„To sroga lekcja” – wypowiedzi PGG ROW Rybnik z meczu #RYBZIE

W pierwszej kolejce PGE Ekstraligi w sezonie 2020, zielonogórzanie wygrali zdecydowanie na Śląsku w stosunku 56:36. Rybniczanom definitywnie brakowało wsparcia formacji juniorskiej. Po pechowej kontuzji Przemysława Giery w trakcie przedmeczowego treningu, w drugiej gonitwie starcia upadł z kolei Mateusz Tudzież.

Debiut seniorski odbył się bez nadmiernego rozgłosu. Świetnie mi się jeździło z wyjątkiem jednej wpadki. Udało mi się wrócić i szczególnie mnie to cieszy. Czułem się jakbym był uczestnikiem zamkniętego sparingu. Brak atmosfery na trybunach doskwierał. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni i kibice będą mogli oglądać mecze żużlowe na żywo zarówno w Rybniku, jak i na wszystkich pozostałych stadionach w Polsce. Oczywiście, widziałem kibiców na rusztowaniach pod stadionem. To są fanatycy, którzy chcą widzieć jak najwięcej i jak najbliżej. Ja również chciałbym mieć swoich najbliższych przy sobie podczas spotkania. Jazda w parze z Robertem Lambertem była przyjemnością, jechaliśmy korzystnymi ścieżkami i dowieźliśmy komplet punktów w dziewiątym biegu. Nie jestem zaskoczony, że dwa pola startowe były wyjątkowo korzystne. Nie ma dla mnie znaczenia z którego pola startuję. Zawsze chcę wygrać start i być pierwszy na mecie. Postawę juniorów tłumaczę małą liczbą startów. Jedziemy swój pierwszy mecz. Niemniej, w zaistniałych sytuacjach zadaniem priorytetowym powinien być spokojny dojazd do mety. To sroga lekcja i mam nadzieję, że moi koledzy wyciągną wnioski. Warto wspomnieć o ciężkich warunkach, w jakich przyszło nam jechać, gdyż nastały trudne czasy. Gratulacje dla Norberta Krakowiaka, nagroda Rajdera Meczu jest w pełni zasłużona. Wynik jest sprawiedliwy, niestety, u nas zabrakło punktów poszczególnych zawodników – powiedział Kacper Woryna na antenie nSport+.

– W pierwszym starcie kompletnie mi nie wyszło. Nie wiem co dokładnie się starto. Wyskoczyłem ze startu, ale nie potrafiłem nic zmienić na dystansie. To był ten sam motor, na którym jechałem w pozostałych biegach. Dokonałem wyłącznie drobnych korekt. Na torze musisz być bardzo szybki. Po swoim drugim biegu wiedziałem, że osiągam wysoką prędkość i nie muszę nic zmieniać. Nie rozumiem, co się z nami stało w pierwszych biegach. Musimy wciąż pracować i wjechać się w sezon, by wymiernie pokazać swoją wartość. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do jazdy. W mojej postawie poszukuję pozytywów. Jak wyjeżdżam na tor, daję z siebie wszystko. Potrzebujemy kolejnych liderów w zespole, gdyż z dwoma punktującymi zawodnikami nie zdołamy wygrywać meczów – wyjaśnił Robert Lambert.

– Byłem totalnie pogubiony na starcie. Po trzecim biegu zmieniliśmy ustawienia, by w dziesiątym poszukać większej prędkości. Tor się jednak zmienił, a zmiany okazały się nietrafione. Nie wiem co powiedzieć, ale z pewnością nie było tak, jak być powinno. Ustawienia oraz warunki torowe były zupełnie inne niż na treningu. U nas punktowało praktycznie trzech zawodników. To dowód naszej słabości. Nie wiem czy pojadę w następnym meczu, gdyż to władze klubu o tym zadecydują. W przyszłym tygodniu rozegrane zostaną eliminacje na torze w Rybniku i liczę na dobrą postawę, która poprawi mój status – oznajmił Mateusz Szczepaniak.

– W czwartek dowiedziałem się, że pojadę w meczu. W trakcie debiutu w PGE Ekstralidze czułem się dobrze na torze, pomimo stresu, który mi towarzyszył. Jechałem pierwszy raz w takiej obsadzie. Wjechałem w przyczepniejszą nawierzchnie, pociągnęło mnie i nie opanowałem motocykla. Dam z siebie wszystko, by nie popełniać więcej takich błędów – wyjawił debiutujący w PGE Ekstralidze Kacper Kłosok.

– Rozmawiałem z trenerem przed meczem i decyzja została mi uzasadniona. Pojechałem słabo na treningu i stąd decyzja o moim braku w składzie. Pierwsze jazdy wyglądały dobrze, lecz później coś się popsuło. Będę walczył i zrobię wszystko co w mojej mocy, by odzyskać miejsce w składzie – zadeklarował Siergei Logachev.

– Miałem mały egzamin. To się jednak zdarzało w ostatnim czasie, gdyż kilkukrotnie obejmowałem już zmontowane ekipy. Praca jest moim obowiązkiem. Wiele razy analizowałem nasze treningi i uważałem, że doświadczenie Adriana Miedzińskiego nam pomoże. Poza tym, w obwodzie na rezerwie mieliśmy Roberta Lamberta. Liczyłem na ich dobra jazdę. Trener jest od czarnej roboty i ja oznajmiłem zawodnikom swoje decyzje o wyborach personalnych. Przemysław Giera czuję się już dobrze, codziennie z nim rozmawiam i słyszę w jego glosie wiele optymizmu. Będziemy mu pomagać ile jesteśmy w stanie, a znając jego młodzieńczą fantazję oraz charakter, jestem pewien, że szybko wróci do jazdy – podsumował trener gospodarzy, Lech Kędziora.

 

Krzysztof Zawadzki