„To niesamowite być tutaj, wspiąć się na szczyt i jechać w najlepszej lidze świata” — wypowiedzi MOJE BERMUDY STALI z #GRUGOR

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

MOJE BERMUDY STAL Gorzów po raz pierwszy w PGE Ekstralidze pokonała ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz na stadionie przy ulicy Hallera. Tym samym żółto-niebiescy w dalszym ciągu pozostają niepokonani. Najlepszym zawodnikiem meczu został Bartosz Zmarzlik (13+2), świetnie spisał się także Martin Vaculik (12+1).

Przed rozpoczęciem zawodów Bartosz Zmarzlik wspominał swój debiut w PGE Ekstralidze. – Oczywiście, że pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. To było na pewno z FOGO UNIĄ, zrobiłem cztery punkty, debiutancki bieg wygrałem. Taka historia, którą na pewno kiedyś będę pamiętał jako dziadek. To zawsze pierwszy występ i takie rzeczy się pamięta. Raz, dziesięć lat minęło ot tak, proszę mi wierzyć. Tak samo pamiętam jak byłem już pewny, że będę tatą i mówiłem, że to jeszcze dziewięć miesięcy i kiedy będzie mój synek, a zaraz skończy dwa miesiące. Czas leci bardzo szybko, dlatego trzeba wykorzystywać szansę, brać to, co życie daje, spełniać marzenia i po prostu pędzić przez to życie – powiedział dwukrotny mistrz Świata.

Szymon Woźniak został zapytany o to, jak ocenia swoją jazdę po pierwszej serii startów. – Wiadomo, w pierwszym biegu to wejście w pierwszy łuk jest arcyważne, bo potem praktycznie jedzie się gęsiego do mety. Minimalnie wygrałem start, starałem się to wykorzystać. Krzysztof Kasprzak popełnił błąd, ale tak się zdarza – powiedział żużlowiec na antenie nSport+.

Po raz pierwszy w PGE Ekstralidze wystąpił Marcus Birkemose, który zdobył w sumie 4 punkty i 1 bonus. Zawodnik skomentował swój debiut. – To niesamowite być tutaj, wspiąć się na szczyt i jechać w najlepszej żużlowej lidze świata. Ci żużlowcy są bardzo szybcy, ja też muszę starać się być taki i dotrzymywać im tempa. Robię, co w mojej mocy, by ścigać się z nimi na równi – powiedział ze śmiechem Duńczyk.

Wygrany mecz ocenił Martin Vaculik – jeden z liderów MOJE BERMUDY STALI Gorzów. – Cieszymy się bardzo z tej wygranej. Dziękujemy gospodarzom za fajną walkę. Tor był naprawdę dobrze przygotowany, zero dziur, więc można było zrobić fajne ściganie, o ile dopasował mi się motor w pierwszej połowie zawodów. Miałem delikatny problem z prędkością, ale później już znaleźliśmy to coś i cieszymy się z tego – powiedział.

– Tym kluczem do sukcesu jest na pewno zespołowość. Jest fajna atmosfera, wszyscy zawodnicy jadą bardzo dobrze. Do tego sztab szkoleniowy robi mega robotę, klub, działacze i po prostu cały zarząd stwarza nam warunki, w których możemy się czuć bardzo komfortowo i skupiać się tu wyłącznie na sporcie. Wtedy widać efekty – odpowiedział Martin Vaculik na pytanie o przepis na sukces drużyny w ostatnich wygranych zawodach.

W Mix Zone, na antenie nSport+, o wnioskach po meczu wypowiadał się Bartosz Zmarzlik. – Twardo – śmiał się. – Tak to wygląda. Jestem bardzo zadowolony, bo w końcu wygraliśmy tutaj mecz, zawsze tu były straszne męczarnie. Teraz też nie było tak, że wszystko wychodziło. Z Przemysławem Pawlickim nawet zamieniliśmy zdanie, że naprawdę tu się jeździ specyficznie, bo nie wiadomo, gdzie jechać. Jest na tyle twardo, że co się nie założy, to motor i tak wyje, więc naprawdę specyficzny tor do jazdy, do ustawień, w ogóle do wszystkiego – wyjaśnił zawodnik.

Bartosz Zmarzlik został również zapytany o to, jak z nim można wygrać i czy jego forma jest już optymalna. – Nie przesadzajmy. Normalnie jadę jak inni. Ale syn patrzy, to siary nie mogę robić, nie? – mówił roześmiany. – Generalnie jest okej. Trzeba dalej pracować. Jest jeszcze parę elementów, które chciałbym zdecydowanie poprawić i na tym się skupiam. I jedziemy dalej – zakończył.

Aleksandra Szymaniak