Z PGE Ekstraligą na Twitterze (11): ogniste zakończenia w pierwszych półfinałach!

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Jeśli ktoś zastanawiał się, czy półfinały będą ciekawe, a mecze wyrównane, to po pierwszych spotkaniach może spać spokojnie. Żużlowcy czterech najlepszych drużyn PGE Ekstraligi 2020 stanęli naprzeciwko siebie i dostarczyli spragnionym żużla kibicom fantastyczne ściganie. Zarówno w Zielonej Górze, jak i we Wrocławiu.

Niedzielne starcia rozpoczęły się od zmagań w Zielonej Górze, gdzie RM SOLAR Falubaz podejmował FOGO Unię Leszno. Starcie czwartej drużyny z pierwszą obfitowało w ogromne emocje od początku do końca, ale ostatecznie lepsi okazali się mistrzowie Polski z Leszna, którzy wygrali 46:44. Oprawa kibiców gospodarzy mogła robić wrażenie!

Początek meczu należał do Michaela Jepsena Jensena

.. a dla Martina Vaculika wręcz przeciwnie.

Niespodzianek też nie brakowało, a emocje nie opuszczały Zielonej Góry.

 

Dużo kontrowersji wzbudziło wykluczenie Słowaka po starciu z Piotrem Pawlickim. Patryk Dudek w podobnej sytuacji w 13. biegu został na motocyklu. Dudek zyskał dzięki temu kolejnych fanów, ale być może stracił szansę na cenne zwycięstwo.

Czy FOGO Unia Leszno rozstrzygnęła już losy tej rywalizacji?

Mecz we Wrocławiu również zapowiadał się godnie i ostatecznie kibice się nie zawiedli. BETARD Sparta Wrocław wygrała 46:44 z MOJE BERMUDY Stalą Gorzów i na rewanż pojedzie z minimalną przewagą. To nie był dobry dzień dla Nielsa Kristiana Iversena…

Radość wrocławskim kibicom dał też Daniel Bewley, który przywiózł swoją pierwszą trójkę w PGE Ekstralidze.

Niemalże niepokonany był Bartosz Zmarzlik. Mistrz Świata i lider Grand Prix we Wrocławiu radził sobie doskonale.

Na tyle, że mógł pozwolić sobie na wspieranie partnerów z zespołu – ku radości i zaskoczeniu fanów.

Wrocławscy fani wsparli Maksyma Drabika, którego zabrakło po raz kolejny w szeregach BETARD Sparty.

Rok 2020 jest wyjątkowy pod wieloma względami.

Świetnie zaprezentował się Anders Thomsen, któremu nie straszna była zmiana opon.

Wrocławianie do Gorzowa pojadą więc ze skromną zaliczką, ale emocji – zwłaszcza mając w pamięci półfinał sprzed 3 lat pomiędzy obiema drużynami – nie zabraknie. Rozstrzygnięcia już w niedługo!

Błażej Kowol