W FOGO Unii Leszno jak w szwajcarskim zegarku (podsumowanie)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

FOGO Unia Leszno dokonała czegoś, co po sezonie 2016 i siódmej lokacie leszczynian wydawało się niemożliwe. Podopieczni Piotra Barona po raz czwarty z rzędu zdobyli tytuł Drużynowych Mistrzów Polski i ponownie zrobili to, nomen omen, w mistrzowskim stylu, wygrywając aż 14 z 18 ligowych spotkań.

Krótko po zakończeniu sezonu 2019 leszczyński klub poinformował, że w zespole udało zatrzymać się wszystkich zawodników. Kłopoty pojawiły się po wybuchu pandemii koronawirusa, która spowodowała, że sponsorzy ograniczyli wsparcie. Okrojony budżet sprawił, że negocjacje aneksów finansowych FOGO Unii Leszno i jej zawodników mocno się skomplikowały. Po wielkich zawirowaniach udało się jednak nakłonić do jazdy Emila Sayfutdinova oraz Piotra Pawlickiego. Przed startem sezonu sztab szkoleniowy zdecydował się nawet na wypożyczenie Jarosława Hampela, albowiem skład liczył aż siedmiu seniorów.

Taki obrót spraw z pewnością ucieszył i uspokoił leszczyńskich fanów, którzy mogli bez obaw oczekiwać startu PGE Ekstraligi, a ten był w wykonaniu leszczynian kapitalny. Dzięki świetnym występom m.in. Sayfutdinova i Pawlickiego leszczynianie wygrali w Gorzowie z MOJE BERMUDY Stalą, a także nie dali szans BETARD Sparcie Wrocław i Motorowi Lublin. Drużyna Piotra Barona kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa i w głowie kibiców mogło pojawić się marzenie o powtórce wyczynu z lat 90′ – o sezonie bez porażki.

Po pierwszych dwóch kolejkach słabiej spisującego się Brady’ego Kurtza zmienił Jaimon Lidsey. Młodszy z Australijczyków niemal z miejsca stał się pewnym punktem FOGO Unii i idealnym uzupełnieniem dla podstawowej czwórki seniorów, a Kurtz w ramach wypożyczenia zasilił Orła Łódź. Leszczynianie kontynuowali zwycięską serię aż do wyjazdu na Dolny Śląsk. Po fantastycznym widowisku BETARD Sparta Wrocław pokonała leszczynian. Był to początek zadyszki mistrzów, albowiem w Lublinie słabszy mecz zanotowali liderzy drużyny, co zaowocowało drugą porażką. – Na pewno to jest nauczka na przyszłość  albo na ten rok, albo na przyszły. Jeśli przyjedziemy tu drugi raz, to na pewno będziemy mądrzejsi – podsumował porażkę w Lublinie Emil Sayfutdinov. Podopieczni Piotra Barona szybko wyciągnęli wnioski i powrócili na zwycięską ścieżkę, lecz przed zakończeniem rundy zasadniczej nie ustrzegli się wpadki. Wysoka porażka w Zielonej Górze nie podcięła skrzydeł leszczynianom. Wiedzieli, o jakie cele będą walczyć i co należy zrobić, aby podobnych błędów uniknąć w najważniejszych spotkaniach sezonu. Po zakończonym meczu przeciwko zielonogórzanom, głos zabrał kapitan, Piotr Pawlicki.Delikatnie mówiąc, mecz w Zielonej Górze nie wyszedł nam najlepiej, aczkolwiek jesteśmy mądrzejsi o nowe doświadczenia. Naszą formę zweryfikują mecze fazy play-off. Na dzień dzisiejszy nie ma się o co martwić. Nie oceniałbym pochopnie tego, co się wydarzyło podczas tego meczu – wyjaśnił żużlowiec.

Do fazy finałowej FOGO Unia Leszno awansowała niezagrożona z pierwszego miejsca. Jej przeciwnikiem w pierwszym etapie walki o medale, był RM SOLAR Falubaz Zielona Góra. Zielonogórzanie spodziewali się, że goście z Leszna nie popełnią już podobnych błędów, które zdarzyły im się w meczu podczas rundy zasadniczej. Wyrównany pojedynek zakończył się minimalną wygraną FOGO Unii Leszno, a w meczu rewanżowym leszczynianie nie dali złudzeń swoim przeciwnikom. Wyrównana postawa wszystkich zawodników pozbawiła zielonogórzan złudzeń o złotym medalu DMP 2020.

