Z PGE Ekstraligą na Twitterze (5): Sensacyjne wyniki, walka z deszczem i wartość dobrego juniora

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

Piąta runda PGE Ekstraligi to mecze w Rybniku, Wrocławiu, Częstochowie i Zielonej Górze. Dwukrotnie na swoich owalach ulegli w niej gospodarze, a jedna z wygranych mocno zaskoczyła całą żużlową Polskę.

Pierwszym spotkaniem był mecz pomiędzy aktualnym mistrzem Polski a beniaminkiem PGE Ekstraligi. Kapitalny początek (jak i później okazało się cały mecz) należał do Roberta Lamberta, który już w pierwszym wyścigu zaprezentował się w walce z Emilem Sayfutdinovem.

Mimo świetnej postawy Brytyjczyka przewaga FOGO Unii Leszno rosła. Rewelacyjną prędkość nawet przy gorszych startach prezentował kapitan „Byków” Piotr Pawlicki.

Niestety dało się zauważyć po raz kolejny zniżkę formy Kacpra Woryny, który niepokojąco słabo wypadł w piątkowym meczu.

Padły też głosy krytyki na taktykę Lecha Kędziory, któremu zarzucono m.in. brak maksymalnego wykorzystania Roberta Lamberta.

Ostatecznie FOGO Unia Leszno pokonała PGG ROW Rybnik aż 34:56.

Kolejne było spotkanie BETARD Sparty Wrocław z MRGARDEN GKM-em Grudziądz. Na ponad godzinę przed meczem deszcz solidnie zmoczył tor i rozpoczęły się prace, aby doprowadzić tor do stanu pozwalającego na normalne ściganie.

Na „polanym” deszczem torze szybko zaczęły co rusz padać nowe rekordy toru.

Bardzo słabo na tle nie tyle seniorów, ale również juniorów drużyny przeciwnej wypadła formacja młodzieżowa MRGARDEN GKM-u.

Sztab szkoleniowy z Grudziądza bardzo długo zwlekał z rezerwą taktyczną.

Gospodarze zdecydowanie odjechali w drugiej części spotkania i do końca utrzymali znaczną przewagę, pozwalając wygrać gościom tylko raz w gonitwie numer 1. Posypały się słowa krytyki na trenera i zespół.

W niedzielę ELTROX Włókniarz Częstochowa podejmowała u siebie Motor Lublin. Już od pierwszej serii zapowiadało się wyjątkowe ściganie.

Żużlowcy z Lublina byli dopingowani przez dużą grupę swoich najwierniejszych kibiców nie tylko sprzed telewizora. Na pochwały zasługiwała świetna postawa Mateusza Świdnickiego.

Z każdym biegiem lublinianie byli coraz bliżej niespodziewanej wygranej.

Wielu kibiców upatrywało celowości w upadku Pawła Przedpełskiego na 4. miejscu, kiedy Motor Lublin jechał po pewną wygraną w meczu.

Całe spotkanie skończyło się sensacyjną wygraną „Koziołków”.

Niektórzy nie mieli wątpliwości, że to nieobecność Jakuba Miśkowiaka przyczyniła się do takiego, a nie innego wyniku. Ostatecznie zadecydował sport.

Spotkaniem numer cztery w PGE Ekstralidze były derby lubuskie pomiędzy RM SOLAR Falubazem Zieloną Górą a MOJE BERMUDY Stalą Gorzów. Zaczął się on mocnymi uderzeniami gospodarzy, którzy już po pierwszych biegach zbudowali imponującą przewagę. Zawodził nawet Bartosz Zmarzlik…

…oraz inni seniorzy gorzowskiej Stali.

Do optymalnej formy ku uciesze kibiców z Zielonej Góry powrócił natomiast Martin Vaculik.

Mimo imponującej przewagi zielonogórzan przez większość meczu, gorzowianom udało się ją ostatecznie zniwelować do 10 punktów.

 

Daria Jagodzka