W Lesznie zgodnie z planem. Piotr Baron ma receptę na zniżkę formy (wywiad)

Meczem przed własną publicznością ze swoją imienniczką Grupa Azoty Unią Tarnów leszczynianie zakończyli pierwszą część sezonu PGE Ekstraligi. Zwyciężając w niedzielę 55:35 zawodnicy FOGO Unii Leszno zapisali kolejne dwa punkty do ligowej tabeli i umocnili się na pozycji lidera. O ostatnim pojedynku oraz o planach na dalszą cześć sezonu Piotr Baron opowiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Eksperci przed niedzielnym pojedynkiem nie dawali szans gościom z Tarnowa. Tymczasem do połowy spotkania walka była bardzo wyrównana.

– Po siódmym biegu drużyna bardzo mocno się zmobilizowała. Popłynęły informacje od poszczególnych zawodników, co pozwoliło wprowadzić odpowiednie korekty. Czekaliśmy trochę, żeby odskoczyć. Szczerze powiem, że było w tym wszystkim trochę nerwówki. Tor też się różnił od tego, na którym jeździliśmy do tej pory, ale musimy się stosować do zaleceń, które otrzymaliśmy.

Gorąco zrobiło się po XV biegu, gdy Kołodziej i Pedersen próbowali wytłumaczyć sobie kwestie związane z ostatnim wyścigiem.

– Myślę, że Pedersen złożył Januszowi Kołodziejowi życzenia urodzinowe. Może były po duńsku i dlatego się nie zrozumieli (śmiech). Wiadomo, że była nerwowa sytuacja. Po starcie Pedersen pojechał trochę szerzej, ale też w trakcie biegu bardzo mocno Januszowi zjechał. Podobna sytuacja była ostatnio z Zengotą, gdy Kołodziej najechał na jego koło i dzisiaj też niewiele brakowało. Stąd ta złość Janka.

Dzisiejszy tor był przygotowany inaczej niż do tej pory.

– Przyszły do nas zalecenia, do których musimy się dostosować. Regulamin jest dla wszystkich i my oczywiście też musimy go wypełniać. Pojeździliśmy w piątek i przygotowaliśmy się do takiej nawierzchni. Powiedziałem chłopakom, że jedziemy na innym torze, bo w niedzielę nie będziemy mieli żadnych forów. Muszę przyznać, że komisarz bardzo pilnował, ale nie przeszkadzał. Musimy się bardziej w ten tor wjechać.

Połowa sezonu w PGE Ekstralidze za nami. Można powiedzieć, że wszystko idzie zgodnie z planem – FOGO Unia Leszno przewodzi w tabeli.

– Jesteśmy coraz bliżej fazy play-off i to jest najważniejsze. Wiadomo, że chcemy bronić tytułu, więc musimy się dostać do play-off. Mamy szansę pozbierać dużo bonusów, ale liczymy oczywiście również na wygrane na wyjazdach.

Jak do tej pory zawodnicy biało-niebieskich jeżdżą jak z nut, ale w pewnym momencie pewnie przyjdzie zniżka formy. Jest pan przygotowany na taką ewentualność?

– Wiadomo, że kryzys musi przyjść. U nas przygotowania były tak zaplanowane, aby ten kryzys wypadł w lipcu, kiedy najmniej jeździmy. Dlatego na ten okres planujemy kilkudniowy obóz, żeby zawodnicy poruszali się z Tomkiem Skrzypkiem. W tym okresie musimy dalej popracować, aby wyciągnąć z chłopaków jak najlepszą formę.

Część ekspertów twierdzi, że forma zawodników FOGO Unii Leszno jest już optymalna i w tym zespole nie ma już rezerw, aby jechać jeszcze lepiej. Co pan o tym sądzi?

– Myślę, że nie jesteśmy jeszcze w optymalnej dyspozycji i mamy jeszcze spore rezerwy. Raz, że Jarosław Hampel nie jedzie jeszcze tak, jak powinien. Cały czas boryka się z problemami sprzętowymi. Te silniki nie jadą tak, jakby on sobie życzył. Oczywiście ciężko pracuje, wysyła silniki i próbuje się podciągnąć. Brady Kurtz może pojechać na zupełnie innym poziomie. Czasami ma biegi piękne, a czasami nie wygląda to tak, jakby sobie tego życzył. I wiadomo, że nasi juniorzy to rozwojowi chłopacy, którzy jeżdżą coraz więcej. Bartosz Smektała występuje już w Szwecji i myślę, że Dominik Kubera też tam zagości. Będzie więcej turniejów i na pewno młodzieżowcy się rozjadą.

Rozmawiał:
Łukasz Woziński
Fot. Marcin Kubiak