Tomasz Bajerski: klucz utrzymania? Monolit, zgranie drużyny, atmosfera

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Tomasz Bajerski – przed laty doskonały zawodnik wychowanek Apatora Toruń, dziś uznany trener, ekspert żużlowy, komentator żużlowych wydarzeń dla telewizji CANAL+. Przed sezonem 2020 objął stery toruńskiej ekipy, z którą powrócił do PGE Ekstraligi, a ostatnio zajął 6. miejsce. W rozmowie dla speedwayekstraliga.pl, szkoleniowiec opowiedział o odczuciach Gali PGE Ekstraligi oraz wspominał lata, w których sam startował.

Andrzej Kowalski (speedwayekstraliga.pl): na Gali PGE Ekstraligi pojawił się pan jako szkoleniowiec EWINNER APATORA Toruń, której zawodnicy zostali nominowani w trzech kategoriach Szczakieli 2021. Co czuje trener, który miał niewątpliwą przyjemność pracować z zawodnikami, których sportowe sukcesy ocenili głównie kibice?

Tomasz Bajerski: Czuję się świetnie. To ogromna satysfakcja, tym bardziej, że ja byłem nominowany wspólnie z moimi zawodnikami. To naprawdę duży zaszczyt być na takiej gali i to w takim zacnym gronie.

Pan również otrzymał nominację w kategorii Najlepszy Trener/Menedżer Sezonu 2021. Swoje szlify rozpoczynał pan jednak od drugiej ligi, teraz jest pan trenerem w PGE Ekstralidze. Czy może pan wskazać jeden element, który różni te poziomy rozgrywek w zakresie warsztatu trenerskiego?

Zdecydowanie jest to profesjonalizm zawodników, ale w PGE Ekstralidze jest też więcej pieniędzy, a co za tym idzie jest większy profesjonalizm klubów. W drugiej lidze jest to łatanie, klejenie, szukanie rozwiązań – często niekonwencjonalnych, jak odjechać sezon.

Mówił pan o profesjonalizmie. Toruńska drużyna osiągnęła niewątpliwy sukces, czyli zrealizowała cel jaki postawiła sobie przed sezonem – utrzymanie w PGE Ekstralidze. Po sezonie mówi się o wzmocnieniach zespołu. Czy przy mocnych charakterach prowadzenie drużyny będzie trudniejsze?

Prowadzenie każdej drużyny w PGE Ekstralidze jest trudne. Obojętnie czy się ma dobrych, czy bardzo dobrych „grajków” żużlowych. Wobec zawodników trzeba być tak naprawdę szczerym, ustalić pewne zasady przed sezonem i tych zasad się trzymać. Ja tak robię od początku mojej kariery trenerskiej, to znaczy ustalam zasady z zawodnikami i gdy tego się trzymamy, to nie ma wielkich zgrzytów, bo te zawsze były i będą, ale moją rolą i klubu jest takie działanie, aby tego było jak najmniej.

Wspomniał pan, że zasady trzeba ustalić przed sezonem. Wiadomo, że na tegoroczny sukces EWINNER APATORA pracowało wiele osób i złożyło się wiele czynników. Czy mógłby pan wskazać jedną rzecz, która miała kluczowe znaczenie w utrzymaniu PGE Ekstraligi dla klubu z Torunia?

Myślę, że to był monolit, zgranie drużyny, atmosfera.

Był pan doskonałym zawodnikiem. Startował również w Grand Prix. W przyszłym roku o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata będzie walczył pana podopieczny – Paweł Przedpełski. Co doradziłby pan mu, jako były uczestnik cyklu?

Paweł ma troszeczkę łatwiej, bo gdy ja startowałem, były tzw. eliminatory i to było tragiczne. Paweł będzie miał pięć biegów i nawet przy jednej pomyłce, zawsze może się odbudować i pojechać lepiej. Uważam, że podoła temu zadaniu, a to co już osiągnął, to jego wielki sukces.

Pan startował i zaczynał jako zawodnik tzw. toruńskiej szkoły żużla. Bajerski, Sawina, Kowalik, Kuczwalski, Jaguś i inni doskonali zawodnicy tamtego okresu. Ostatnim zawodnikiem, który żużlową licencję uzyskał w Toruniu i zaistniał na żużlowych salonach jest właśnie Paweł Przedpełski. Gdy pojawił się pan w Toruniu w roli trenera, pojawiły się nowe ciekawe nazwiska, m.in. Krzysztof Lewandowski, Mateusz Affelt. Co pan może powiedzieć o nich i ich potencjale?

Ja w Toruniu dopiero od dwóch lat jestem trenerem młodzieży. Tak naprawdę to rok, bo mieliśmy rok pandemii, więc praktycznie niewiele się działo. W szkoleniu potrzeba jednak dużo pracy i kilku lat, żeby ocenić efekty. Faktem jest, że pojawiła się młodzież, na którą czekaliśmy w Toruniu i myślę, że są to zawodnicy, na których będziemy budowali toruński skład w przyszłości. A jak sobie poradzi Lewandowski i Affelt? Zobaczymy w przyszłym roku.

Dziękuję za rozmowę

 

Andrzej Kowalski