We Wrocławiu pojechali dla Tomasza Jędrzejaka: wielkie emocje i remis na Olimpijskim

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

W przedostatniej rundzie sezonu zasadniczego PGE Ekstraligi, BETARD Sparta Wrocław zremisowała na swoim torze z Get Well Toruń 45:45. Niezwykle emocjonujące zawody obejrzał blisko komplet publiczności. Wrocławianie zapewnili sobie tym spotkaniem pewne miejsce w fazie play – off. Goście cieszyli się z punktu bonusowego.

Niedzielne zawody poprzedziła minuta ciszy w hołdzie zmarłemu w ubiegły wtorek Tomaszowi Jędrzejakowi. Przejmującą ciszę przerwały następnie niemal dwuminutowe brawa, podczas których cały stadion skandował imię i nazwisko byłego kapitana BETARD Sparty.

– Na pewno nas wszystkich to dotknęło i pewnie jeszcze chwilę będziemy się z tym boksować. I myślę, że się z tym uporamy jak najszybciej. Gdzieś tam z tyłu głowy u chłopaków to zostawało, ceremonia pogrzebowa na pewno nie mogła się nie odbić w głowie. Aczkolwiek robiliśmy wszystko, żeby oczywiście szanując to co się stało i całą ceremonię, podejść do tego meczu – odizolować się od tego. Myślę, że jednak to nie do końca się udało i to jest absolutnie zrozumiałe – powiedział o śmierci Tomasza Jędrzejaka trener gospodarzy, Rafał Dobrucki.

Z kolei szkoleniowiec drużyny z Torunia – Jacek Frątczak – zaznaczył: – Przeżyliśmy to bardzo mocno, bo każdy Tomka znał. Każdy z nas przeżywa to na swój sposób. Myślę, że najlepszym hołdem dla Tomka był ten mecz. Znakomity, oprawa świetna. To co się działo przed meczem – to też poruszyło. Jeżeli to miało być widowisko skierowane do Tomka, to myślę, że niczego lepszego nie mógł się spodziewać.

Po stronie gości, na torze zdecydowanie wyróżniali się Jack Holder i Niels Kristian Iversen. Ten ostatni tak podsumował mecz we Wrocławiu: – Było blisko. Jednak nie udało się wygrać. Szkoda tej końcówki sezonu, że dopiero teraz zaczęliśmy jeździć. Wrocław jest mocnym zespołem, że wynik jest dobry. Ale niestety dzisiejszego spotkanie nie udało się wygrać.

– Jechaliśmy osłabieni – i to bez dwóch zawodników. A mimo to zostawiliśmy serce na torze. Pokazaliśmy, że jesteśmy wartościowym zespołem. Robiłem wszystko, co mogłem ze zmianami. Chłopcy naprawdę szarpali się w każdym wyścigu. Mieliśmy świetne starty. Tor nam pasował. Gratuluję też tej nawierzchni, bo daje wiele możliwości do ścigania – zaznaczył Jacek Frątczak.

– Skupiamy się na tym, co przed nami, czyli nad kolejnym meczem. Bardzo dziękuję moim chłopakom, wszystkim po kolei, bo każdy zostawił serce na torze. Jeszcze raz gratulacje dla obydwu drużyn – świetne widowisko. Za tydzień jest jeszcze mecz i musimy go potraktować prestiżowo i do zobaczenia na MotoArenie – dodał szkoleniowiec Get Well Toruń.

Co warte podkreślenia, w meczu Przemysław Liszka w świetnym stylu wygrał swój pierwszy wyścig w PGE Ekstralidze. Razem z Maksymem Drabikiem podwójnie wygrali bieg juniorski.

– Remis przed meczem nas nie satysfakcjonował. Ale w tej sytuacji bierzemy co jest. Toruń postawił bardzo wysoko poprzeczkę. Pomimo braku swojego wiodącego juniora. Naprawdę było nam bardzo ciężko. Pomijam już fakt jakichś głupich defektów czy problemów. W pierwszym wyścigu Maksyma Drabika defekt na wyraźnym prowadzeniu, gdzieś tam problem Macieja Janowskiego, jakiś taki przejściowy. Do teraz nie wiemy co tak faktycznie się stało – na moment motocykl stracił moc. No jakieś drobne, dziwne błędy. Sprzęt Maxa Fricka, który spisywał się na treningu bardzo dobrze dzisiaj coś nie zagrało. Wszyscy robili to, co mogli. Na pewno cieszy postawa Przemysława Liszki, który oprócz zwycięstwa w biegu młodzieżowym, pogonił kota i seniorom toruńskim też – podsumował spotkanie Rafał Dobrucki.

Nie jestem zadowolony do końca. Chcieliśmy to spotkanie wygrać i liczyliśmy na to, że wygramy. Szkoda, bo z początku nam bardzo fajnie szło i później gdzieś straciliśmy starty. Było ciężko. I trudno było ich ścigać, więc szkoda, bo mieliśmy już parę punktów do przodu i myślałem, że to już utrzymamy do końca, ale nam się nie udało. Remis jest niezły, ale chcieliśmy wygrać. Każdy chciał się dopasować tak dobrze jak Toruń, ale byli szybsi. Później już nam nie szło do końca. Gratulacje dla chłopaków z Torunia, bo naprawdę fajnie jechali – byli wpasowani, mieli bardzo dobre starty – stwierdził po meczu Vaclav Milik.

Natalia Schmidt
Agnieszka Fleszer