Z PGE Ekstraligą na Twitterze (4): Majówkowe ściganie

Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec
Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec

Mimo, że w majowy, długi weekend pogoda nas nie rozpieszczała, to emocje na torze zrekompensowały kibicom ten fakt. Czwarta kolejka zmagań to m.in. starcie, jak dotąd, dwóch najlepszych par juniorów w PGE Ekstralidze i 97 Derby Ziemi Lubuskiej. Zapraszamy na przegląd kolejki oczami Internautów.

Majowy weekend rozpoczęliśmy od piątkowego spotkania między MRGARDEN GKM Grudziądz i BETARD Spartą Wrocław. Przezornie niektórzy zawodnicy przygotowali się, nie tylko sprzętowo, na chłodniejszą pogodę.

Zaczęło się od świetnej szarży Maxa Fricke, który o mały włos nie prześcignął na linii mety dwóch rywali, a jego akcja przywołała kibicom miłe wspomnienia.

Zachwytów nie było końca jeśli chodzi o postawę kapitana drużyny MRGARDEN GKM oraz przygotowania toru.

Niestety z czasem nastroje były mniej radosne. W 10. biegu doszło do groźnego upadku z udziałem Macieja Janowskiego, Krzysztofa Buczkowskiego oraz Przemysław Pawlickiego, który wykazał się świetnym refleksem i bardzo przytomną jazdą. Całej trójce życzymy dużo zdrowia!

Szybko okazało się, że kapitan wrocławskiej drużyny ma problemy z obojczykiem i jest niezdolny do dalszej jazdy. Brak w składzie rezerwowego i Vaclava Milika mocno skomplikował sytuację BETARD Sparty Wrocław.

Nieszczęścia lubią chodzić parami nawet tam gdzie powinny tą parą jeździć. Kilka razy na torze doszło do nieporozumienia między zawodnikami gości. Do najsilniejszego między Jakubem Jamrogiem i Maxem Fricke.

Na domiar złego to pechowe spotkanie miało równie niefortunną końcówkę. W biegu 15. junior gospodarzy wjechał w swojego przeciwnika…

… a wymiana dmuchanej bandy przeciągała się…

… ostatecznie udało się odjechać spotkanie, które zakończyło się wynikiem 50:40. Po raz kolejny kibice docenili Buczkowskiego, wybierając go Rajderem Meczu.

W drugim meczu dnia pod taśmą startową spotkali się żużlowcy beniaminka SPEED CAR Motoru Lublin oraz Drużynowego Mistrza Polski FOGO Unii Leszno. Stało się już tradycją, że podczas spotkań organizowanych w Lublinie nie da się nie wspomnieć o fantastycznych kibicach.

Dość nietypowo znaleźli się tacy, którzy życzyliby sobie, aby zaczął padać deszcz a spotkanie zostało odwołane.

Inni, bardziej niż na deszcz, czekali na starcie dwóch najlepszych, jak dotąd, par juniorskich. Leszczyńscy młodzieżowcy nie pozostawili jednak złudzeń.

W połowie meczu doszło do przerwy, przez awarię światła na stadionie. To jednak nie był żaden problem dla kibiców.

Podczas spotkania goście mimo braku Jarosława Hampela i chorującego Janusza Kołodzieja pokazali swoją siłę.

… a jakby tego było mało podczas meczu znaleźli nawet diament, znaczy talent…

Drużyna z Lublina ma swoich kibiców, z Leszna atmosferę, a obie mają wolę walki. Jest z kogo brać przykład.

Spotkanie ostatecznie zakończyło się „lustrzanym” wynikiem poprzedniego, piątkowego meczu – 40:50, a całe widowisko było smakowitym kąskiem dla wszystkich kibiców.

Niedzielne popołudnie kibice rozpoczęli od oglądania zmagania między GET WELL Toruń, a forBET Włókniarzem Częstochowa. Ten pojedynek dla gospodarzy zakończył się bardzo pechowo. Jason Doyle uległ wypadkowi na torze, co na moment zmroziło całą MotoArenę.

W wypadku Australijczyka brał udział Matej Zagar. To, jak później zawodnik częstochowskiego zespołu zachował się wobec kolegi z toru, spotkało się ze sporym niesmakiem…

Postawa Nielsa Kristiana Iversena podczas niedzielnego spotkania wcale nie poprawiała nikomu z zainteresowanych nastroju.

Jazda kapitana GET WELL Toruń była niestety, jedynym pozytywnym aspektem tego pojedynku.

Emocji podczas biegu zapewnił również młodszy z braci Holder, który pokazał, że potrafi walczyć na torze.

Niektórzy nie byli dumni z jazdy juniora toruńskiej drużyny, który miał problemy z odnalezieniem się na torze.

Poza wydarzeniami na torze miała miejsce inna uroczystość. Przed stadionem im. Mariana Rosego odbyło się odsłonięcie pamiątkowej tablicy w  nowo powstałej Alei Sportu Żużlowego.

Na deser czekały na nas derby Ziemi Lubuskiej. Pojedynek między TRULY.WORK Stalą Gorzów a STELMET Falubazem Zielona Góra dostarczyło sympatykom czarnego sportu dużo emocji, niespodzianek oraz postaw fair play. Andersowi Thomsenowi w trakcie biegu zdefektował motocykl, a Martin Vaculik, podczas sportowej rywalizacji, pokazał postawę fair play.

Widzów w osłupienie wprawił fakt, że król stadionu im. Edwarda Jancarza, Bartosz Zmarzlik, dał się wiele razy pokonać na gorzowskim torze.

Znakomita jazda i przełamanie Piotra Protasiewicza ucieszyło fanów z Zielonej Góry.

Natomiast Martin Vaculik na torze czuł się jak ryba w wodzie i robił piękne show przed tamtejszą publicznością.

Ze słowami uznania spotkała się postawa i jazda juniora TRULY.WORK Stali Gorzów, który w 8. biegu spowodował na trybunach euforię, wygrywając z parą Pedersen-Jepsen Jensen.

Alicja Labrenc
Paulina Wiśniewska