„To jest naprawdę dobry czas, żeby zdobyć tytuł DMP”- wypowiedzi BETARD SPARTY z #WROLES

Fot. Ewelina Włoch-Wrońska
Fot. Ewelina Włoch-Wrońska

Po rewanżowym meczu półfinałowym między BETARD SPARTĄ Wrocław i FOGO UNIĄ Leszno, do wielkiego finału awansowali wrocławianie. Gospodarze od początku kontrolowali sytuacje i nie oddali prowadzenia, ostatecznie wygrywając 47:43. Mimo opadów, które pojawiły się w trakcie meczu, udało się go bezpiecznie odjechać do końca.

Spodziewam się trudnego meczu. Spotkania z FOGO UNIĄ Leszno zawsze takie są, niezależnie czy odbywają się na wyjeździe, czy we Wrocławiu. Leszczynianie dobrze się tutaj czują, na pewno spodziewamy się ciężkiej przeprawy, dużego widowiska, ale chcielibyśmy wygrać. Nie wiem czy jesteśmy hydrą, ale mamy bardzo dobrą, mocną drużynę i każdego stać tutaj na wygrywanie wyścigów. Mam nadzieję, że w tym meczu odniesiemy zwycięstwo – podsumował przed meczem trener gospodarzy Dariusz Śledź na antenie ELEVEN SPORTS.

Tor był dość podchwytliwy, zaczęło padać, więc warunki się zmieniały. Byliśmy jednak na to przygotowani bo mecz miał status zagrożonego. Oceniłbym swój dorobek punktowy jako niezły, ale zawsze chciałbym, aby był jeszcze lepszy. Dobrze, że reszta drużyny spisała się dobrze i mamy wielki finał. Nigdy nie mów nigdy, ale nie patrzymy za daleko w przyszłość jeśli chodzi o złoty medal. Mamy w tym roku silną drużynę. Kiedy przyszedłem do Wrocławia po raz pierwszy, mieliśmy słabszą drużynę. Mieliśmy zmienne szczęście. Głównymi punktującymi byliśmy ja i Maciej Janowski, później jeździliśmy w Poznaniu, a teraz co tydzień mamy pełen Stadion Olimpijski. To jest naprawdę dobry czas, żeby zdobyć tytuł DMP. Na pewno pojawienie się w składzie Artema Laguty, może nie tyle zdjęło z naszej dwójki presje, o ile zapewniło trzeciego równo punktującego zawodnika. Wcześniej było tak, że „ten trzeci” raz pojechał świetnie i zdobył 12 punktów następnym razem tylko 6. Nie było powtarzalności, teraz mamy znacznie mocniejszy zespół i jest przyjemniej. Na tę chwilę nie prowadziłem żadnych rozmów z wrocławskim klubem – powiedział po meczu Tai Woffinden.

Bardzo się cieszę, że wjechaliśmy do wielkiego finału. Nie mieliśmy podczas tego spotkania równania toru i stał się już z czasem, nazwijmy to, „dziurawy”. Dlatego swój bieg 15. oddałem naszemu juniorowi. Miał dzięki temu więcej jazdy. Pierwszy raz w swojej karierze jestem w finale PGE Ekstraligi. Musimy pojechać bardzo dobre zawody i walczyć o wszystko. Nigdy nie byłem jeszcze w takiej sytuacji, żeby i z drużyną, i indywidualnie walczyć o złoty medal, więc nie wiem co mówić. Jestem liderem FIM Speedway Grand Prix, ciężko jest. Wiem, że trzeci zawodnik traci do nas ponad 30 punktów, także będę się starał i wszystko robił, żeby finalnie być najlepszym. Wszyscy wiemy, jak jeździ Bartosz Zmarzlik, który jest twardy i mocny. Nie tylko ja potrafię się dopasować do niemal wszystkich torów, jest przecież Bartosz. Wydaje mi się, że on też od początku zawodów zawsze dobrze jedzie, może, góra jedno zero notuje. U mnie nie ma żadnej tajemnicy, do każdych zawodów podchodzimy tak samo, czy jest to liga polska, szwedzka, czy FIM SGP. Po prostu w tym roku wszystko układa się dla mnie bardzo dobrze. Jestem z tego bardzo zadowolony. Chyba wszystko zrobiłem dobrze, przygotowałem do sezonu, trenowałem. Wszystko mamy to samo, silniki są te same, zarówno trzyletnie dobrze jadą w FIM SGP, jak i te nowe. Każdy silnik od pana Ryszarda Kowalskiego jest bardzo dobrze przygotowany, jestem z tego bardzo zadowolony. Jadę na tyle dobrze, że czuję się komfortowo na każdym swoim sprzęcie. Uważam, że jest on ważny, ale trzeba też umieć wykorzystać silniki, które się ma – przyznał na pomeczowej konferencji na antenie ELEVEN SPORTS Artem Laguta, który został wybrany Rajderem tego meczu.

 

Alicja Labrenc