„W Grudziądzu trzeba często jechać bardzo blisko bandy, co czasami może być przerażające”

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Fredrik Lindgren kolejny raz zaprezentował niezwykle skuteczną jazdę na torze w Grudziądzu. Rok temu lider forBET Włókniarza Częstochowa popisał się dużym kompletem punktów, natomiast w piątkowy wieczór zapisał na swoim koncie 14 „oczek”. Szwed, który wygrał dziesięć z ostatnich dwunastu biegów przy ul. Hallera 4, nie zalicza jednak grudziądzkiego owalu do jednego z ulubionych.

Patrząc po wynikach faktycznie można pomyśleć, że jest to jeden z moich ulubionych torów, ale to nieprawda. W Grudziądzu trzeba być bardzo mądrym i często jechać bardzo blisko bandy, co czasami może być przerażające. Jestem zadowolony ze swojego wyniku, szkoda tylko, że przegraliśmy spotkanie – mówił po zawodach Lindgren.

33-latek zaliczył w piątkowym meczu tylko jedną wpadkę, przyjeżdżając na czwartej pozycji w trzynastym wyścigu, który przesądził o triumfie MRGARDEN GKM-u. Co wpłynęło na jego słabszą dyspozycję w tej odsłonie?

Było bardzo zimno, jechałem wcześniej też w biegu jedenastym, więc zgubiłem gdzieś trochę koncentracji i energii. Niska temperatura powodowała, że musiałem naprawdę sporo starać się, aby utrzymać ciepło w moim ciele. To odbiło się na trzynastym wyścigu – tłumaczył Szwed.

Piątkowy wieczór w Grudziądzu był niezwykle chłodny, żużlowcy rywalizowali w temperaturze niewiele powyżej zera. Latem zawodnikom przyjdzie rywalizować w kompletnie innych warunkach, kiedy to życie uprzykrzać będzie zbyt wysoka temperatura. Który z tych scenariuszy preferuje Lindgren? – Zdecydowanie wolałbym jeździć w ekstremalnym upale niż w takim zimnie – zakończył brązowy medalista ubiegłorocznych mistrzostw Świata.

Rafał Gurgurewicz