„To gospodarze dali tutaj show” – wypowiedzi PGG ROW-u Rybnik z meczu #ZIERYB

Fot. Łukasz Forysiak
Fot. Łukasz Forysiak

Zmagania w 8. kolejce PGE Ekstraligi rozpoczęły się od starcia RM SOLAR Falubazu Zielona Góra z PGG ROW-em Rybnik, wygrane gładko przez gospodarzy 57:33. Goście ze Śląska stawiali opór, trener gości, Lech Kędziora, imał się różnych środków, aby nadrobić straty punktowe do dobrze dysponowanych gospodarzy, lecz na niewiele się to zdało.

Wśród gości dobre wejście w mecz zanotował Vaclav Milik, który w rozmowie z dziennikarzem ELEVEN SPORTS tłumaczył, jak starał się doradzić swoim kolegom. – Miałem dobre wyjście ze startu i pomknąłem do przodu, ale nie ma się co nakręcać. Starałem się podpowiedzieć kolegom swoje ustawienia w tym biegu i mam nadzieję, że w dalszej fazie zawodów też będzie dobrze – mówił Czech. Pytany był także o polanie toru przed jego biegiem. ­- Po polaniu tor był w porządku, a jak zachowywał się wcześniej, to trudno mi orzec. W tym wypadku nie chciałem trzymać się krawężnika, lecz wzorem Piotra Protasiewicza, poszukałem szybkości po zewnętrznej. Udało mi się tam napędzić i wygrać. Muszę jednak być przygotowany na zmianę warunków, gdyż w każdej serii pojadę w biegach numer trzy. Wtedy tor będzie już bardziej suchy i zamierzam wprowadzić związane z tym poprawki. – zakończył zawodnik PGG ROW-u Rybnik, dla którego był to dopiero drugi wygrany bieg w tym sezonie.

Po zakończeniu spotkania na gorącym krześle w Mix Zonie znalazł się kapitan przyjezdnych, Kacper Woryna. – Raz w górę, raz w dół, dokładnie tak wyglądało to spotkanie w moim wykonaniu. Przez całe spotkanie błądziliśmy z ustawieniami. Żaden z nas nie mógł się dobrze spasować z tym torem, dostrojenie się do niego okazało się być dla nas za trudne. To były bardzo trudne zawody, a dla mnie indywidualnie po prostu kiepski występ. Liczyłem, że ostatni bieg będzie wisienką na torcie dla kibiców, z fajnym ściganiem, a tymczasem zostałem na starcie i podróżowałem daleko z tyłu. Trzeba jednak powiedzieć, że gospodarze byli dla nas zwyczajnie za szybcy i to oni zrobili tutaj show – powiedział na gorąco po zakończeniu spotkania Woryna.

Błażej Kowol