Wrocławskie nadzieje przed inauguracją PGE Ekstraligi

Najlepsza żużlowa liga świata już wystartowała, dostarczając fanom wielu emocji. Jednak to w niedzielę o 16.00 rozpocznie się spotkanie medalistów Drużynowych Mistrzostw Polski ubiegłego sezonu – FOGO Unii Leszno i BETARD Sparty Wrocław.

Broniący tytułu leszczynianie będą chcieli potwierdzić, że zachowanie statusu quo w zespole było słuszną decyzją. Ale wrocławianie również planują wejść w sezon z przytupem.

Zespół pod wodzą trenera Dariusza Śledzia, który zadebiutuje w tej roli w BETARD Sparcie Wrocław, marzy o dobrym rozpoczęciu sezonu na torze w Lesznie. Wrocławianie ciężko pracowali w okresie przygotowawczym i wydaje się, że drużyna jest gotowa na rozpoczęcie kampanii w roku 2019. – Przygotowania do sezonu przebiegły prawidłowo. Mogliśmy przez niemal cały marzec objeżdżać się na torze, sprawdzać i testować różne rzeczy. Wydaje mi się, że wykorzystaliśmy ten okres maksymalnie, ale oczywiście to pierwsze spotkanie wszystko zweryfikuje – specjalnie dla speedwayekstraliga.pl powiedział trener Sparty, Dariusz Śledź.

Wrocławianie w poprzednich dwóch sezonach pod wodzą Rafała Dobruckiego zdobyli brązowy i srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Polski, lecz wciąż brakuje im tego najcenniejszego – złotego. Na to wydarzenie Wrocław czeka od 2006 roku. Klub marzy, aby oczekiwanie zakończyło się w tym roku. – Cele na ten sezon są jasno sprecyzowane. Jako sportowcy zawsze marzymy o zwycięstwach. Zależy nam na tym, aby zdobywać punkty w każdym kolejnym meczu. Jakie przyniesie to rezultaty, przekonamy się na zakończenie sezonu – kontynuował trener BETARD Sparty Wrocław.

Jak prezentuje się natomiast sytuacja kadrowa przed inauguracją sezonu w Lesznie? – Ustawienie par z ubiegłego sezonu dobrze się sprawdzało i nie wymaga zmian. Sporo zależeć będzie od postawy Maxa Fricke’a i Vaclava Milika, dla których ubiegły sezon nie był taki, jak sobie to wymarzyli. Ten zespół ma jednak ogromny potencjał. Jeśli każdy z żużlowców będzie jeździł na swoim poziomie, to stać nas na wiele. Gdy mowa o partnerze dla Maksyma Drabika, to mamy dwóch dobrze rozwijających się juniorów. Zarówno Przemysław Liszka, jak i Patryk Wojdyło mają równe szanse na jazdę. Będziemy regularnie analizować ich rezultaty na treningach.

W zimie do zespołu BETARDU Sparty Wrocław dołączył Jakub Jamróg, który ma stanowić istotne wzmocnienie dla zespołu. W jaki sposób wpłynie to na rolę występującego pod numerem 8/16 Gleba Chugunova, który z dobrej strony pokazał się w ubiegłym sezonie? – Gleb w sparingach spisywał się bardzo dobrze. Jego sytuacja nie jest łatwa. Trudno jest jechać z rezerwy, pojawiając się na torze często w połowie zawodów. Rywale mają już przecież wtedy większą wiedze na temat odpowiednich ustawień. Gleb jednak dobrze odnajduje się w tej roli. Wiążemy z nim spore nadzieje – zakończył trener BETARD Sparty.  

Dla młodego Rosjanina nadchodzące rozgrywki będą też powrotem po kontuzji nogi, która wykluczyła żużlowca na długie miesiące ubiegłego sezonu. Żużlowiec wrócił dopiero na rewanżowe spotkanie półfinału Drużynowych Mistrzostw Polski z FOGO Unią Leszno, a następnie pomógł w wywalczeniu brązowego medalu w potyczkach z forBET Włókniarzem Częstochowa. Czy 19-latek jest w pełni sił przed nadchodzącym sezonem? – Z moją nogą jest już wszystko w porządku, nie ma na torze żadnego problemu. Taka kontuzja zostawia jednak jakiś ślad w głowie i być może czasami staram się podświadomie ją oszczędzać, ale w żaden sposób nie wpływa to na moją jazdę – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Gleb Chugunov.

Żużlowiec wystawiany jest pod numerem 8/16, co daje każdemu trenerowi spore pole manewru. Rosjanin nie uważa jednak, aby ta pozycja był tak dużym obciążeniem. – Jazda pod numerem 8/16 może wydawać się trudna, ale dla mnie taka nie jest. Po prostu muszę być przygotowany do wyjazdu na tor w każdej chwili, co odróżnia moją rolę od pozostałych. Zależy mi jednak przede wszystkim na zdobywaniu punktów, niezależnie od okoliczności.

W nowy sezon z pozytywnym nastawieniem wchodzi również Vaclav Milik, dla którego poprzedni rok na torach ekstraligowych nie był satysfakcjonujący. Czech wyciągnął jednak wnioski i solidnie przepracował okres przygotowawczy. – Czuję się dobrze przygotowany do sezonu. Zimę przepracowaliśmy bardzo solidnie. Pogoda była łaskawa i mogliśmy dużo pojeździć, ale mecze Ekstraligi to coś zupełnie innego niż treningi. Do rozgrywek podchodzę jednak na spokojnie. Jestem w dobrej dyspozycji i zależy mi na tym, aby dobrze punktować. Nie ma sensu nakładać na siebie dodatkowej presji. Właśnie z takim nastawieniem, z tym luzem, wyjadę na tor w Lesznie. – powiedział Vaclav Milik.

25-latek w zasadzie od pierwszych „kółek” na wrocławskim owalu wziął się za poszukiwanie optymalnych ustawień. Czy testy przyniosły pożądany skutek? – Cały czas staram się testować i szukać najlepszych możliwych ustawień. Pojawiło się też trochę nowego sprzętu, który wymagał sprawdzenia w czasie treningów. Ale mam już przygotowane trzy silniki, które zamierzam wykorzystać w Lesznie. Pozostała kwestia wyboru najlepszego i dobrego wejścia w sezon – zakończył rozmowę ze speedwayekstraligą.pl Vaclav Milik.

Błażej Kowol