W finałowym spotkaniu rywalem do zdobycia tytułu była drużyna MOJE BERMUDY Stali. Pierwszy pojedynek na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wielkopolskim, po znakomitym widowisku, minimalnie wygrali gospodarze (46:44). Mimo dwupunktowej zaliczki podopiecznych Stanisław Chomskiego, to FOGO Unia Leszno stawiana była w roli faworyta do zdobycia złotego medalu. Przypuszczenia okazały się bardzo zasadne, ponieważ na leszczyńskim owalu rządzili i dzielili. Przegrali tylko dwa biegi i przypieczętowali czwarte z rzędu zwycięstwo w mocnym stylu, równocześnie udowadniając, że drużynowy sukces można świętować tylko wtedy, gdy zawodnicy nawzajem się uzupełniają tworząc kolektyw tzw. „byczą rodzinę”. – Złoto smakuje tak, jak co roku (śmiech). Zawsze jest smaczne. Wykonaliśmy dobrą robotę przez cały sezon, szczególnie w finale – podsumował Emil Sayfutdinov po zakończonym meczu finałowym w Lesznie.


Fot. Przemysław Gąbka

Bezsprzecznym liderem FOGO Unii był właśnie Sayfutdinov, który swoją postawą prowadził w rankingu na najskuteczniejszego zawodnika PGE Ekstraligi. Rosjanin nie zawodził na wyjazdach, a podczas domowych spotkań rzadko komu udawało się znaleźć sposób na jego pokonanie. Piotr Pawlicki wielokrotnie udowadniał, że jest kapitanem w pełnym tego słowa znaczeniu. Dbał o dobrą atmosferę w drużynie, starał się udzielać rad, a przede wszystkim pamiętał o kolegach na torze. Wynik drużyny był dla niego najważniejszy. Mimo problemów z rundzie zasadniczej, w play-off nie było już miejsca na błędy – wiedział o tym doskonale Janusz Kołodziej. Wychowanek tarnowskiej Unii w Lesznie traktowany jest niemalże jak „swój”. Swoją charyzmą, walecznością na torze i obieraniem ścieżek tam, gdzie niejeden nawet nie pomyśli, zyskał sympatię kibiców. Wyżej wymieniona trójka potwierdziła już, że w przyszłym sezonie ponownie będzie reprezentować FOGO Unię Leszno, by walczyć z nią o piąty z rzędu złoty medal DMP.

W jednej z rozmów po finale PGE Ekstraligi, Dominik Kubera zdradził, że w przyszłym sezonie nie będzie jeździć w leszczyńskim klubie. – Jest wiele niewiadomych. Leszno to mój dom, tutaj się wychowałem, ale chyba czas zapisać nowy rozdział w mojej przygodzie ze speedwayem. Tak naprawdę tyle. Dziękuje wszystkim kibicom, prezesom, sponsorom. Mam nadzieję, że kiedyś będąc lepszym zawodnikiem wrócę, aby zdobywać najwyższe cele. Spróbujemy czegoś innego, może się uda, a może nie. Może popełniam największy błąd mojego życia, ale tak mi podpowiada serce, że trzeba próbować. Każdy inny próbuje, ja też. W Lesznie zostawiam całe moje serce i na drugi rok serce nadal będzie należeć do Unii, ale przywdzieję inną szatę, by wrócić silniejszy – powiedział młodzieżowiec. Rok 2020 był dla niego ostatnim w roli juniora. Ten etap kończy się również dla Szymona Szlauderbacha. W FOGO Unii Leszno zwolnią się zatem dwa miejsca młodzieżowe. Kto będzie następcą wyżej wymienionej dwójki? Prawdopodobnie bohater finałowego spotkania – Kacper Pludra oraz Krzysztof Sadurski. Trener Roman Jankowski pod swoimi skrzydłami ma wielu utalentowanych adeptów szkółki żużlowej. Fani o formację juniorską nie muszą się martwić przez kilka kolejnych lat.

FOGO Unia Leszno zdominowała tegoroczne głosowanie w Plebiscycie PGE Ekstraligi „Szczakiele 2020”. To znakomite odwzorowanie tego, jaką drużyną była w tym sezonie i co dzięki temu potrafiła osiągnąć. Oprócz statuetki za zdobycie tytułu Drużynowych Mistrzów Polski 2020, na ręce Emila Sayfutdinova trafił również „Szczakiel” w kategorii „Wyścig sezonu”, za zwycięstwo w biegu 9. podczas finałowego meczu w Lesznie. Pozostałe statuetki przyznano w następujących kategoriach:

Najlepszy Zagraniczny Zawodnik Sezonu 2020 – Emil Sayfutdinov
Najlepszy Trener/Menedżer Sezonu 2020 – Piotr Baron
Najlepszy Junior Sezonu 2020 – Dominik Kubera
Niespodzianka Sezonu 2020 – Jaimon Lidsey

 

Martyna Wolnik
Joachim Piwek