Wojciech Stępniewski dla WP SportoweFakty o nowej umowie telewizyjnej, pieniądzach i powiększeniu PGE Ekstraligi

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

– Czeka nas wszystkich w polskim żużlu poważne przygotowanie do procesu powiększenia rozgrywek. Nie można jednak tego zrobić szybko – mówi prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski.

Jarosław Galewski, WP SportoweFakty: Konkurs ofert na prawa telewizyjne został ogłoszony 30 września 2020 roku. Dlaczego rozmowy trwały tak długo i co oznacza nowy kontrakt dla PGE Ekstraligi, a także całego polskiego żużla?

Wojciech Stępniewski, prezes PGE Ekstraligi: Jak zawsze w poważnych sprawach biznesowych potrzebny jest czas i spokój nie tylko na etapie analizy złożonych ofert, ale także negocjacji. Nie obeszło się bez tzw. dogrywek, a dwóch oferentów złożyło naprawdę ciekawe i korzystne finansowo propozycje dla PGE Ekstraligi. Ponieważ „duże” umowy lubią ciszę, spokojnie pracowaliśmy nad wszystkimi szczegółami i wyborem najlepszej, rozwojowej dla PGE Ekstraligi oferty. Kiedy w rozmowach zostało dwóch silnych graczy, braliśmy pod uwagę wiele czynników, które ostatecznie zadecydowały o wyborze CANAL+. Co to oznacza dla nas i żużla? Rozwój, stabilizację, współpracę ze sprawdzonym partnerem i świetną jakość transmisji oraz oczywiście stabilizację finansową na dłuższy czas. Do tego już przywykliśmy, ale ciągle wprowadzamy nowe rozwiązania, jak na przykład telemetrię w sezonie 2021 PGE Ekstraligi, a CANAL+ także wychodzi naprzeciw naszym oczekiwaniom w zakresie jakości transmisji, nowych rozwiązań technicznych i wspólnie będziemy się rozwijać.

Coś jeszcze?

Chcę mocno podkreślić, że dużo pieniędzy zainwestujemy w marketing, zabezpieczenie torów przed opadami deszczu, odwodnienie i szkolenie młodzieży. Chcemy, żeby środki pracowały na rozwój żużla w Polsce. Chcemy, aby dzięki pieniądzom, ale też coraz lepszym narzędziom marketingowym i strukturom – które rozbudujemy w klubach – żużel wszedł na jeszcze wyższy poziom organizacji i powiększyła się liczba młodych zawodników.

Jakie są główne przyczyny, że wartość praw telewizyjnych tak mocno wzrosła?

Rośnie nasza wartość jako PGE Ekstraligi, jesteśmy atrakcyjnym produktem premium, a jednocześnie najlepszym produktem żużlowym na świecie. W PGE Ekstralidze jeżdżą gwiazdy, więc o prawa telewizyjne nadawcy chcą w tej sytuacji rywalizować. To tak jak w rozgrywkach sportowych: zdrowa konkurencja powoduje, że produkt, który ma dobrą jakość jest rozchwytywany. Nad tym produktem pracujemy razem z klubami i nie spoczniemy na laurach. W przyszłości na pewno chcemy doprowadzić do większej liczby meczów i drużyn w PGE Ekstralidze, ale idziemy krok po kroku i nie rzucamy wszystkiego na żywioł.

Dlaczego umowa została podpisana na cztery lata?

Była to najlepsza oferta dla nas pod względem finansowym i jakościowym.

Czy to prawda, że telewizja na jakimkolwiek etapie negocjacji stawiała warunek, by doszło do powiększenia PGE Ekstraligi?

Nie, takich rozmów nie prowadziliśmy, ale oczywiście jest opcja tego, aby PGE Ekstraliga w przyszłości liczyła dziesięć drużyn. Czeka nas jednak wszystkich w polskim żużlu poważne przygotowanie do procesu powiększenia rozgrywek. Nie można tego zrobić szybko, bo już raz mieliśmy taką sytuację i wiemy, że skończyła się ona powrotem do ośmiu zespołów. Wnioski zostały wyciągnięte. Musimy mieć plan, stadiony, zaplecze finansowe i ścieżkę kariery dla młodych zawodników.

