„Wiedzieliśmy, jak ważny był 14. wyścig” – wypowiedzi EWINNER APATORA Toruń z #GRUTOR

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

Spotkanie 11. rundy pomiędzy ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM-em Grudziądz, a EWINNER APATOREM Toruń udało się rozegrać dopiero w trzecim podejściu, bowiem wcześniej na przeszkodzie stanęła pogoda. Derbowy mecz wzbudzał wiele emocji w szeregach obu zespołów, bowiem wynik spotkania mógł wiele wyjaśnić w zakresie kwestii utrzymania w PGE Ekstralidze.

Tomasz Bajerski przed meczem mówił, że presja, jaka mu towarzyszyła przed i w trakcie meczu, była znacznie większa, niż w roli zawodnika. – Mniej byłem zdenerwowany, gdy sam jeździłem. Teraz odpowiadam za całą drużynę i wynik. Wiemy, jak ważny jest mecz dla grudziądzan i dla nas, ale cała odpowiedzialność spoczywa na mnie – wyjaśnił trener.

Reporter nSport+, Łukasz Benz zapytał, czy zespół w szczególny sposób przygotowywał się do zawodów. – Seniorzy mieli sporo jazdy, bowiem ruszyła liga szwedzka. Juniorzy jechali w dużej liczbie spotkań w DMPJ, więc ten czas był bardzo mocno przepracowany i mam nadzieję, że to wszystko przyniesie w końcu efekt i wygramy to spotkanie. Zwłaszcza, że tor jest bardzo dobrze przygotowany, jest równy na całej szerokości, choć start jest lekko zbronowany, więc z tego startu nie będzie się wyjeżdżało, jak kiedyś w Grudziądzu, gdzie było bardzo twardo. Jestem jednak pewien, że tor jest równy dla jednej i drugiej drużyny, choć gospodarze mają pewien handicap, ale zrobimy wszystko, aby im to odebrać – powiedział Bajerski.

Niestety w trzeciej gonitwie z winy Kennetha Bjerre, doszło do groźnego wypadku z udziałem wspomnianego Duńczyka oraz Nickiego Pedersena i Jacka Holdera. W upadku najbardziej ucierpiało dwóch ostatnich zawodników, którzy byli niezdolni do dalszej jazdy i zostali przetransportowani na badania do szpitala. Było to spore osłabienie obu zespołów, ale toruński trener nie szukał winnego całego zajścia, a obawiał się o zdrowie kontuzjowanych. – Nie jestem osobą która podejmuje decyzje o wykluczeniu. Dla mnie to był wypadek trójki zawodników. Było bardzo ciasno, ja nie będę na ten temat dyskutował. Mamy dwóch zawodników kontuzjowanych i to jest największy problem, a nie to kto jest winny. Mamy plan na dalszą część spotkania, ale spokojnie poczekajmy, jak się ułożą losy tego meczu – zakończył.

Choć zawody toczyły się w cieniu kontuzji, to Robert Lambert w szybkiej wypowiedzi przed kamerami nSport+ odniósł się do stanu toru. – Nawierzchnia jest typowa, jak to w Grudziądzu. Tor jest twardy, ale będzie się odsypywał i stworzy się ścieżka przy płocie, na którą czekamy – skomentował Brytyjczyk, który doczekał się odsypanego toru, bo po trzech startach był nie do złapania przez zawodników gospodarzy, robiąc niesamowitą pracę w toruńskim teamie.

Podobnie jak junior Krzysztof Lewandowski, który pod nieobecność Jacka Holdera z siedmiu rozegranych biegach pojechał, aż w czterech. – Na pewno nie jechałem jeszcze tylu biegów PGE Ekstralidze. W zawodach juniorskich jednak jest to norma, że jedziemy pięć biegów. Tor się odsypał i zrobiły się małe dziurki, jak to w Grudziądzu, trzeba zawracać w szczycie łuku i robimy wszystko, aby utrzymać się przy krawężniku – skomentował junior po swoim czwartym starcie. Wtórował mu Karol Żupiński. – Na łukach porobiły się przyczepne miejsca i czasem nas tam złapie i pociągnie, ale jest to bardzo dobry tor do nauki i wiele punktów zdobywa się po błędach. Z chęcią bym jeszcze pojeździł, ale tor jest wymagający i czuję zmęczenie – zaznaczył młodzieżowiec EWINNER APATORA.

Spotkanie trzymało kibiców w napięciu do samego końca, a ostateczny wynik został ustalony w biegu 15., po którym zespoły podzieliły się punktami meczowymi, ale bonus pojechał do Torunia. Tym samym EWINER APATOR wywiózł z Grudziądza nieco więcej, niż „bonusowe minimum”, a Robert Lambert, nie krył zadowolenia z tego faktu choć, zdawał sobie sprawę z tego, w jak groźnych wypadkach uczestniczyli jego koledzy z toru. – To był trudny mecz, bo straciliśmy Jacka Holdera i przykre jest to, że dwóch innych zawodników też pojechało do szpitala. Życzę kontuzjowanym zawodnikom szybkiego powrotu do zdrowia. Kontrolowałem cały czas wynik spotkania i widziałem, że oscyluje wokół remisu i trzeba było odrabiać straty. Wiedzieliśmy, jak ważny był 14. wyścig. Rozmawialiśmy o tym w parku maszyn. Wszystko jednak dobrze poszło i nie miałem za wiele czasu na zmiany. Z Chrisem współpracowaliśmy na torze i zwalniałem czekając na niego, dlatego dowieźliśmy 5:1. Później dziękowano mi za ten wyścig, ale ten mecz musiał rozstrzygnąć się w ostatnim biegu – zakończył swoją wypowiedź w Mix Zone Brytyjczyk.

Co ciekawe bohater zespołu z Torunia zdobył w meczu komplet 15 punktów, tym samym został 30 zawodnikiem, który może pochwalić się takim wyczynem w meczach o DMP w żółto-niebiesko-białych barwach. Ostatnim, który dokonał podobnej sztuki, był Greg Hancock, który 7 lipca 2016 roku w meczu ze Stalą Gorzów nie znalazł pogromcy.

Najwięcej kompletów na swoim koncie ma jednak lider wielu toruńskich statystyk Wojciech Żabiałowicz.

Pełna lista TUTAJ.

Andrzej Kowalski