Trzech kandydatów do mistrzostwa świata 2019

Po raz pierwszy w historii cyklu Grand Prix trzech najlepszych zawodników dzieli mniej niż 10 punktów przed ostatnią rundą. W takim położeniu znaleźli się Bartosz Zmarzlik (118 „oczek”), Emil Sayfutdinov (111) i Leon Madsen (109). Jeden z nich zostanie w sobotę indywidualnym mistrzem świata.

Tak ciasno w końcowej fazie Grand Prix nie było od sezonu 2012, kiedy rywalizacja o medale również kończyła się w Toruniu. Chris Holder miał przed decydującymi zawodami 145 punktów, czyli o 2 więcej od Nickiego Pedersena i o 10 więcej od Greg Hancocka. Po emocjonującym turnieju klasyfikacja nie uległa zmianie i Australijczyk mógł celebrować zdobycie mistrzostwa (na zdjęciu poniżej zawody z 2012 roku w Lesznie, foto. Łukasz Trzeszczkowski, na prowadzeniu Tomasz Gollob).

W całej historii Grand Prix jedynie trzykrotnie zdarzyła się sytuacja, kiedy późniejszy złoty medalista nie był liderem przed ostatnim turniejem. W 2003 roku Nicki Pedersen odrobił punkt do Jasona Crumpa, w sezonie 1999 Tony Rickardsson z nawiązką zniwelował 4 punkty i wyprzedził kontuzjowanego Tomasza Golloba, a w roku 1996 Billy Hamill odrobił największą, bo aż dziewięciopunktową stratę do Hansa Nielsena.

Statystyki mówią nam, że dogonienie Bartosza Zmarzlika (na zdjęciu powyżej za Leonem Madsenem podczas ostatniej rundy w Cardiff, fot. Marcin Karczewski) będzie niezwykle trudnym zadaniem. Polak trzykrotnie startował w turnieju Grand Prix w Toruniu, zdobywając w nich łącznie aż 42 punkty. Zmarzlik dwukrotnie zajmował trzecie miejsce i tylko rok temu zakończył rywalizację na półfinale. Najniższe miejsce na podium w ostatnim turnieju należało do Emila Sayfutdinowa. Był to najlepszy występ na MotoArenie w jego karierze, bo w trzech wcześniejszych przypadkach tylko raz dotarł do półfinałów (łączna średnia 9,0 pkt/turniej). Tylko raz w toruńskim turnieju pojechał Leon Madsen, zajmując dziewiąte miejsce z siedmioma punktami w sezonie 2013.

Kluczowe mogą okazać się bezpośrednie pojedynki pomiędzy najlepszą trójką. W tym sezonie najsłabiej wypada w nich Zmarzlik (na zdjęciu powyżej w Vojens, fot. Marcin Karczewski), który przegrywa z oboma rywalami w cyklu Grand Prix oraz w PGE Ekstralidze. W obu przypadkach strata reprezentanta Polski jest jednak minimalna. Z Madsenem przegrywa 7:8 w SGP i 2:3 w PGE Ekstralidze, natomiast z Sayfutdinovem 5:6 w SGP i 1:3 w PGE Ekstralidze. Duńczyk zdecydowanie wygrywa rywalizację z Rosjaninem w mistrzostwach świata (9:3), ale okazał się gorszy w PGE Ekstralidze (2:4).

Rafał Gurgurewicz