„To dla nas zimny prysznic” – wypowiedzi ELTROX Włókniarza z meczu CZELUB

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Częstochowianie po raz pierwszy w sezonie 2020 PGE Ekstraligi odnieśli porażkę. Wszyscy byli pewni, że miejscowa drużyna pokaże jeszcze większą siłę na własnym torze. Zawodnicy sami przyznają, że zespół z Lublina napsuł im nerwów, których gospodarze nie zdołali opanować.

Jechałem z czwartego pola, potem z drugiego i nie wyczułem różnicy. Wiadomo, jak na każdym torze, tych pól nie da się zrobić równo, ale według mnie są bardzo podobne – tak Mateusz Świdnicki skomentował warunki na starcie.

Świetny występ w biegu juniorskim zaliczył Świdnicki, który dołożył do dorobku drużyny trzy punkty. W tej batalii walczył z rozpędzonym Wiktorem Lampartem. – Cały czas słyszałem to z lewej, to z prawej strony. Starałem się utrzymywać, wjeżdżać też w jego ścieżki, delikatnie do blokować. Cieszę się, że udało mi się dowieźć te trzy punkty – przyznał częstochowski młodzieżowiec.

Leon Madsen nie ukrywał, że w wyścigu trzynastym nie miał łatwego zadania. – Lublinianie wysoko zawiesili poprzeczkę, to bardzo mocna ekipa. Spróbujemy pomimo wszystko powalczyć o zwycięstwo, ale jesteśmy cztery punkty do tyłu. Udźwignąłem presję, ale sam do końca nie byłem przekonany, czy ta większa presja na mnie ciążyła. Zdobyłem trzy punkty, ale start mi nie wyszedł. Pierwszy łuk już wyśmienicie – wyjaśnił Duńczyk.

W składzie częstochowian zabrakło Jakuba Miśkowiaka. Madsen przyznał, że brak juniora wpłynął na wczorajszy wynik meczu. – Odczuwamy brak Jakuba Miśkowiaka. Mateusz Świdnicki spisuje się świetnie, ale brakuje punktów Kuby – oznajmił lider ELTROX Włókniarza.

Myślę, że ciężko przepracowana zima daje o sobie znać. Na pewno mam też bardzo dobre silniki pod sobą, bo Flemminga Graversena, też chciałbym mu podziękować, bo silnik naprawdę odebrałem niedawno z serwisu i jedzie fajnie, szybko – o przyczynach swojej wysokiej formy powiedział Świdnicki na pomeczowej konferencji w nSport+.

Młodzieżowiec ELTROX Włókniarza poruszył także kwestię stanu częstochowskiego toru. – Opady deszczu dzień przed na pewno zrobiły swoje. Na treningu ten tor nie różnił się dużo. Myślę, że troszkę bardziej wtedy kreda chodziła. Ważny był start i kto doszedł do szerokiej, ten wygrywał – przyznał junior.

Gorycz porażki, pomimo dobrego występu, musi przełknąć także Fredrik Lindgren. – To dla nas zimny prysznic. Musimy sobie radzić w podobnych sytuacjach, ponieważ lublinianie wywarli na nas ogromną presję w trakcie tych zawodów I trzeba przyznać jasno, że z tą presją sobie nie poradziliśmy – oznajmił Szwed.

 

Wiktoria Sztuka