„Tor tym razem nas zaskoczył” – wypowiedzi BETARD Sparty Wrocław z meczu #WROZIE

W meczu otwierającym niedzielne zmagania w PGE Ekstralidze BETARD Sparta Wrocław zremisowała na własnym torze z RM SOLAR Falubazem Zielona Góra 45:45. Oba zespoły zagwarantowały świetne widowisko, a prawdziwą wisienką na torcie była 15. gonitwa, gdzie do samej mety ścigali się Martin Vaculik i Tai Woffinden.

Na pierwszy ogień poszedł Chris Holder, który w tym spotkaniu zadebiutował w roli gościa. Australijczyk jeździł we Wrocławiu wiele lat, więc był to dla niego swoisty powrót na stare śmieci. – To było bardzo dawno temu. Przybyłem wówczas do Wrocławia z Jasonem Crumpem i tak naprawdę nie wiedziałem jeszcze za bardzo, o co chodzi (śmiech). Nie miałem jeszcze mechaników i swoich motocykli, ale wspominam to naprawdę dobrze. Tor był wówczas inny, ale tamten sezon ułożył się po naszej myśli. Tym razem jest inaczej. Jestem lepiej przygotowany, choć wskoczenie z marszu w rytm meczowy nie jest łatwe. Miałem jednak cały dzień treningów, a rezultaty były przyzwoite. Motocykle mam zupełnie nowe. I choć przyjeżdżając tutaj w barwach zespołu z Torunia, nie szło mi ostatnio najlepiej, to tym razem czuje się inaczej – powiedział przed spotkaniem zdobywca 8 punktów i bonusa.

Debiut zaliczył też junior Michał Curzytek, który w składzie zastąpił Przemysława Liszkę. – Przed zawodami byłem spokojny, choć na torze odczuwałem lekką ekscytację. W pierwszym biegu jechałem całkiem dobrze, lecz w drugim zupełnie zepsułem start i na dystansie nie byłem w stanie dogonić rywali. Aktualnie mam dwa silniki od Joachima Kugelmanna. Jeden z nich lepiej spisuje się na starcie, drugi na dystansie, ale w tym pierwszym biegu nawet ten pierwszy sobie poradził. Korekty trzeba wprowadzać jednak na bieżąco – zakończył 18-latek.

Swoimi przemyśleniami podzielił się również Maciej Janowski, kapitan gospodarzy, który dostrzegł, że tor różnił się od tego, który był ostatnio na treningach. – W swoim pierwszy starcie ręka chciała zadziałać szybciej niż taśma i nieco zepsułem start. Dostałem też ostrzeżenie, więc już nie mogę tak kombinować. Goście spisują się naprawdę dobrze i mamy tu ostrą rywalizację. Tor jest jednak dość twardy i chyba wszyscy życzylibyśmy sobie, żeby był nieco przyczepniejszy. Oczywiście, trudno w taką pogodę zrobić tor idealnie taki, jak na treningu. I chociaż nie jest źle, to być może jakiś szczegół został gdzieś pominięty – wyjaśnił kapitan wrocławian.

Maciej Janowski, pytany przez redaktora nSport + Michała Kędzierskiego, zdradził, jak pomaga zaadaptować się Chrisowi Holderowi w nowym zespole. – Chris pytał o to, czy dobierał dobre ścieżki i czy mógłby pojechać inaczej. Jest tutaj dopiero dwa dni i starałem się mu przekazać jak najwięcej. Liczymy na niego – mówił jeden z liderów gospodarzy. Na koniec został on zapytany o swojego nowego mechanika i dobrego znajomego, Rafała Haja, który wcześniej współpracował z Gregiem Hancockiem. – Wystarczyło, że spojrzeliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy już, że będziemy ze sobą współpracować (śmiech). Jeśli chodzi o pożyczanie sprzętu kolegom, to przy obecnych cięciach kontraktowych, mój budżet mi na to nie pozwala (śmiech)zakończył Janowski.

Tai Woffinden, który tego dnia szalał na torze, również odpowiedział na pytania reportera. – Tor mocno nas zaskoczył. Dawno nie było tak ślisko, dobrych parę lat, ale to proste – jeśli jest gorąco, wylewasz więcej wody, co jednak wpływa na to, że to zbija się jeszcze bardziej. Musimy wypracować rozwiązanie w kolejnych spotkaniach – powiedział lider BETARD Sparty, który potwierdził też, że pożyczył silnik Danowi Bewleyowi, który na torze jednak tym razem się nie pojawił. – Dan ma ogromny potencjał i staram się mu pomagać na treningach, jak tylko mogę. Na treningach wyglądał dobrze, potrafił pokonać nas parę razy, ale to oczywiście nie ja wybieram skład. Trenujemy ciężko, aby zespół dobrze dogadywał się też poza torem i wygrywał mecze, bo tego się przecież od nas oczekuje ­- ­stwierdził Brytyjczyk.

Na zakończenie mogliśmy ponownie usłyszeć Macieja Janowskiego, który został wybrany Rajderem tego spotkania. – Miałem okazję startować z Chrisem jeszcze jako junior, gdy zaczynał on we Wrocławiu swoją karierę na polskich torach. Cieszę się, że wzmocnił naszą drużynę. Na pewno nam się przyda. Tym razem jednak wszyscy mieliśmy problemy z przełożeniami. Ten tor zrobił się betonowy i chyba wszyscy to widzieliśmy. Widowisko chyba nieco na tym ucierpiało, choć samo spotkanie było ekscytujące. Goście mocno na nas napierali. Trudno nie lubić takich spotkań, gdy do 15. biegu można wyjechać z dreszczykiem emocji i uśmiechem na ustach – zakończył Polak.

Błażej Kowol