PGE Ekstraliga PGE Ekstraliga

Vaclav Milik chwalił Rafała Dobruckiego

Kibice w Gorzowie długą nie zapomną niedzielnego pojedynku. Betard Sparta Wrocław przegrywała z Cash Broker Stal Gorzów po 11. biegu różnicą dwunastu punktów. W  końcówce spotkania Spartanie zdołali odrobić straty i w wielkim stylu awansowali do finału PGE Ekstraligi. Vaclav Milik chwalił po meczu Rafała Dobruckiego.

Jednym z liderów Betard Sparta Wrocław był Vaclav Milik, który na swoim koncie zapisał 13 punktów i bonus, a głosami kibiców został wybrany Rajderem Meczu. Jakie zmiany zrobili wrocławianie, że zdołali odrobić straty w ostatnich czterech biegach? – Sam nie wiem, jak my to zrobiliśmy. Ostatnie trzy biegi poukładały  nam się niesamowicie. Z początku spotkania było widać, że brakowało nam Maksyma Drabika. Jak nie ma, tak dobrego juniora to jest trudno. Skupiliśmy się i musieliśmy dorobić te punkty za Maksa. Gospodarze się rozluźnili, my pojechaliśmy na maksa do ostatnich metrów. Trener perfekcyjnie to rozegrał. Wierzył w nas, my wierzyliśmy w niego i dlatego jest taki, a nie inny wynik powiedział Vaclav Milik dla speedwayekstraliga.pl.

Cel minimum, jakim był awans do finału i medal PGE Ekstraligi został zrealizowany. W walce o złoty medal rywalem Spartan będzie FOGO Unia Leszno. Jaki to będzie finał?– My chcieliśmy jechać w finale. We Wrocławiu mamy nowy stadion, na który przychodzi dużo kibiców. Jest tam niesamowity doping i musimy walczyć do samego końca i dla nich wywalczyć złoto. Z Lesznem będzie naprawdę ciężko. Dzisiaj też było ciężko, ale udało się nam wygrać. Widać, że Leszno jedzie ostatnio bardzo dobrze, zawodnicy się dopasowali do swojego toru. Musimy się skupić i zrobić to samo co w meczu ze Stalą – dodał Milik.

Zawodnik Betard Sparty Wrocław odniósł się również do sytuacji z ostatniego biegu, kiedy to na pierwszym łuku upadł Martin Vaculik. – Wiedziałem, że w powtórce pojadę normalnie, bo nie przeszkodziłem Martinowi. Zmarzlik mnie wywiózł na płot i nie mogłem nic innego zrobić. Nie mieliśmy żadnego kontaktu, dopiero jak wjechałem w usypane to Vaculik też nabrał prędkości i musiał zrobić to co zrobił, bo nie wiedział gdzie jechać.  Po meczu rozmawialiśmy i mówił, że naprawdę nie mieliśmy żadnego kontaktuzakończył Vaclav Milik.

Piotr Kaczmarek
Fot. Wojciech Tarchalski