„To były kolejne zawody, podczas których czegoś się nauczyłem” – wypowiedzi FOGO Unii Leszno z #LESGRU

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

W pierwszym meczu 11. kolejki PGE Ekstraligi FOGO Unia Leszno wygrała z MRGARDEN GKM-em Grudziądz na swoim torze z miażdżącą przewagą 60:30. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był kapitan Piotr Pawlicki, zdobywca 14 „oczek”.

Przed meczem o formie swoich zawodników mówił trener Piotr Baron. – Co roku mamy taki kryzys. Zawsze był on w lipcu, teraz się wydarzył w sierpniu. Ta liga jest troszeczkę przesunięta. Jednak myślę, że będzie dobrze – to kwestia kilku meczy. Mecz z Motorem mieliśmy jako trzeci mecz w jednym tygodniu, więc sporo wysiłku nas to kosztowało. Zobaczymy, jak to będzie. Po tym meczu będziemy wiedzieli, czy się martwić, czy nie. Trenowaliśmy w środę i w zeszłym tygodniu. Zawodnicy jeżdżą tu dosyć długo i myślę, że do swojego toru są dostosowani. Obeszliśmy teraz tor i wygląda podobnie tak, jak wyglądał wcześniej. Myślę, że zaskoczenia nie będzie. W tę temperaturę tor bardzo szybko wysycha, a dwa, że silniki mają ciężej. To jest dokładnie tak, jak z nami. Nam się ciężej oddycha wtedy, kiedy jest gorąco i silnik też ma ciężko. Musimy sobie jakoś poradzić. Ustawiliśmy zawodników raz i nic nie zmieniamy, żeby potem nie pomylić składu. Tak wybraliśmy i tak jedziemy – opowiedział sternik leszczynian.

Bardzo cenne punkty przywiózł Szymon Szlauberbach. Udało mu się pokonać wychowanka tutejszego toru Przemysława Pawlickiego w gonitwie czwartej. – Musimy się jeszcze dopasować, mieć się na baczności, obserwować warunki torowe. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Czuję się lepiej teraz na motocyklu, niż na samym początku sezonu, gdyż mamy więcej zawodów i więcej treningów. Ja po sobie widzę, że tej jazdy potrzebuję jak najwięcej – mówi krótko junior na antenie ELEVEN SPORTS 1.

Mimo świetnej postawy bardzo pokornie i z dystansem podchodził do swojej formy Piotr Pawlicki. – Ciężko powiedzieć, czy wiem co dokładnie poprawiać. Do tej pory mam trzy biegi i 8 punktów, więc nie ma powodów do narzekań. Aczkolwiek nie jestem do końca zadowolony tak, jak powinienem być. Cały czas czuję, że mi czegoś brakuje. Nie chcę za dużo zmieniać, bo nie chcę znowu przekombinować. Ciężko mi dopasować motocykle ostatnio. Dużo czasu spędzam na treningach z moim teamem. Posprawdzaliśmy wiele kombinacji ustawień. Dziękuję Ashleyowi Hollowayowi za świetną robotę. Dzięki niemu teraz tą prędkość odnalazłem i mogę się cieszyć przywożeniem trójek. Oby do końca, oby drużyna wygrywała i oby tak dalej. Nie powiedziałbym, że nie mamy litości dla swoich gości. Jesteśmy u siebie, jedziemy o każdy punkt na torze i staramy się wygrywać. Tak samo zawodnicy z Grudziądza, jak i my ustawiamy się w czwórkę pod taśmą i chcemy wygrywać. Jesteśmy zawodowcami, sportowcami, więc nie lubimy przegrywać. Będziemy cisnęli na maksa i jeśli się uda zdobyć nawet te 60 to będzie dobrze – stwierdził kapitan mistrzów Polski.

W świetnym humorze po spotkaniu był Rosjanin Emil Sayfutdinov. – Czułem się bardzo dobrze na torze, był fajny do ścigania. Zrobiłem jakieś swoje punkty. Wiadomo, że kilka ich gdzieś uciekło, ale to po prostu kolejne zawody, podczas których się czegoś nauczyłem. Jestem gotowy na Grand Prix, nie mogę się doczekać. W biegu 11. z Nickim Pedersenem można było obejrzeć naszą rywalizację, ale to wszystko było fair. Po biegu od razu wszystko sobie wyjaśniliśmy. Wiadomo, że chciałem wówczas przyjechać na dwa z bonusem, ale nie było po prostu takich ścieżek. Nicki starał się odbijać moje ataki i tak się stało – zakończył.

Daria Jagodzka