„To naprawdę bardzo duży jeden punkt” – wypowiedzi ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM-u z #GRULUB

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

W sobotni wieczór, już z kibicami na trybunach przy Hallera 4, miejscowy ZOOLESZ DPV LOGISTIC GKM zremisował z MOTOREM Lublin 45:45. Najlepszym zawodnikiem wśród gospodarzy był Kenneth Bjerre. – Jesteśmy zawiedzeni, bo zwycięstwo byłoby bardzo dobre – mówił Duńczyk po zakończeniu spotkania.

W grudziądzkiej drużynie miejsce Krzysztofa Kasprzaka zajął wypożyczony z tarnowskiej Unii Paweł Miesiąc. Decyzję o tej zmianie przed zawodami tłumaczył trener miejscowych, Janusz Ślączka. – Trening nigdy nie odda meczu. Krzysztof Kasprzak ma duże problemy sprzętowe. Szacunek dla niego, bo robi wszystko, stara się i on jest naprawdę bardzo dobrze przygotowany, ale sprzęt w tym roku mu zawodzi i dlatego nie jedzie. Sobotnie spotkanie było bardzo zacięte i tor sprzyjał walce. – Ten tor nie będzie się zmieniał, bo słońce nie wysusza tego toru. Warunki powinny być podobne przez cały mecz. – mówił przed meczem Ślączka. Zabrakło kilku minut, aby słowa trenera okazały się prorocze, gdyż ostatnie wyścigi zawodnicy kończyli w strugach deszczu.

Wspomniany przed spotkaniem przez trenera miejscowych, Krzysztof Kasprzak, nie oglądał spotkania przed telewizorem, a aktywnie wspierał swoich kolegów w parku maszyn. Jakie było jego zadanie? – Pomagać chłopakom, żebyśmy wygrali ten mecz, bardzo ważne zawody dla nas. – mówił Kasprzak na antenie ELEVEN SPORTS 1. – Miałem w meczu z MOJE BERMUDY STALĄ wypadek i silnik się zatarł. Drugi silnik zatarł mi się na próbie toru w Toruniu, trzeci raz silnik rozsypał mi się w Grudziądzu na treningu. Na cztery mecze straciłem trzy silniki, ale już w środę na treningu szybkość miałem porównywalną do chłopaków – powiedział wychowanek leszczyńskiej FOGO UNII potwierdzając przedmeczowe słowa trenera Ślączki. Reprezentant Polski nie składa jednak broni. – Cały czas walczę i staram się, aby jak najszybciej wrócić do składu. Jeżeli będę się dobrze prezentował na treningach i miał mniej pecha, a myślę, że już limit wykorzystałem, to będę robił wszystko, żeby dobrze jechać – zakończył.

Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem grudziądzan był w sobotę Kenneth Bjerre. Kibice przecierali oczy ze zdumienia widząc popisy Duńczyka przy Hallera 4, mając jednocześnie w pamięci jego poprzednie występy w PGE Ekstralidze. – Niewiele tak naprawdę zmieniłem w porównaniu do poprzednich zawodów, ale jak widać tor jest nieco inny, jest trochę więcej ścieżek, więc jest fajne ściganie – mówił Bjerre w trakcie zawodów. Już po meczu filigranowy zawodnik był bardzo zadowolony ze swojego występu. – To nowy dzień, cieszyłem się jazdą. Miałem większą prędkość. Była inna temperatura i ścieżki były nieco inne niż w ostatnich dwóch spotkaniach. Czuję się lepiej, mam więcej jazdy. Czuję, że wracam, ale muszę popracować nad startami – mówił.

Pomimo dobrej postawy zawodnika grudziądzanom nie udało się wygrać spotkania. – Oczywiście jesteśmy zawiedzeni, bo zwycięstwo byłoby bardzo dobre. Byliśmy blisko wygranej, ale MOTOR to drużyna, która prawdopodobnie znajdzie się w fazie play-off – przyznał Bjerre. Przed żółto-niebieskimi kolejne spotkanie na własnym torze, tym razem z FOGO UNIĄ Leszno. Jaka, według żużlowca, jest recepta na pokonanie mistrzów Polski? – Musimy się zaprezentować tak, jak teraz i może uda się wygrać – powiedział.

Kolejną szansę na pokazanie się w najlepszej żużlowej lidze świata otrzymał Norbert Krakowiak. Młody zawodnik nie był jednak zadowolony ze swojego występu. – Niestety za waleczność punktów nie dają. Na pewno trochę źle dobierałem ścieżki. Słyszałem Krzysztofa i starałem się przewidywać jego tor jazdy, ale nie do końca się to udało – mówił w po przegranej walce z Buczkowskim. Po raz pierwszy w sezonie Krakowiak wystąpił z numerem 16 na plastronie. Jak przyznał, sporo mu jeszcze brakuje, aby być jokerem w talii trenera Ślączki. – Na pewno ten numer daje jakieś możliwości taktyczne, ale nie wiem czy jestem aktualnie w takiej dyspozycji, żeby było to duży bonus. Nie jest źle, ale potrzebuję więcej jazdy, bo w tym sezonie nie mam młodzieżówek i to jest dla mnie jednak duże utrudnienie – zakończył.

Z postawy drużyny po meczu zadowolony był trener grudziądzkiej młodzieży, Robert Kościecha. – Przed zawodami bralibyśmy to w ciemno, tu nie ma o czym mówić. Na pewno apetyty rosną w miarę jedzenia. Szkoda pogubionych punktów, bo bylibyśmy w innej pozycji, ale bardzo cieszymy się z tego remisu. To naprawdę bardzo duży jeden punkt, który jest bardzo ważny – mówił. Co przyczyniło się do zdobycia jednego, być może bardzo ważnego punktu w tym spotkaniu zdaniem Kościechy? – Zawodnicy pojechali lepiej: Kenneth Bjerre – wielka poprawa, Przemek Pawlicki – dobre zawody, juniorzy pojechali na równym poziomie z lubelskimi i to dało nam efekt, z którego bardzo się cieszymy – zakończył.

 

Kamil Rychlicki