Vaclav Milik: Czasem trudno zrozumieć żużel (wywiad)

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

W drugiej rundzie spotkań PGE Ekstraligi BETARD Sparta Wrocław pokonała na domowym torze STELMET Falubaz Zielona Góra 49:41. Bohaterem spotkania został Tai Woffinden. Na drugim biegunie znalazł się Vaclav Milik, który w dwóch pierwszych biegach przywiózł dwa zera i więcej na torze się nie pojawił. O przemyśleniach na temat spotkania i swoich problemach rozmawiał z Błażejem Kowolem, specjalnie dla speedwayekstraliga.pl.

Błażej Kowol: Zawody pomiędzy BETARD Spartą Wrocław a STELMET Falubazem Zielona Góra nie były dla ciebie udane. W czym upatrujesz przyczyn takiego stanu rzeczy?

Vaclav Milik: Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie. Naprawdę ciężko pracowałem, żeby w tym spotkaniu pokazać się z jak najlepszej strony. Już w zeszłym sezonie miałem swoje problemy. Zostało mi jeszcze parę pomysłów, które będę testował przed następnym meczem. Prędzej czy później dojdę do tych optymalnych ustawień, które pomogą mi zdobywać punkty. Muszę więc skupić się na pracy, aby doszło do tego jak najszybciej.

Twoja dyspozycja w sparingach napawała optymizmem, mówiłeś, że znalazłeś odpowiednie przełożenia. Te dwa zera muszą boleć.

Bolą, i to bardzo. Sparingi to jednak zupełnie inna bajka. W meczu ligowym nie mam możliwości testowania, tutaj liczy się zdobywanie punktów dla drużyny. To niestety się nie udało, więc przede mną sporo pracy, aby w końcu dobrze jeździć na tym torze.

Wrocławski tor w sezonie 2017 był zupełnie inny, niż ten w ubiegłym roku i teraz. Nawierzchnia diametralnie się zmieniła, pojawiło się więcej ścieżek, co skutkowało najwyższą liczbą mijanek w ubiegłym sezonie. To paradoksalnie wpłynęło niekorzystnie na twoją postawę.

Trudno mi to do końca zrozumieć. Żużel stał się naprawdę zaskakujący. Prawdę powiedziawszy, nigdy nie lubiłem twardych torów, których teraz jest naprawdę sporo. Wolę, gdy jest przyczepnie, a od zawodnika wymaga się nie tylko umiejętności, ale też siły fizycznej. Na twardych torach nie jest przecież łatwo o spektakularne akcje, a decydującą rolę odgrywa moment startowy. Tym bardziej jest to dla mnie zaskakujące. 

Spodziewałeś się, że po tych dwóch zerach na torze pojawi się Gleb Chugunov?

Wyczuwałem, że trener Dariusz Śledź może mieć już nieco inny pomysł na dalszą część zawodów. Ale nie sposób dziwić się tak decyzji. Gdybym przywiózł dwie trójki, to wówczas nie zostałbym wymieniony. To bardzo proste. Trener podjął słuszną decyzję zmieniając mnie. Gleb pojechał naprawdę dobrze, przywożąc dwa punkty, a to było wówczas najważniejsze.

Każdy nieudany bieg może oznaczać pozostanie w boksie. Jazda pod taką presją nie jest łatwa.

Wyjeżdżając na tor czy przygotowując się do zawodów, zupełnie o tym nie myślę. Dla mnie najważniejsza jest dobra i skuteczna jazda. Oczywiście to tylko gdybanie, ale być może w 3. biegu byłoby lepiej? Miałem przygotowane zupełnie nowe ustawienia. Zmieniliśmy w zasadzie wszystko. Decyzja trenera była jednak inna i nie sposób z nią polemizować.

Chyba nie tego spodziewałeś się po otwierających sezon kolejkach.

Sezon dopiero się zaczyna, a ja mam już przejechane tyle, że być może natłok informacji okazał się przytłaczający. Oczywiście, czeka mnie mnóstwo pracy, ale muszę też odsapnąć i przemyśleć parę spraw, aby wyjechać na tor z czystą głową.

W najbliższej kolejce PGE Ekstraligi spotkacie się z GET WELL Toruń. Co w tym czasie zamierza robić Vaclav Milik?

Przede mną dwa mecze ligowe w Czechach, również treningi w Pardubicach. Na pewno przeznaczę ten czas na torze na znalezienie recepty na moje bolączki. Bezpośrednio przed meczem z GET WELL Toruń będą też treningi we Wrocławiu, wtedy będziemy dalej szukać tego, co dla mnie najlepsze. Mam odnotowanych już kilka pomysłów. Mogę obiecać, że teraz będzie już tylko lepiej.

Błażej Kowol