„Wygrana tak naprawdę byłaby szalenie trudna”- wypowiedzi PGG ROW Rybnik z #GORRYB

Fot. Radosław Kalina
Fot. Radosław Kalina

Pierwszy mecz 10. rundy między MOJE BERMUDY Stal Gorzów a PGG ROW-em Rybnik zakończył się wysoką porażką gości (38:52). Mimo dość wyrównanego początku spotkania, to gorzowianie, po raz trzeci z rzędu wywalczyli zwycięstwo na własnym torze. Tym samym jeszcze bardziej skomplikowała się sytuacja tegorocznego beniaminka w perspektywie walki o utrzymanie w PGE Ekstralidze.

Dobrze przyjąłem informacje, że wystąpię w tym meczu. Zawsze staram się walczyć, żeby być w tym składzie, więc cieszę się, że mogę w Gorzowie pojeździć. Ostatnio jechałem tutaj, bodajże w 2015 roku, podczas finału IMP. Zawody nie były dla mnie złe, wynik był całkiem przyzwoity (7 pkt, dop. red.). Ogólnie nie jest najgorszy ten tor, ale też nie należy do moich najbardziej ulubionych – powiedział na antenie ELEVEN SPORTS 1 Mateusz Szczepaniak.

Na pewno chcę pomóc drużynie w uzbieraniu jak największej liczby punktów, abyśmy ten mecz wygrali, bo po to tutaj przyjechaliśmy. To spotkanie traktuje jak każde inne, więc żadnej dodatkowej presji ze względu na to, że jadę w Gorzowie, sobie nie narzucam – przyznał Kamil Nowacki.

– Można z gospodarzami powalczyć. Nadzieja umiera oczywiście ostatnia, więc walczymy dalej. Wiem, że jako drużyna bardzo dobrze ustawiliśmy się na start, bo wychodzą nam bardzo dobrze, tylko tracimy te punkty na trasie, więc na tym trzeba się skupić. Tor w Gorzowie bardzo mi się podoba i zawsze dobrze mi się na nim jeździ, za każdym razem było tutaj tak samo fajnie odsypywał się ten tor – podsumował Vaclav Milik.

Wydaje mi się, że nie było tragedii, ale po dobrym początku, nic nie zmieniałem, po czym zaczęło się szukanie i chęć poprawy tego wyjazdu ze startu, bo ścigania było jak na lekarstwo podczas tego meczu. Tutaj tylko Bartosz Zmarzlik potrafi wyprzedzać, co pokazał w meczu. Natomiast dla mnie wyścigi kończyły się najczęściej po pierwszym łuku. Dobrze o tym wiedziałem, więc nastawiałem się najbardziej na start właśnie. Wynik oddaje moją postawę podczas tego spotkania, po prostu. W poprzednich latach, porównując moje starty, na Jancarzu było więcej ścigania, niż obecnie. Na pewno spodziewaliśmy się, że będzie to ciężki mecz i patrząc realnie, licząc siły na zamiary, wygrana tak naprawdę byłaby szalenie trudna. Dawaliśmy z siebie wszystko i gdzieś tam zabrakło tych punktów i było po meczu. Nigdy nie wyjeżdżamy z Rybnika na mecz wyjazdowy po to, żeby przywieźć zero punktów. Zawsze chce się coś dołożyć, natomiast taki mamy sezon, dziwny. Nie było nam dane powalczyć o nic więcej podczas tego spotkania. Po ostatnich zawodach w Toruniu jesteśmy w stałym kontakcie z Marcinem Gortatem, więc nie wiem czy po sezonie się nie przekwalifikuję – zakończył na pomeczowej konferencji na antenie ELEVEN SPORTS 1 kapitan PGG ROW Rybnik – Kacper Woryna.

 

Alicja Labrenc