Vaculik: Starałem się podejść z zimną głową do tego spotkania (wywiad)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

BETARD Sparta Wrocław wygrała rewanżowy mecz półfinałowy ze STELMET Falubazem Zielona Góra 56:34 (98:82) awansując tym samym do wielkiego finału PGE Ekstraligi. W drużynie gości najlepiej punktującym zawodnikiem, po raz kolejny, okazał się Martin Vaculik, zdobywca 14 pkt. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl podsumował to spotkanie, jak i powspominał czasy szkolne, w związku z niedawno rozpoczętym rokiem szkolnym.

Alicja Labrenc: Jako drużyna przegrywacie z BETARD Spartą Wrocław 56:34, ale indywidualnie po raz kolejny możesz zaliczyć mecz do udanych. Był spokój przed spotkaniem?

Martin Vaculik: Był spokój, po prostu starałem się podejść z zimną głową do tego spotkania. Niestety nie udało się nam awansować do finału, ale gratuluję drużynie z Wrocławia, która przez cały sezon prezentowała bardzo wysoką formę. Natomiast my walczymy o brąz.

Po raz kolejny notujesz we Wrocławiu świetny występ. W 2. rundzie PGE Ekstraligi zdobyłeś 10+1 pkt, podczas Grand Prix uplasowałeś się na drugim miejscu z 15 punktami. Czy to jeden z twoich ulubionych torów?

Tak to fakt, bardzo lubię ten tor. Do tego na ten mecz był świetnie przygotowany, naprawdę fajny torek do ścigania.

Myślisz, że gdyby Nicki Pedersen mógł pojechać w tym meczu, to wynik wyglądałby zupełnie inaczej?

To jest tak naprawdę gdybanie, ale Nicki był zawsze gwarancją dużej ilości punktów. To, że miał jeden lub dwa słabsze mecze, to jest wypadek przy pracy tak naprawdę. Jestem jednak pewien, że podczas tego meczu walczyłby jak najbardziej się da, żeby drużyna mogła awansować do finału i walczyć o złoty medal.

Przed wami mecz w Częstochowie, lubisz tam startować?

Bardzo dobrze czuję na tym torze, lubię tam jeździć i nie mogę się już doczekać na ten mecz. Postaramy się odjechać go jak najlepiej i wywalczyć korzystny wynik w perspektywie walki o brąz.

Podczas Grand Prix w Vojens wielu zawodników debiutowało na tym torze. Jak oceniłbyś te zawody?

Ja niestety pogubiłem się z ustawieniami. Szkoda, bo początek zawodów był w miarę ok w moim wykonaniu, ale później w ogóle przestało mi cokolwiek pasować i nawet jak robiliśmy korekty, to nie w tą stronę, co było widać po tych trzech zerach z rzędu i niestety to jest właśnie to, co najbardziej nie wyszło.

Co jest twoim zdaniem najtrudniejsze w weekendach ze startami w FIM SGP i PGE Ekstralidze?

Podróż, bo sama jazda to nie jest problem, tylko właśnie to przemieszczanie się, czasami z dalekich miejsc na mecze w Polsce. Liczymy na to, że w krótkim czasie na świecie będzie możliwa teleportacja (śmiech). Bardzo życzyłbym sobie jak najszybszego pojawienia się jej, bo dzięki niej będziemy mogli przemieszczać się z miejsca na miejsce w ciągu jednej sekundy.

Już 7 października Gala PGE Ekstraligi. Zostałeś nominowany w kategorii Najlepszy Zagraniczny Zawodnik Sezonu. Cieszysz się z takiego wyróżnienia?

Fajnie, cieszę się na tę Galę, bo zawsze jest podczas niej wspaniała atmosfera. Wszyscy możemy spotkać się w jednym miejscu, w bardzo pozytywnym gronie i porozmawiać z kolegami z toru, o tym wszystkim, na co nie ma czasu podczas sezonu. Jest bardzo koleżeńska atmosfera i to jest przyjemne.

Uczniowie niedawno wrócili, po wakacyjnej przerwie, do szkół, a jak ty wspominasz szkolne czasy?

Nie za bardzo utrzymuję kontakt z kimkolwiek z tamtego okresu, bo nie mam czasu, a do tego w szkole średniej rzadko kiedy pojawiałem się na zajęciach. Bardziej wyglądało to tak, jakbym uczęszczał na dodatkowe np. pianino. Miałem indywidualny tok nauczania, bo w związku z żużlem, trudno było to wszystko pogodzić. Jednak szkoła to jest podstawa. Naprawdę trzeba się kształcić, bo to jest taki fundament. Ja niestety ukończyłem tylko szkołę średnią, nie mam wyższego wykształcenia, ale bardzo dużo czytam, uczę się na co dzień, bo lubię słuchać i czerpać ile się da od mądrych ludzi. Polecam kształcenie się każdemu kto ma tylko czas i chęć – to jest podstawa do tego, aby się rozwijać. Moje czasy były takie, że więcej mnie nie było, niż byłem w szkole, ale edukacja to podstawa.

Czego w takim razie uczy żużel?

Pokory, dyscypliny, ale generalnie to są cechy sportu. Jeśli chce się uprawiać jakąkolwiek dyscyplinę na bardzo wysokim, profesjonalnym poziomie to tak naprawdę to czego uczy, to jest to samo. Jednak właśnie pokora, dyscyplina, ciężka praca, oddanie się celowi i twardo stąpać nogami po ziemi.

 

Alicja Labrenc
Fot. Wojciech Tarchalski