Z PGE Ekstraligą na Twitterze (4): Gościnni gospodarze i wielkie emocje

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Cóż to była za kolejka PGE Ekstraligi! Wielkie ściganie na torach, mecze rozstrzygnięte w ostatnim biegu, a nawet przerwane spotkanie. Najlepsza żużlowa liga świata nie zawiodła. Działo się też na Twitterze, na którego przegląd serdecznie Was zapraszamy.

Weekend zaczął się od spotkania Motoru Lublin z PGG ROW-em Rybnik. Powtórka finału 1. ligi z 2018 roku nie miała jednak w sobie tyle dramaturgii, co tamto spotkanie i gospodarze bez problemu poradzili sobie z rybniczanami. W drużynie gości na szansę zasłużył sobie Adrian Miedziński, jednak pierwszy bieg nie poszedł po jego myśli…

Na lubelskiej nawierzchni gościom brakowało prędkości. Swoje zrobił tylko Robert Lambert, zdobywca 14 punktów w 7. startach.

Mocnym punktem okazał się być natomiast Matej Zagar, który odjechał bardzo dobre zawody.

Kibice gospodarzy mieli też szansę zobaczyć na torze wychowanka, Oskara Bobera, który wyjechał na tor do jednego z biegów.

Słaba dyspozycja Kacpra Woryny też przykuła uwagę.

Z kolei w Lublinie po raz kolejny nie brakowało również wyjątkowych kibiców.

W niedzielne popołudnie mieliśmy do czynienia już ze sportowymi wydarzeniami. Świetne widowisko stworzyły zespoły BETARD Sparty Wrocław i RM SOLAR Falubazu Zielona Góra, a o losach spotkania decydował ostatni bieg, a w zasadzie to ostatnia prosta. Na torze szalał lider gospodarzy, Tai Woffinden.

Świetny debiut zaliczył starszy z braci Holder, Chris.

Mecz długi czas toczył się pod dyktando gości, którzy znowu odjechali we Wrocławiu dobre zawody.

Widać, że goście nabierają wiatru w żagle w tym sezonie PGE Ekstraligi.

Mijanek na torze też nie brakowało!

Wisienką na torcie był finałowy bieg i walka Martina Vaculika z Taiem Woffindenem.

 

Kolejkę zakończyło spotkanie MRGARDEN GKM-u Grudziądz z FOGO Unią Leszno. Mistrz kraju pokazał swoją moc, wygrywając na trudnym grudziądzkim torze 48:42. Wynik niejednego mógł zaskoczyć.

Świetne widowisko zapewnili bracia Pawliccy, którzy w jednym z biegów ostro walczyli między sobą na dystansie.

Pierwsze biegi liderów FOGO Unii nie poszły po ich myśli, ale i tak goście prowadzili. Trudno pokonać taki zespół.

Standardowo na swoim torze „szarpał” Krzysztof Buczkowski

… a nieco gorzej wypadł Artem Laguta.

Po raz kolejny okazało się, że FOGO Unię Leszno bardzo trudno pokonać.

 

Błażej Kowol