Dlaczego nie dojdzie do powiększenia PGE Ekstraligi od sezonu 2022 i kiedy należy się go spodziewać?

Nie ma kompromisu w środowisku żużlowym w temacie powiększenia rozgrywek PGE Ekstraligi już za rok. A taki kompromis jest niezbędny, a przede wszystkim musimy go wypracować dwa lata przed wprowadzeniem zmian i wszystkich o tym poinformować, aby mogli się przygotować. To, że już od dwóch – trzech lat analizujemy, sprawdzamy i opiniujemy wiele spraw związanych z infrastrukturą stadionową nie tylko w PGE Ekstralidze, jest elementem przygotowań. Liczy się nie tylko PGE Ekstraliga, ale ważne są też interesy klubów z niższych klas rozgrywkowych. Żeby mieć dziesięć drużyn w PGE Ekstralidze trzeba mieć potencjalnie dwunastu kandydatów do jazdy w PGE Ekstralidze i rotacji.

Środowisko żużlowe od dłuższego czasu ma obawy, że na nowym kontrakcie telewizyjnym najbardziej skorzystają przede wszystkim zawodnicy, którzy będą podpisywać jeszcze wyższe kontrakty. Jakie jest pana zdanie na ten temat i czy można wprowadzić dodatkowe regulacje, która pozwolą temu zapobiec?

Pracujemy nad listą spraw związanych z takimi rozwiązaniami, na których skorzysta dyscyplina, ale także kluby. Plandeki, odwodnienie, drużyny rezerw, cykl zawodów na motocyklach z silnikami 250 cc i 125 cc, struktura szkoleniowa, może rozpoczęcie wszystkiego od małych dzieci na pitbike’ach, marketing na jeszcze lepszym poziomie, struktury organizacyjne i zasoby ludzkie – to są pewne ramy działań. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Nie możemy dopuścić do tego, aby środki finansowe były spożytkowane wyłącznie na pierwszą drużynę. Nie ukrywajmy też, że tylko w Polsce, w obecnej sytuacji finansowej i kadrowej światowego żużla, możemy wziąć na siebie ciężar jego odbudowania.

Jaki procent środków, które otrzymają kluby z nowego kontraktu telewizyjnego, będzie musiał zostać przeznaczony na inne cele niż wynagrodzenia żużlowców? O jakiej kwocie łącznie mówimy?

Nie ma takich parytetów. I na pewno ich nie będzie. Będą jednak rozliczne obowiązki, a lwia część pieniędzy zostanie przeznaczona na szkolenie, ale także na marketing, infrastrukturę i modernizacje systemowe. Od szkolenia, przez infrastrukturę, aż po marketing. Środki będziemy rozkładać na różne punkty ciężkości. Będziemy o tym rozmawiać z klubami, z już większymi szczegółami pomysłów jakie są obecnie.

Czy ze względu na nowy kontrakt telewizyjny kluby już od sezonu 2022 będą musiały posiadać odwodnienie liniowe i plandeki?

Tak. Do tej pory były z tym problemy, to są określone koszty, a teraz nie widzę już powodów, dla których nie moglibyśmy wprowadzić takich obowiązków. Nawet mimo trwającej pandemii, która na pewno utrudnia generowanie środków finansowych z innych źródeł – samorządowych lub sponsorskich.

W jakim miejscu ma być PGE Ekstraliga po zakończeniu ogłoszonej właśnie umowy z telewizją? Jakie są główne cele na najbliższe lata?

Musimy doprowadzić do sytuacji, w której w klubach będzie pracowało więcej osób, a na torach jeździło więcej zawodników. Chciałbym, aby dokonał się jeszcze większy skok jakościowy. Z jednej strony musimy odbudować to, co zabrało pandemia – mam na myśli kwestie związane z obecnością kibiców na stadionach, z drugiej zadbać o tych kibiców, których mamy przed telewizorami i w miastach żużlowych. A poza tym wychować nowe gwiazdy żużla i doprowadzić do większej konkurencji wśród żużlowców. Oczywiście, marzeniem jest też dziesięciozespołowa PGE Ekstraligi na coraz bardziej nowoczesnych stadionach i solidne struktury niższych klas rozgrywkowych.