Z PGE Ekstraligą na Twitterze (3): Walka do ostatnich metrów i bieg, który będzie się śnił po nocach

Fot. Łukasz Forysiak
Fot. Łukasz Forysiak

W trzeciej odsłonie rundy zasadniczej PGE Ekstraligi sezonu 2020, kibice z zaciekawieniem śledzili poczynania drużyn, które nie do końca były gościnne i nie pozwoliły wyrwać sobie punktów na własnych torach. W tym wydaniu serii przybliżymy reakcje na pokaz siły klubów z Częstochowy i Leszna oraz walkę do ostatnich metrów w Rybniku oraz Zielonej Górze.

Pierwszy mecz zamiast w piątek rozpoczął się dzień później, ze względu na fatalne prognozy pogody i ulewę, która przeszła przez Leszno. W sobotni wieczór nic nie zagroziło już starciu ekip. FOGO Unia Leszno gościła na swoim torze Motor Lublin. Spotkanie zakończyło się wygraną gospodarzy 53:37. Aktualny mistrz Polski kolejny raz okazał się silniejszy i bez problemu wygrał mecz z Motorem Lublin. Leszczyńscy kibice mogą dalej spać spokojnie.

Zespół Piotra Barona jest bardzo wyrównany. Na każdym kroku pokazuje swoją moc, a zawodnicy się uzupełniają. W momencie, gdy jeden zawodnik zawodzi, pojawia się kolejny, który wykonuje w 100% swoje zadanie.

Niespodzianką tego spotkania okazał się 21-letni Australijczyk, który zaskoczył wszystkich i zachwycił jazdą na wysokim poziomie.

 

 

Można śmiało powiedzieć, że Jaimon Lidsey wszedł na ekstraligową arenę z wielkim przytupem.

 

Mikkel Michelsen zanotował parę wpadek i miał małe problemy, lecz szybko wyciągnął wnioski i naprawił co trzeba, a kibice dostrzegli to, doceniając takie podejście Duńczyka.

Motor Lublin niestety na swoim koncie odnotował drugą porażkę na trzy rozegrane spotkania.

Patrząc pojedynczo na zawodników, niektórzy mogą być całkiem zadowoleni z dorobków niektórych żużlowców.

Pierwszy meczowy dzień trzeciej kolejki zakończyło spotkanie przy W69. RM SOLAR Falubaz Zielona Góra podejmował MRGARDEN GKM Grudziądz. Mecz rozstrzygnął się w biegach nominowanych na korzyść gospodarzy wynikiem 48:42. Spotkanie dostarczyło mnóstwo emocji, a Twitter aż huczał po 15. biegu.

 

Wyścig, który zamykał spotkanie w Zielonej Górze będzie śnił się po nocach i łatwo nie da o sobie zapomnieć.

Podopieczni Roberta Kempińskiego praktycznie do samego końca nie odpuszczali zielonogórskiej drużynie. Niestety, los miał inne plany.

Wszystko ma swój początek i koniec. W żużlu miało to miejsce w przypadku Artema Laguty. Niepokonany dotąd Rosjanin znalazł swojego pogromcę, którym okazał się Martin Vaculik. Szczęśliwa passa Rosjanina została przerwana.

 

Nie trzeba zaglądać do słownika, by nauczyć się nowych słów. Wystarczy wejść na Twittera podczas spotkań PGE Ekstraligi.

Gama wyrażeń określających Artema Lagutę nie ma końca. Rosjanin jest mocno w gazie.

Niedzielne popołudnie wystartowało pod znakiem PGE Ekstraligi, a konkretnie meczu PGG ROW-u Rybnik kontra MOJE BERMUDY Stali Gorzów, które zapewniło mnóstwo emocji i rozgrzało kibiców do czerwoności.

 

Tam samo pozytywne wrażenie robił jeden z juniorów gości. Rafał “show” Karczmarz i nic więcej nie trzeba pisać.

 

Rok temu Karczmarz rozważał zakończenie kariery. W sezonie 2020 z meczu na mecz pokazuje ogromny potencjał i to, jak ważnym ogniwem jest w swoim zespole.

 

Jasnym punktem spotkania był także młodzieżowiec gospodarzy, który jest… wypożyczony z Gorzowa. Kamil Nowacki, nie pozwolił na to, aby rywale zwyciężyli w 12. gonitwie. Po świetnym starcie osamotniony młodzieżowiec (po wykluczeniu Kacpra Woryny) objął prowadzenie, którego nie oddał do samego końca.

 

Bartosz Zmarzlik pojechał jak na mistrza Świata przystało – na komplet (14+1).

 

Mecz w Rybniku zapewnił nam sporo emocji i walkę do samego końca. Cytując klasyka – this is speedway.

 

Żużlowy weekend zakończył się w Częstochowie. Miejscowy ELTROX Włókniarz, z solenizantem Markiem Cieślakiem za sterami, przyjmowała gości z BETARD Sparty Wrocław, których pokonała 53:37. Częstochowianie kolejny raz dał pokaz swojej siły.

 

Słowa uznania dla Pawła Przedpełskiego, który pokazał kawał dobrego żużla i waleczność na torze.

 

ELTROX Włókniarz Częstochowa dołączył do “kosmicznej” ligi, w której znajduje się Artem Laguta i niesamowicie silna FOGO Unia Leszno.

BETARD Sparta Wrocław w swoich szeregach miała prawdziwą bombę o pseudonimie „Magic”, ale niestety to jedyny pozytyw po stronie gości.

 

Paulina Wiśniewska