Ważne punkty w derbach Pomorza i Kujaw (komentarze #GRUTOR)

MRGARDEN GKM Grudziądz pokonał 49:41 GET WELL Toruń w meczu derbowym. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Artem Laguta – zdobywca 16 „oczek” – Prędkość nadal  jest i mam nadzieję, że zostanie do końca sezonu – powiedział szybki Rosjanin na konferencji pomeczowej. Poważnej kontuzji nabawił się Rune Holta.

Na konferencji prasowej powiedzieli:

Jacek Frątczak (trener GET WELL Toruń): Na początek gratulacje zasłużone dla drużyny gospodarzy, bo byli w naprawdę ciężkiej sytuacji, a potrafili wyprowadzić wynik i odnieść  zwycięstwo w meczu. My nie mamy szczęścia, cały czas pod górkę. Kolejna kontuzja w zespole i to bardzo poważna. Myślę, że Rune Holta do końca sezonu nie pojawi się już na torze. Jeżeli się jedzie z ZZ i do tego wylatuje z pierwszego swojego biegu prowadzący parę, to się później „szyje” jak się da. Tak się składa, że mam w tych tematach doświadczenie. Miałem podobne nieszczęścia kiedyś z Zielona Górą i najważniejsze w takich sytuacjach nie panikować tylko generalnie mieć plan i cały czas reagować na to co się dzieje. Początek meczu był znakomity dla nas. Bardzo mocno się później zmieniły warunki torowe i gospodarze zaczęli wyciągać wnioski. Pogoda się bardzo zmieniła, tor szybko przesychał. Chciałbym podziękować swojej drużynie. Nie ma się co wstydzić tego meczu. Docierały do mnie informacje, że nie mamy tutaj szans, ale dopóki walczysz jesteś zwycięzcą – więc walczymy dalej. Myślami jesteśmy przy Rune Holcie, bo ta kontuzja wygląda na bardzo poważną. Bonus dla nas zamyka już temat dyskusji o utrzymaniu. Cały czas jeszcze myślimy matematycznie o pierwszej czwórce, ale trudno będzie nam to wszystko połatać. Na razie póki co wysyłamy pozdrowienia do Rune. Paweł Przedpełski w dzisiejszym meczu również dźwignął temat, a nie było łatwo. Łataliśmy program jak się dało. Jack Holder i Niels Kristian Iversen również byli zmęczeni po GP Challenge. Bonus uratowaliśmy, ale myśleliśmy o zwycięstwie.

Paweł Przedpełski (GET WELL Toruń): Przyjechaliśmy tu z myślą, że przywieziemy więcej punktów niż tylko bonus. Te dwa pierwsze biegi na to wskazywały. Później nastąpiła duża komplikacja po tym jak Rune Holta zakończył swoje zawody po pierwszym biegu. Zawodnicy z Grudziądza złapali swoje ustawienia i byli już bardzo szybcy. My dawaliśmy z siebie więcej niż wszystko. W każdym biegu, każdy z nas chciał przywozić punkty, które były na wagę złota. Nigdy w Grudziądzu nie jest łatwo i my o tym wiedzieliśmy. Gratulacje dla gospodarzy, bo pojechali dzisiaj naprawdę fajne zawody.

Robert Kempiński (trener MRGARDEN GKM Grudziądz): Jeśli chodzi o mecz to każdy widział jak było. Zaczęliśmy źle. Gdyby nie te pierwsze dwa biegi, to moglibyśmy się pokusić o bonusa, ale taki jest sport. Mamy cały czas problem z Kaiem i Krystianem. Bo jak pojedzie Huckenbeck z pierwszego biegu – to pojedzie słabo, ale jak pojedzie Pieszczek, to też jest słabo. Jeśli chodzi o tych zawodników, to jest jak w koło fortuny – trzeba mieć szczęście, żeby trafić, aby któryś z nich pojechał dobrze od pierwszego biegu. To wszystko zależy od nich samych ile będą jeździć. Na temat juniorów nie chcę się zbytnio wypowiadać, bo to Robert Kościecha z nimi trenuje. Sami widzicie, że to nie jest taki lekki kawałek chleba. Niektórzy myśleli, że przyjdzie trener i zaraz zrobi z nich zawodników po pierwszym biegu. Osobiście uważam, że to jeszcze trochę potrwa. Nie zawsze zabieramy Kamila Wieczorka na zawody młodzieżowe, bo wolimy dać szanse tym najmłodszym, żeby w przyszłym roku to już oni jeździli. Teraz musimy wygrać z Zieloną Górą i będzie dobrze.

Artem Laguta (MRGARDEN GKM Grudziądz): Po pierwszych dwóch biegach byłem zaskoczony wynikiem. Myślałem, że to my będziemy tak wygrywać. Ja ze swojej strony robiłem wszystko. W pierwszym  swoim biegu źle dobraliśmy ustawienia, ale później po korektach jechałem już coraz lepiej. Prędkość nadal jest i mam nadzieję, że zostanie do końca sezonu. Chciałbym tak jeździć w GP, ale tam są zupełnie inne zawody. Jesteśmy zadowoleni z wygranej i jedziemy dalej, by utrzymać się w PGE Ekstralidze.

Rafał Kowalski
Fot. Zuzanna Kloskowska