WOŹNIAK: TWIERDZA GORZÓW NIEZDOBYTA, ALE ZA TO ZŁOTA NIE DAJĄ

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

CASH BROKER Stal Gorzów pokonała FOGO Unię Leszno 46:44 w pierwszym tegorocznym meczu finałowym PGE Ekstraligi. Jak przyznał po spotkaniu Szymon Woźniak, który w niedzielę wywalczył 7 punktów i bonus – w finale o każdy metr toru trzeba walczyć z krwią na pięściach.

Po pierwszym spotkaniu finałowym PGE Ekstraligi, które trzymało kibiców w napięciu do ostatnich biegów, gorzowianie wywalczyli minimalną, dwupunktową zaliczkę przed rewanżem w Lesznie. To dużo, czy mało? – Wiadomo, że jak się jedzie do Leszna, to fajnie by mieć piątkę z przodu na koniec zawodów. To się nie udało. Z jednej strony twierdza Gorzów została do końca sezonu niezdobyta, ale za to złotego medalu nie dają. Na pewno chcieliśmy wygrać z większą zaliczką punktową, ale się nie poddajemy. To jest jak amen w pacierzu. Jestem ulepiony z takiej gliny, że dopóki piłka jest w grze, wszystko jest możliwe – powiedział Szymon Woźniak.

– Z pełnym przekonaniem mówię to, że do Leszna jedziemy po prostu wygrać i zdobyć złoty medal. Finały to są zacięte spotkania. FOGO Unia Leszno była na naszym torze fantastycznie dysponowana. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy to my w Lesznie byli co najmniej tak samo, a może nawet lepiej dysponowani. Historia speedwaya zna już takie przypadki i nie z takich opresji się wychodziło. Piłka jest w grze. Liczyliśmy na lepsze spotkanie, ale to jak pojechaliśmy w pierwszym meczu, nie stawia nas na straconej pozycji. Zostało 15 wyścigów, a ja wierzę w naszą drużynę – dodał zawodnik CASH BROKER Stali Gorzów.

Przebieg spotkania to cios za cios z obu stron. Po jeden dobrej serii gospodarzy przychodziła kontra ze strony gości. Z czego wynikały takie zawahania w tym meczu? – Jak się krzyżuje rękawice z taką drużyną jak FOGO Unia Leszno, to tak to właśnie wygląda. To nie funkcjonuje tak, że ktoś ma dobre ustawienia i zdobywa komplet , może oprócz Bartka (Zmarzlika – dop. red). Czterech zawodników ma dobre ustawienia i ktoś musi przyjechać pierwszy, a ktoś ostatni. Klasa przeciwnika była naprawdę widoczna. Unia postawiła nam bardzo wysoko poprzeczkę i były to zdecydowanie najtrudniejsze zawody, jakie jechaliśmy w Gorzowie w tym sezonie. Teraz my mamy tydzień, żeby przygotować się na mecz w Lesznie, tak jak Unia przygotowała się na mecz w Gorzowie – skomentował wychowanek Polonii Bydgoszcz.

W niedzielnym spotkaniu wyrazie było widać, że żużlowcy CASH BROKER Stali Gorzów mieli problemy z wychodzeniem spod taśmy. Z czego wynikały kłopoty z dopasowaniem się na starcie? – Starty były naszą piętą achillesową. Pomimo dobrej prędkości na trasie, jechaliśmy za rywalem i ciężko było coś zrobić. Tutaj trzeba było wygrywać starty i pierwszy łuk rozgrywać na własną korzyść. To nam nie wychodziło, poza pojedynczymi przypadkami, dlatego wynik wygląda tak, a nie inaczej. Jakie były przyczyny, ciężko jest w tej chwili powiedzieć. To jest finał i o każdy metr toru trzeba było walczyć z krwią na pięściach – zakończył Woźniak.

Piotr Kaczmarek