Z PGE Ekstraligą na Twitterze (5): Odrabiane zaległości i wisienka na torcie

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Odwołane spotkania w ostatnich tygodniach skomplikowały nieco sytuację w kalendarzu PGE Ekstraligi. W 4. rundzie spotkań na torze pojawiły się tylko ekipy STELMET Falubazu i SPEED CAR Motoru. W ten weekend, oprócz pierwszej rundy cyklu GP, swoje spotkania odjechały zespoły BETARD Sparty, TRULY.WORK Stali, forBET Włókniarza, FOGO Unii oraz GET WELL Toruń. Zapraszamy tym samym na przegląd najciekawszych „ćwierknięć” ostatnich zawodów autorstwa Błażeja Kowola i Natalii Schmidt.

Na początek wracamy do spotkania w Zielonej Górze, między beniaminkiem z Lublina, a STELMET Falubazem. Dużo emocji wywołała sytuacja, w której Paweł Miesiąc próbował zablokować Martina Vaculika, wystawiając swoją prawą nogę w kierunku Słowaka. Sytuacja miała swój dalszy ciąg w parku maszyn.

Niektórzy kibice w początkowej fazie zawodów nie mogli wyjść ze zdziwienia patrząc, jak Robert Lambert pokonuje na dystansie Piotra Protasiewicza na jego torze.

Wszystkich zmartwiła sytuacja z biegu 3., gdy Patryk Dudek groźnie upadł na tor. To odbiło się na jego postawie w początkowej fazie meczu.

W ostatnim biegu kapitalną akcją popisał się Martin Vaculik, który wykorzystał błąd Mikkela Michelsena, doprowadzając do podwójnego zwycięstwa gospodarzy.

Wielu widzom żal było SPEED CAR Motoru Lublin, którego ambitna postawa nie przełożyła się na zdobycz punktową.

Wielkie brawa po raz kolejny otrzymali kibice z Lublina za swoją postawę w trakcie i po meczu.

Żużlowców BETARD Sparty Wrocław czekał w tym tygodniu nie lada maraton. W piątek spotkanie w Gorzowie, w sobotę FIM Speedway Grand Prix, a w niedzielę pojedynek z GET WELL Toruń. Od samego początku fani nie mogli narzekać na brak emocji, co zaskoczyło niejednego kibica.

W biegu numer 3 na metę niemal równocześnie wjechali Gleb Chugunov i Krzysztof Kasprzak, a sędzia Remigiusz Substyk długo analizował powtórki, ostatecznie przyznając 3 punkty Polakowi.

Rosjanin był rozczarowany, że nie utrzymał pierwszej pozycji, ale szybko znalazł przyczynę niepowodzenia.

Świetna postawa Przemysława Liszki na torze poskutkowała występem w biegu nominowanym, gdzie stworzył parę z drugim z juniorów, Maksymem Drabikiem.

O losach spotkania decydował ostatni bieg, gdzie sędzia postanowił wykluczyć Vaclava Milika. Fani doszukali się jednak analogii do akcji Mateja Zagara w meczu GET WELL Toruń – forBET Włókniarz Częstochowa.

Jako, że w tym samym czasie odbywały się pierwsze, historyczne kwalifikacje do Boll Warsaw FIM SGP of Poland, niektórzy musieli znaleźć alternatywne rozwiązania.

W piątkowych eliminacjach najszybszy był Matej Zagar, a za jego plecami uplasował się Jason Doyle.

Niektórzy nie do końca potrafili połapać się z wyborem pól startowych po kwalifikacjach…

Z turnieju ostatecznie musiał wycofać się Maciej Janowski, który przegrał walkę z kontuzją. Zwyciężył zdrowy rozsądek.

Polacy, mimo świetnego początku i niezłej dyspozycji, po raz kolejny musieli obejść się smakiem.

Zaskakiwał Antonio Lindbaeck, który w kwalifikacjach zajął ostatnie miejsce, a w trakcie zawodów radził sobie naprawdę przyzwoicie.

Świetnie poradził sobie jadący z dziką kartą Bartosz Smektała, który pojawił się na torze także w półfinale.

Wielkiego wyczynu dokonał Patryk Dudek, który zaliczył trzeci finał z rzędu.

Atmosfera była jednak przednia, a i emocji nie brakowało!

Leon Madsen, który został zwycięzcą pierwszego Grand Prix w sezonie 2019, wygrał tylko jeden bieg – finałowy.

Jak słusznie zauważono, przez cały wieczór nie sposób było się nudzić.

Niedziela rozpoczęła się od zmagań w Częstochowie pomiędzy forBET Włókniarzem, a Mistrzem Polski – FOGO Unią Leszno. Leszczynianie gładko rozprawiły się z częstochowianami, a akcja, którą w 12. biegu przeprowadził Emil Sayfutdinov bez wątpienia zostanie nominowana w kategorii „Bieg sezonu”.

Kiepsko jeżdżących tego dnia kolegów z zespołu mógł zastąpić Damian Dróżdż, lecz nie doczekał się swojej szansy.

Kibice snuli domysły, czy aby bohaterowie Grand Prix w Warszawie nie świętowali zbyt długo swojego sukcesu…

… a mogli to czynić już sprzed komputerów, ponieważ rozczarowani fani szybko opuszczali stadion przy ulicy Olsztyńskiej.

Od samego początku spotkanie pomiędzy BETARD Spartą Wrocław a GET WELL Toruń układało się pod dyktando gospodarzy. Losy meczu próbował odwrócić Jack Holder, który jednak nieco przeszarżował.

Fani na Twitterze doceniali kibiców, którzy zdecydowali się na podróż z Torunia do Wrocławia, aby wspierać swoich ulubieńców.

Również dziennikarze nSport + zauważyli jak kiepsko radzą sobie przyjezdni.

W ekipie gospodarzy zabrakło kapitana, Macieja Janowskiego, który z parku maszyn nie tylko wspierał swoich kolegów, ale także postanowił użyczyć im swoje maszyny.

Ze świetnej strony po raz kolejny pokazał się Przemysław Liszka, który przywiózł za plecami m.in. Chrisa Holdera.

Po czterech spotkaniach torunianie są jedynym zespołem bez zdobyczy punktowej w PGE Ekstralidze.

Gdy drużynie nie idzie, trzeba szukać pozytywów gdzie tylko się da.

Natalia Schmidt
Błażej Kowol