Z PGE Ekstraligą na Twitterze (9) – ekspresowe mecze w tygodniu

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

Z powodu Grand Prix we Wrocławiu część spotkań zostało przełożone na terminy w ciągu tygodnia. Nie doszedł do skutku mecz w Grudziądzu  – z powodu pogody spotkanie MRGARDEN GKM z BETARD Spartą Wrocław przełożono  na środę (9 września).

Kolejkę 12. rozpoczęliśmy od spotkania w poniedziałek w Lesznie, gdzie miejscowa FOGO Unia podejmowała u siebie zespół z końca tabeli, czyli PGG ROW Rybnik. Obawy o pogodę przed meczem w tej porze roku nie są bezzasadne, ale na szczęście obyło się bez przeszkód.

Na tor wrócił Andzej Lebedevs.

Frekwencja na leszczyńskim stadionie nie napawała optymizmem.

Niestety nie mieliśmy do czynienia z wyrównanym spotkaniem. Od początku szykowano się na totalną dominację mistrzów Polski.

Kibice z Rybnika mają jednak swoje sposoby i pewien dystans, jeśli chodzi o podejście do formy drużyny w tym sezonie.

W wyścigu ósmym Piotr Pawlicki upadł, a winnym spowodowania upadku został Brytyjczyk Robert Lambert. Podzieliło to kibiców.

Niestety przegrywając to spotkanie ROW pożegnał się PGE Ekstraligą. Części użytkowników Twittera było szkoda rybniczan.

Natomiast FOGO Unia Leszno potwierdziła tylko swoją dominację.

Hitem tego dnia było starcie lubelskiego MOTOR-u z gośćmi z Częstochowy.

Jak to bywa ostatnio z Lublinie duża część kibiców oglądała zawody zdecydowanie z górnej półki.

Opady deszczu spowodowały, że na torze było więcej ścigania.

Niespodziewanie cały mecz prowadziła drużyna z Częstochowy, dla której to był pierwszy mecz bez trenera Cieślaka.

Wyglądało na to, że z jednego z liderów lubelskiego MOTOR-u ewidentnie „zeszło powietrze”.

Drużyna „Lwów” wygrała pierwszy mecz od miesiąca, co było niemałą sensacją.

Derby ziemi lubuskiej były ostatnim meczem z 12. kolejki, który został do tej pory rozegrany.

Były obawy, że gospodarze nie zdołają przygotować odpowiednio toru w związku z nieustającymi przed spotkaniem opadami.

Przeciwko sobie jechali zawodnicy z drużyny toruńskiej wypożyczeni jako „goście”.

Od samego początku wyraźna dominacja miejscowych żużlowców.

Wszyscy zawodnicy Stali dorzucali po kolei ważne i cenne zwycięstwa do puli, jazdą zachwycało trio Zmarzlik – Thomsen – Woźniak.

Kilkoma świetnymi akcjami i startami zwłaszcza w pierwszej połowie zawodów popisał się Michael Jepsen Jensen.

Część zawodów została rozegrana w deszczu. Sędzia miał niemały orzech do zgryzienia – pogoda groziła przerwaniem meczu w decydującym momencie, kiedy nie była jeszcze rozstrzygnięta kwestia bonusu.

Zawody odbyły się w niecałe 1,5 godziny, a bonus i wygrana po stronie MOJE BERMUDY Stali Gorzów.

Daria Jagodzka