„To zwycięstwo cieszy” – wypowiedzi MRGARDEN GKM Grudziądz z meczu #GRULUB

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Po arcyciekawym spotkaniu w Grudziądzu, miejscowy MRGARDEN GKM pokonał Motor Lublin 46:44. Podopieczni Roberta Kempińskiego rzucili tym samym spore kłody pod nogi lublinian. Po stronie gospodarzy najlepiej zaprezentował się Artem Laguta i Nicki Pedersen.

Owszem. To zwycięstwo cieszy – powiedział po meczu z Motorem Lublin Robert Kempiński. – Nic nie ujmując Motorowi, jeśli naprawdę chcielibyśmy walczyć o play-off, to powinniśmy taki mecz rozstrzygnąć o wiele szybciej, niż w ostatnim biegu – dodał.

W talii Kempińskiego słabo zaprezentowali się juniorzy. Para Łobodziński – Zieliński, prócz gwarantowanego punktu w wyścigu juniorskim, nic nie dorzuciła do dorobku drużyny w tym spotkaniu. – Bardzo brakuje punktów juniorów. Jeśli nie będziemy mieć młodzieży, gwarantującej w meczu średnio 5-6 punktów, to ciężko będzie walczyć o zwycięstwa. Liczymy, że nasi juniorzy się objeżdżą i zaczną te punty zdobywać – powiedział szkoleniowiec.

Nieco lepiej w meczu tym spisał się Przemysław Pawlicki (5 pkt i bonus). Zaledwie trzy oczka do mety przywiózł natomiast Krzysztof Buczkowski. – Krzysztof długo nie jeździł, podobnie jak Nicki Pedersen. Dlatego pojechali na próbę toru i nie mogą narzekać. Wszystkim pasował – stwierdził Kempiński.

Przed maratonem na domowym torze (z Motorem Lublin i BETARD Sparta Wrocław), było sporo obaw co do nawierzchni przy ulicy Hallera 4. Przez ponad tydzień przed zawodami mało dni było bez opadów. – Tor przygotowywaliśmy praktycznie od niedzieli do wtorku. Wszystko po to, by dobrze pożegnać się z kibicami. Między wtorkiem a środą czeka nas pracowita noc, bo musimy przecież przygotować tor na mecz z BETARD Spartą Wrocław – stwierdził trener MRGARDEN GKM-u.

Nawierzchnia w Grudziądzu podczas meczu z Motorem bardzo pasowała Artemowi Lagucie, który nawet ustanowił nowy rekord (64.86). – Nie myślę o rekordach. Widzę, że mam szybkie motocykle i to mnie cieszy. Co do rekordu, to myślę, że w przyszłym sezonie ktoś go pobije, a może nawet ja to zrobię – powiedział. Sympatyczny Rosjanin ze swojego występu, jak zresztą sam podkreśla, jest zadowolony. Stracił zaledwie jedno „oczko”. W ósmej gonitwie lepszy od niego był Jarosław Hampel. – Dobrze wyjeżdżałem spod taśmy, ale akurat ten start mi nie wyszedł. Walczyłem jednak na dystansie i udało mi się przedrzeć z trzeciej na drugą pozycję. To cieszy, bo faktycznie tydzień przed meczem padało i nie było do końca wiadomo, jak tor się będzie zachowywał – skwitował lider grudziądzkiej drużyny.

Jakub Keller