Wojciech Stępniewski dla WP SportoweFakty: Myślę, że warto, żeby wszyscy potraktowali, to co się stało, jako sygnał ostrzegawczy

Fot. Łukasz Trzeszczkowski/PGE Ekstraliga
Fot. Łukasz Trzeszczkowski/PGE Ekstraliga

Prezes Ekstraligi Żużlowej, w wywiadzie udzielonym Dariuszowi Ostafińskiemu, opowiedział o sytuacji związanej z pozytywnym wynikiem testu na COVID-19 u jednej z osób z obsługi meczu PGG ROW Rybnik – FOGO Unia Leszno. W rozmowie poruszony został wątek zarówno związany z procedurami bezpieczeństwa, jak i kwestii sezonu 2020.

Dariusz Ostafiński (WP SportoweFakty): Testy na COVID-19 u jednej z osób funkcyjnych PGG ROW-u dały wynik pozytywny. PGE Ekstraliga odwołała dwa mecze, to samo stało się ze środową rundą SEC. Kibice boją się, że ruszy lawina, która zatrzyma żużel, bo Adrian Miedziński w piątek jechał w Rybniku, w sobotę w Toruniu, a w poniedziałek jego koledzy brali udział w finale IM 1. Ligi.

Wojciech Stępniewski, prezes PGE Ekstraligi: Żadnej lawiny nie będzie. Nasze wewnętrzne procedury bezpieczeństwa w zakresie postępowania epidemiologicznego jasno wskazują na to, co robić w takich sytuacjach. Skoro Miedziński jechał jako gość w meczu PGG ROW, to pod znakiem zapytania staje mecz Apatora z Unią Tarnów, aczkolwiek wystarczy przetestować siódmego, ósmego dnia od daty styczności z osobą chorą Adriana Miedzińskiego i jego team, aby mieć pewność, że wirus nie trafił z Rybnika do Torunia i nie rozlał się dalej. Natomiast w naszym przypadku wystarczy odwołanie spotkań PGG ROW-u i FOGO Unii.

Mecz Motoru z GKM-em się odbędzie? Pomimo tego, że młodzieżowcy tych drużyn jechali we wtorek w Lidze Juniorów, w której wystąpił też Mateusz Tudzież z PGG ROW-u?

Odbędzie się. Po to są zabezpieczenia na meczach, żeby nie trzeba było podejmować aż tak radykalnych decyzji. Zawodnicy w przerwach między biegami noszą maseczki i siedzą w wyznaczonych dla siebie strefach. W ogóle parking jest podzielony tak, żeby drużyny nie miały ze sobą kontaktu. Na torze żużlowcy są w kombinezonach, kaskach, co praktycznie wyklucza możliwość zakażenia się koronawirusem.

To może nie trzeba było aż tak drastycznych decyzji? Może należało w sobotę zrobić testy, a mecze PGG ROW-u i Fogo Unii przełożyć na poniedziałek?

WHO zaleca, by testy wykonywać na siódmy, ósmy dzień od chwili kontaktu. Teoretycznie moglibyśmy wykonać w sobotę testy, ale uznaliśmy, że lepiej to wszystko zrobić na spokojnie. Jakbyśmy nie mieli terminów rezerwowych, jakby czas nas gonił, to wtedy moglibyśmy się stresować. Skoro jednak tak nie jest, to uważam, że wybraliśmy właściwe rozwiązanie. Na wyniki trzeba czekać 48 godzin, a gdyby coś poszło nie po naszej myśli, to potem musielibyśmy w ostatniej chwili odwoływać poniedziałkowe mecze, narażając kluby na koszty. Dlatego na poniedziałek umówiliśmy się z laboratorium na testy dla PGG ROW-u i FOGO Unii.

Czytam w mediach społecznościowych pytania: po co procedury i maseczki, skoro jedno zakażenie osoby funkcyjnej powoduje odwołanie dwóch spotkań?

Odwołanie wiąże się właśnie z procedurą, którą opracowały dla nas osoby kompetentne. Chodzi o to, żeby zdusić do zera potencjalne zagrożenie. Absolutnie dmuchamy na zimne, ale na tym polega dbałość o bezpieczeństwo rozgrywek. Zasadniczo środowisko żużlowe musi zrozumieć, że tu nie ma żartów. Zauważyłem ostatnio pewne rozluźnienie, więc myślę, że warto, żeby wszyscy potraktowali, to co się stało, jako taki sygnał ostrzegawczy. Od razu też mogę dodać, że za wszelkie łamanie zakazów, choćby brak maseczki, będziemy wyciągać surowe konsekwencje włącznie z wysyłaniem na ponowne testy.

Cały wywiad z prezesem Ekstraligi Żużlowej dostępny jest TUTAJ.