Wzloty i upadki klubu oraz zawodnik na lata – podsumowanie dekady ELTROX Włókniarza Częstochowa

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Dla ELTROX Włókniarza Częstochowa miniona dekada była pełna zmian. Drużyna z Częstochowy w trakcie ostatnich 10 lat przechodziła drogę z piekła do nieba. Niewątpliwie był to czas pełen emocji, wzruszeń i rozwoju. Jak wyglądały lata 2010-2020 pod Jasną Górą?

W 2011 zdecydowano się na ważny na przestrzeni kolejnych lat transfer. Kontrakty na jazdę w Częstochowie popisali bracia Lagutowie. Jak czas pokazał, to Grigorij Laguta stał się w tym miejscu główną postacią. Marian Maślanka widział w nim lidera drużyny i się nie pomylił. To właśnie we Włókniarzu zaczęła się wielka kariera Rosjanina. Jego szarże pod samą bandą wprawiały i wprawiają w zachwyt po dziś dzień. Zresztą sam mówi, że jest królem częstochowskiego toru i nikt nie potrafi na nim pojechać tak, jak on. W biało-zielonych barwach spędził cztery sezony. Przez trzy lata był niekwestionowanym liderem, ulubieńcem publiczności i kapitanem „Lwów”.

Rok później częstochowianie uniknęli wiszących groźnie nad nimi baraży. Włókniarz zwyciężył w ostatnim meczu rundy zasadniczej na własnym torze z Unią Leszno 50:39 i zapewnił sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Częstochowianie zainkasowali trzy punkty, a najlepszym zawodnikiem spotkania został wtedy Daniel Nermark.

Zupełnie inna sytuacja miała miejsce w 2013 roku. Przez cały sezon apetyt na złoto wzrastał z każdym meczem. Nic więc dziwnego, że tym co najbardziej zostanie zapamiętane z tego roku jest domowy mecz częstochowian z Unibaxem Toruń. Wszyscy wierzyli, że Włókniarz w tym rewanżu odrobi ośmiopunktową stratę i awansuje do finału. Tymczasem już na początku meczu dla „Lwów” zaczęły się schody. Zacznijmy od tego, że częstochowianie startowali bez kontuzjowanego Emila Sayfutdinova, następnie podczas spotkania czerwoną kartkę dostał Rafał Szombierski, a na koniec nastąpił największy cios. Gdy mimo tych trudności drużynie Włókniarza udało się odrobić stratę i byli już jedną nogą w finale, doszło do fatalnego defektu Rune Holty w 15. biegu, który ostatecznie zamknął marzenia o co najmniej srebrnym medalu.

Rywalizacja o utrzymanie pojawiła się ponownie w 2014 roku. Gdy wszyscy zastanawiali się, w jakim składzie Włókniarz przystąpi do spotkań barażowych z Orłem Łódź i czy w ogóle do nich dojdzie, nieoczekiwanie 10 października żużlowe władze ogłosiły, że Włókniarz zostaje pozbawiony licencji. Jest to równoznaczne z degradacją do 2. ligi. Trzy lata później, Włókniarz Częstochowa powrócił do PGE Ekstraligi i to w całkiem niezłym stylu – zajmując 5. miejsce w tabeli. Jednak w tym sezonie doszło także do bardzo istotnego i długoterminowego kontraktu obecnego lidera częstochowian, czyli Leona Madsena. Był to ruch, który w następnych latach okazał się strzałem w dziesiątkę i wiele innych klubów zazdrościło władzom klubu takiego zawodnika.

W sezonie 2018 Włókniarz Częstochowa pokazał, że już nie interesuje go tylko utrzymanie, ale przede wszystkim walka o medale. Mimo, że żadnego nie zdobyli w sezonie 2018, to udało im się awansować do fazy play-off, co było dużym sukcesem. Kluczowym momentem tego sezonu był ostatni wyścig meczu 14. kolejki PGE Ekstraligi, gdy częstochowski klub mierzył się z MRGARDEN GKM-em Grudziądz. Wówczas Madsen na ostatnim wirażu, odważnym atakiem przedarł się przed Antonio Lindbaecka, pieczętując remis 45:45 i zapewnił swojej drużynie walkę o medale. Oprócz tego przed sezonem do macierzystego klubu, w roli trenera, powrócił Marek Cieślak.

Rok 2019 był wyjątkowy dla kibiców z Częstochowy. Po ciekawym meczu w Zielonej Górze, forBET Włókniarz zdobył brązowy medal. Co prawda częstochowianie przegrali samo spotkanie z Falubazem 44:45, jednak zaliczka z pierwszego spotkania wystarczyła do zajęcia trzeciego miejsca i kibice mogli świętować pierwszy medal od 2009 roku. Wtedy apetyty częstochowian były rozbudzone na jeszcze wyższe cele. Jednak 2020 rok okazał się dla nich mniej szczęśliwy – problemy z torem, odejście Marka Cieślaka. To wszystko skutkowało tym, że „Lwy” tym razem nawet nie brały udziału w fazie play-off i ostatecznie zakończyły sezon na 5. miejscu.

Agnieszka Zimnoch