Wszystko ma swój smak. Bartosza Zmarzlika sezon pełen sukcesów

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Wicemistrzostwo Świata, srebrny medal PGE Ekstraligi oraz zwycięstwo w klasyfikacji indywidualnej – to dorobek Bartosza Zmarzlika w tym sezonie. Żużlowiec w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o podejściu do zawodów, sposobach na radzenie sobie ze stresem i swoim psie – Karmelku.

Czy czujesz ulgę, że sezon się skończył i będzie możliwość odpoczynku?

Myślę, że tak. Fajnie byłoby wyjechać odpocząć, ale jeszcze nie wiem kiedy oraz gdzie, bo wspólnie z rodziną i dziewczyną postanowiliśmy pomyśleć o tym po sezonie. Najpierw trzeba zrobić porządnie jedną robotę, żeby się zastanawiać nad drugą.

Sporo zależy w żużlu od przygotowania fizycznego. Masz ulubione ćwiczenia, które wykonujesz?

Wszystkie są ulubione. Robię wszelkiego rodzaju trening funkcjonalny, rowerowy. Mam także swoich przyjaciół i trenerów, którzy o to dbają. Wspólnie konsultujemy, co mi jest potrzebne i dążymy do wspólnego celu.

Wspomniałeś o rowerze. Ile czasu w roku spędzasz na nim?

Rocznie wychodzi dość sporo. Głównie jeżdżę na „kolarzówce”, ale to bardziej jest relaks i oczyszczenie głowy. W ten sposób się odstresowuję oraz odprężam. Sprawia mi to przede wszystkim sporą frajdę.

Ostatnio kibice mogli zobaczyć na twoich portalach społecznościowych relacje z udziałem waszego psa. Czy często towarzyszy wam w podróżach?

„Karmelek” zazwyczaj siedzi w domu, żeby mojej dziewczynie nie było smutno, że mnie nie ma. Jak wspólnie wyjeżdżamy, to spędza czas z nami, ale na zawody jadę ze swoim teamem.

Wróćmy do PGE Ekstraligi. Jakbyś ocenił start swój oraz swojej drużyny – CASH BROKER Stali Gorzów?

Myślę, że przed sezonem ten mój wynik brałbym w ciemno, także najlepszą średnią i wicemistrzostwo Polski. Całkiem fajny był ten rok.

Wygrałeś klasyfikację indywidualną PGE Ekstraligi? Co było sekretem twojej dyspozycji?

Być regularnym w każdym biegu i każdym meczu – to jest podstawa w żużlu. Marzyło mi się w tamtym roku, żeby być po raz trzeci najlepszym w klasyfikacji. To się udało z czego bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim osobom, które przyczyniły się do tego.

Co ma dla Ciebie większą wartość – trzecia wygrana w klasyfikacji indywidualnej czy srebrny medal CASH BROKER Stali Gorzów?

Trudne pytanie. Myślę, że wszystko ma swój smak. Drużynowo byliśmy drudzy, miałem też najlepszą średnią i należy się z tego cieszyć co jest. Najważniejsze, że cało i zdrowo oraz z uśmiechem na twarzy.

Wróćmy do FIM Speedway Grand Prix. Początek nie był udany, zwłaszcza turniej w Pradze, jednak końcówka cyklu już zdecydowanie lepsza. Czy czułeś się rozpędzony i gdyby były jeszcze jedna lub dwie rundy, to udałoby się zdobyć złoty medal?

Niestety cztery punkty w Pradze to nie jest wynik, po którym powinno się zdobywać medal. Musieliśmy się mocno napracować, żeby odrobić te straty, a długo się to za nami ciągnęło, bo w pewnym momencie byliśmy nawet poza ósemką. Szczerze mówiąc, po dwóch turniejach nie myśleliśmy o jakimkolwiek medalu, tylko o tej ósemce, bo oddalała się. Wszystko skończyło się jednak dobrze. Jest koniec sezonu, mamy srebrny medal i trzeba to brać, a co by było, to nie będziemy gdybać.

Jeszcze żadnemu z Polaków nie udało się wygrać rundy Grand Prix na PGE Narodowym. Co ma na to wpływ? Czy to kwestia dużej liczby kibiców na stadionie i to powoduje większą presję?

Przede wszystkim wpływ ma dyspozycja dnia. Tu jest szesnastu najlepszych zawodników na świecie i nie ma „ogórków”, mówiąc żartobliwie. Każdy chce wygrywać i nie ma żartów. Wszyscy chcą jechać przed taką publicznością. Moim zdaniem oni niosą tylko do przodu, a to postawa w danym dniu jest najważniejsza.

Bartosza Zmarzlika będzie można zobaczyć 18 maja podczas 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix. Bilety na to wydarzenie: kupbilet.pl, Empik, STS i Kolporter.