicja Labrenc
Paulina Wiśniewska