Woźniak: wielu pukało się w głowę jak powiedziałem, że wrócę na #GORLES

Szymon Woźniak wrócił na tor po pięciu tygodniach rehabilitacji po złamaniu stopy, której doznał w meczu szwedzkiej Elitserien. W rozegranym awansem hicie XIII rundy CASH BROKER Stal Gorzów zremisowała z FOGO Unią Leszno, a wracając po kontuzji Woźniak zdobył dwa punkty z dwoma bonusami.

Kontuzja nie przeszkadzała mi w ogóle. Wiadomo, że odczuwam jeszcze delikatnie skutki, ale nie przeszkadza mi to w jeździe. Większym problemem okazała się ta ponad miesięczna przerwa. Takie dwa i pół treningu to nie okazał się wystarczający czas, by się prawidłowo przygotować do tego meczu – skomentował po meczu Woźniak.

Występ Woźniaka w piątkowym spotkaniu cały czas stał pod znakiem zapytania. Zawodnik przechodził intensywną rehabilitację, a do ligowego ściągania wrócił po trzech treningach na torze. – Wynik, wynikiem, ale ja w głębi serca jestem z siebie zadowolony. Dokładnie pięć tygodni temu o tej porze leżałem na stole operacyjnym i jak mówiłem, że wrócę na ten mecz większość ludzi pukała się w głowę. Mocno się zawziąłem, wielu ludzi mnie wspierało i ciężko pracowałem, by się zrehabilitować i wystąpić w tym meczu. Byłem z drużyną i mogłem jej pomóc, nie do końca się udało tak, jak bym chciał. Od serca sportowca jestem dumny, że moja ciężka praca i nie tylko moja przyniosła efekty – powiedział zawodnik CASH BROKER Stali Gorzów.

– Zachowuję spokój i w tej chwili wiemy, gdzie popełniliśmy błąd. Gdyby nie ten deszcz, wydaje mi się, że mój występ wyglądałby inaczej. Trochę zabrakło tego wyczucia po ulewie i zmianie warunków. Szkoda, że zdobyłem tak mało punktów, bo mogliśmy to spotkanie wygrać. Wiem, że sprostałem wyzwaniu, które los postawił przede mną. Z zawodów, na zawody będę wracał do swojej dawnej dyspozycji – dodał Woźniak.

Czy ulewny deszcz, który przeszedł nad gorzowskim torem, diametralnie zmienił warunki w porównaniu z nawierzchnią, na jakiej trenowali gorzowianie w tygodniu? – Na takie warunki,  jakie nas spotkały, tor był przygotowany fantastycznie. Ludzie w Gorzowie wiedzą co robią. Po takiej ulewie nie da się zrobić takiego samego toru jak na treningu, ale chapeau bas dla organizatorów, że zawody się odbyły. Mogliśmy oglądać żużel, a nie jakieś jeżdżenie gęsiego. Myślę, że gdyby taka ulewa była w innym miejscu w Polsce to te zawody by się nie odbyły, albo odjechane byłby w mniej efektowny sposób – zakończył Szymon Woźniak.

Piotr Kaczmarek

fot. Marcin Szarejko